True Grit

2 godz. 8 min.
7,1 3 927
ocen
7,1 10 3927
2 618
chce zobaczyć
{"rate":5.0,"count":1}
{"type":"film","id":8852,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/True+Grit-1969-8852/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Prawdziwe męstwo
  • Wydmin ocenił(a) ten film na: 9

    raz, że Wayne wreszcie dostał bardziej rozbudowane zadanie aktorskie i jemu podołał (a zaczął mnie w kilku westernach nudzić, myślano, że jak puszczą tę nakręcaną lalkę w kapeluszu o charakterystycznej ociężałości ruchów, to wystarczy do artystycznego sukcesu), dwa, że znakomicie dotrzymywała mu aktorsko kroku, a może przewyższała Kim Darby, trzy, bo mimo dużego zagęszczenia, namnożenia dialogów, były one świetne, najczęściej ironiczne, tworzyły psychodramę i komedię zarazem miedzy trojgiem bohaterów, ale i z udziałem innych postaci (przypomniał mi się pisarz R. L. Stevenson i jedna z najulubieńszych książek mojego życia, jego "Porwany za młodu", tam też były tak inteligentne, ironiczne dialogi), cztery, za interesujący scenariusz, który stworzył ciekawą postać rezolutnej 14-latki skontrastowanej i jednocześnie zharmonizowanej z postaciami bohaterskiego pijaka i czupurnego strażnika Texasu. A jeszcze był to trochę film drogi, miało sie wrażenie, że droga i perypetie są na tyle długotrwałe i ciekawe, że poczułem się jak w l.70, gdy jako dziecko z zapartym tchem oglądałem i głęboko wchodziłem w świat westernów, w tym tak "podróżniczych" i wszystko wydawało mi się czarowne, ciekawe.

    Tak naprawdę to każda z postaci była lekko stuknięta, co dodawało smaczku wspomnianej ironii czy sarkazmowi filmu: stuknięty był Kogut (por. np.miana, które nadał kotu i Chińczykowi, por. alkoholizm), impertynencki na początku Strażnik, zafiksowana na punkcie wymierzenia kary Mattie Ross, jeden z bandytów gdaczący jak drób, sędzia mamlący w ustach miętówkę. Dziwnie na tym tle wyzbyty namiętności i emocji był bandyta Ned Pepper (Duvall). Podobał mi się ten świat, cudowny przyrodniczo i (by nie jawił sie jako landszaft z parku narodowego) ze zdjętym lukrem zbytniej jednoznaczności postaci. Wszakże z zachowaniem jednak podziału na dobrych i złych, co tak kochamy w westernach. Myślę, że gdybym miał niedługo ponownie zobaczyć ten western, to nie odczekiwałbym, aż przytępi sie pamięć szczegółów, tylko jeszcze raz z uśmiechem posłuchałbym tych dialogów, np.tego : Wayne-Cogburn do bandyty: "Widziałeś Neda Peppera, którego postrzeliłem w dolną wargę?" Bandyta: "W dolną? He, to w co ty celowałeś?" Wayne: "Celowałem w górną wargę" lub podniosłe i kpiarskie przedstawienie przez Cogburna Strażnika Texasu: "Oto mysliwy koni..." (i tu dalsza, dowcipna część, nie będę spoilerował).

  • Ewiatko ocenił(a) ten film na: 6

    Wydmin A ja do tego dorzucę tekst z jednej z końcowych scen: "ten Teksanczyk, jak jest potrzebny, to nie żyje"...