Cho-neung-ryeok-ja

1 godz. 54 min.
5,9 418
ocen
5,9 10 418
278
chce zobaczyć
{"rate":5.0,"count":1}
{"type":"film","id":588613,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Cho-neung-ryeok-ja-2010-588613/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Prześladowcy
  • Veiller ocenił(a) ten film na: 6

    Chodzi mi o samą końcówkę, gdzie Gyoo-nam Im jest już na wózku, a Young-Sook już pojawia się jako stewardessa. Otóż nagle wyżej wymieniony przeze mnie bohater dostaje tajemniczego kopa i niczym superman ratuje leżącą na torach dziewczynkę i serwuje zawadiacki uśmiech do kamery. Ja wiem, że film jest z gatunku Sci-fi (bądź co bądź cały czas Dong-won Kang czaruje oczętami) jednakże dla mnie końcówka była nie wiem skąd wzięta, ujmując prościej - nie miała sensu i nijak nie wiem co autor miał na myśli. Sam film mi się podobał, postać Cho-ina była świetna i fajnie spędziłam czas przed półtorej godziny, ale ta końcówka i trzy (tyle się naliczyłam) durne akcje pod koniec filmu pozostawiły u mnie niesmak. Po pierwsze furgonetka z turbo przyśpieszeniem na skrzyżowaniu, po drugie tygrysi skok Gyoo-nam Ima (na dachu) kiedy ten nie powinien się już ruszać. Poza tym wcześniejsze ujęcia pokazują, że nasza dwójka głównych bohaterów stoi od barierki o wiele za daleko, żeby takim podskokiem fiknąć z dachu. A po trzecie - wspomniane przeze mnie zakończenie, którego nie rozumiem i tutaj bardzo proszę kogokolwiek mądrzejszego ode mnie, aby uchylił rąbka tajemnicy, bo może czegoś nie zrozumiałam. Ślicznie dziękuję ;)


  • Veiller Cały film miał takie nierealne akcje, jak główny wątek panowania nad umysłami ludzi poprzez spojrzenie głównego bohatera psychopaty, czy ten wymieniony przez Ciebie skok z dachu, albo akcja na drodze z tym samochodzikiem, że mnie zakończenie jakoś nie raziło patrząc na całość, było tak samo absurdalne. ;) Ja to zrozumiałam tak, że tą sceną po prostu chcieli pokazać, że dobro wygrało. Cały film opierał się na walce/rywalizacji dobrego bohatera, ze złym bohaterem. W scenie na dachu ten dobry mówi, że będzie żył jeszcze długo i ocali tyle istnień, ile ten zły zniszczył, obiecując też że go zabije. No i końcem końców dotrzymał słowa, ta scena to wszystko jakby podsumowała. Zabił psychola? Zabił. Sam przeżył? Przeżył. Ba! Nie dość, że żyje, to jeszcze cudownie zdrowieje i ratuje dzieciaka spod pędzącego pociągu. ;) Czyli wszystko się sprawdziło, pełne zwycięstwo.