Rekonstrukcja

Reconstruction

2003 1 godz. 31 min.
7,4 5 727
ocen
7,4 10 5727
10 017
chce zobaczyć
powrót do forum filmu Rekonstrukcja
  • torne ocenił(a) ten film na: 10

    Ten film zupełnie mnie zachwycił. Wszystko w nim mi się podobało. Zaczynając od genialnego pomysłu, przez cudowne zdjęcia, na grze aktorskiej kończąc. Pomysł jest porażająco prosty, a jednocześnie niezwykle śmiały. Oto twórca nie kryje, że pokazuje nam fikcję, film, z którym może zrobić wszystko co chce. Zmiany następują więc bez ostrzeżenia, często tworząc absurdalne sytuacje. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ twórcę nie interesuje otoczka, ale samo "jądro" czyli ludzkie emocje. Przypomina w tym "Dogville". I tu i tam emocje są zagrane, a jednak pozostają prawdziwe nieważne jak nienaturalne stanie się to wszystko, co dzieję się wokół.
    Film jest przepięknie sfilmowany. Scena miłosna to prawdziwe mistrzostwo.
    Ten film to pomieszanie fikcji i rzeczywistości. Zatarta zostaje, a wręcz przekreślona, granica między prawdą i fałszem. W jednej chwili znajomi mogą stać się parą obcych sobie ludzi. Wszystko to spinają emocje (a konkretnie miłość), pozostające niezmiennie silne, przebijające się przez wszystkie warstwy bytu. "Rekonstrukcja" to wspaniała gra symboli nawiązująca chociażby do greckich czy nordyckich mitów. To niezwykłe i fascynujące dzieło, które należy obejrzeć co najmniej kilka razy.
    Polecam wszystkim zapalonym kinomaniakom.

  • pointless ocenił(a) ten film na: 8

    torne Zgadzam się w pełni... Zdecydowanie najciekawszy, najbardziej oryginalny film, który zobaczyłem na Warszawskim Festiwalu Filmowym. Co prawda było ich zaledwie sześć, ale Rekonstrukcja wciąż tkwi w mojej głowie. Historia miłości, ale jakże fenomenalnie opowiedziana, bez sentymentów i telenowelowych wzruszeń, pełna niepokojącej atmosfery, absurdu i... tej ciszy. Pozbawiona niemal słów, a pełna obrazów, które mówią wiele więcej o emocjach.

    Żal tylko, że obraz praktycznie niezauważony.

  • katrol ocenił(a) ten film na: 10

    pointless Również się zgadzam :-) Dawno nie widziałem na tyle oryginalnego filmu. Świetnym pomysłem było wpasowanie do filmu "Adagio for Strings" Barbera. Ehh, jak chciałbym trafiać tylko na filmy o takim poziomie...

  • torne Dawno się tak nie zadziwiłem... samym sobą. Wystarczyła jedna subtelna scena, kilka fenomenalnych ujęć wywołujących dreszcz i gęsią skórkę... parę chwil i moje totalne znudzenie filmem znika, jak gdyby go nigdy nie było - ja "Revok", amator kinoman, zostałem wtedy... zrekonstruowany.
    Scena, która mną tak wstrząsnęła i wydobyła film z dna to fantastyczny akt miłosny - dopiero wtedy zauważyłem, że tak naprawdę to nie film był na dnie, tylko ja i moje całkowicie błędne podejście (ignorancja).
    To jest coś niesamowitego - to naprawdę jest magia kina!

    Oby więcej takich perełek.

    Ps
    Zgadzam się - warto obejrzeć więcej niż marny raz.

  • laa_rose ocenił(a) ten film na: 10

    torne Zgadam sie z wami, ten film obejzalam raz jakies 2 lata temu i caly czas chodzil mi po glowie...musialam do niego wrocic...i teraz az wstyd sie przyznac jest moja mala "obsesja" ogladam go zawsze kiedy mam zly humor nie caly ale wyjatkowe sceny...film idealny.
    cudowny

  • returner ocenił(a) ten film na: 7

    laa_rose Wszystko fajnie, ale Kar-Wai Wong nakręcił lepsze filmy w tak subtelnym stylu np:
    As Tears Go By 1988, Days of being wild 1990, Chungking Express 1994, Fallen Angels 1995,
    In the Mood for Love 2000. Na tle tych filmów "Rekonstrukcja" jest zwyczajnie słaba.




  • torne takim komentarzom można tylko przytaknąć :)
    najpiękniejsza scena miłosna, jaką kiedykolwiek widziałam a
    także np. "jeśli Ty jesteś moim marzeniem, to ja muszę być Twoim" ach..
    Film skonstruowany fantastycznie vide scena miłosna aż po m.in. jedną z ostatnich scen, gdy przy wspaniałej, pełnej napięcia muzyce, bohater przechodzi próbę Orfeusza.
    Jeden z najpiękniejszych filmów, jakie miałam przyjemność obejrzeć,
    przeżyć, zachłysnąć się.

  • esforty ocenił(a) ten film na: 7

    achnee To dobry film, ciekawie fotografowany, z narracją ... hmm, chyba użycie tego słowa w tym przypadku jest pewnego rodzaju nadużyciem, emanującym, nazwę to, formą intuicyjną w szlachetnym tych słów znaczeniu.
    Ale nie ,,postawię" go obok, moich, najważniejszych filmów o miłości. Zaś samą scenę miłosną, traktowaną w tym wątku ze szczególną atencją, uważam za niezbyt oryginalną, choć rzeczywiście paradoksalnie komponującą się z całością.
    Good night, and good luck, esforty.
    7/10