Służby specjalne

2014 1 godz. 55 min.
7,1 98 498
ocen społeczności
7,1 10 1 98498
21 066
chce zobaczyć
4,6 8
ocen krytyków
{"rate":4.625,"count":8}
powrót do forum filmu Służby specjalne
  • giovanni50 ocenił(a) ten film na: 8

    Na bank Lepper
    Facet był podobny do Giertycha
    Samobojstwo generała to Petelicki
    Wmiksowanie w zabójstwo to chodziło o zamordowanie Eugeniusza Wróbla
    Jego syna potem uznano za niepoczytalnego
    Właściciel stacji tv to na bank Solorz
    On naprawde nazywa sie Piotr Podgórski i miał kilka paszportów sa na niego kwity
    Tylko Polsat dostał koncesje 20 lat temu a to daje do myslenia
    Dopiero po 3 latach koncesje dostała TVN

  • strzelba ocenił(a) ten film na: 8

    giovanni50 Własnie chciałem założyć taki temat z przypiasaniem prawdziwych nazwizk do postaci w filmie, ale widze ze już jest i dzięki.

    Zgadzam sie co do Blidy, Solorza (vel Żaka, vel Kroka, vel Podgórckiego) i Leppera.
    Coś mi świtało o tym zabójstwie kolesia przez własnego syna ale dopiero Ty mi uswiadomłes kto to był. Poczytałem i to musi byc Eugeniusz Wróbel, masz rację.
    Co do samobójstwa Petelickiego to ostatnio troche poogladałem na youtube jego wywiadów i wg mnie to raczej był prawy człowiek a z filmowego generała był ponatprzeciętny łajdak. Nie wiem do kogo bym mógł go dopasować.
    Co do przeora to pewnie dopasować można nie jednego duchownego.
    Nie mam pojęcia tylko kim mógł byc biznesmen zabity 'abniatem' w rydze.

    Co do filmu, to zrobił na mnie duze wrażenie. W wielką teorie spiskowa nie wierze, ale podobało mi sie jak Vega sprzedał to jakich metod SS uzywają.
    Rola Janusza Chablora i Andrzeja Grabowskiego wykreowana po mistrzowsku. Pozostali aktorzy zachowali również wysoki poziom. Najbardziej irytująca w filmie jest postać grana przez Kamilę Baar i te jej angielskie wstawki: callnij mi, mielismy request itp. nie znosze ludzi, którzy tak mówią.

    Zasłuzone 8/10


  • giovanni50 ocenił(a) ten film na: 8

    strzelba Dziś w DDTVN była Kamila Baar i mówiła że tak się gada w korporacjach
    Grabowski bardziej by pasował do roli Leppera niz Jan Jurewicz
    On gra prostaków i chamów po mistrzowsku
    Facet z brodą to na bank Macierewicz
    Wiesz co do Janusza Chabiora to nakręciłbym osobny film czarna komedię pt Onkologia
    Jego teksty były rozwalające

  • giovanni50 Moim zdaniem Lepper wcale nie był takim prostakiem i chamem. Chamem na pewno nie, a w głowie miał dużo więcej oleju, niż można by przypuszczać.

  • giovanni50 ocenił(a) ten film na: 8

    kendo777 Poczytaj ksiązke Janusza Wójcika wspomina o Lepperze
    Nie wieży w jego samobójstwo

  • giovanni50 Najlepsze jest to, że w tym samym dniu, "samobójstwo" popełnił jego kierowca, ochroniarz i sekretarka. Statystycznie jest większa szansa że zabije cie 10 centymetrowy odłamek meteorytu spadający z kosmosu.

  • axelxan jakieś źródło tej informacji?

  • esoxlucius ocenił(a) ten film na: 9

    kendo777 tak miał w głowie jeden worek buraków wiecej - BURAKU - przecież to pażdzierz w rękach służb

  • esoxlucius Tak. I dlatego z mównicy sejmowej gadał o służbach, ich przekrętach i tajnych więzieniach USA w Polsce. Wszyscy go mieli za głupka, a tu zonk.

  • Maskaspawacza ocenił(a) ten film na: 8

    kendo777 Gadał kiedy wszyscy traktowali go jak idiotę. Kiedy ta atmosfera oszołoma zniknęła a on myślał o powrocie znaleziono go martwego.

  • kendo777 Lepper nie gadał o więzieniach CIA tylko o talibach, którzy przylatują do Polski śmigłowcem i za diamenty kupują wąglik u hodowcy krów na Mazurach.

    Jego informatorem był koleś, który ma ponad sto spraw o oszustwa. Zanim został informatorem Leppera pracował w gospodarstwie hodowlanym we wspomnianych Klewkach i w wyniku jego zaniedbań doszło tam do pomoru krów. Facet zwinął się stamtąd zanim sprawą zainteresowała się policja i wymyślił bajkę z talibami. Koleś mówił też, że zamach na WTC w 2001 organizowała mafia pruszkowska...

  • giovanni50 ocenił(a) ten film na: 8

    fidelxxx Informatorem Leppera był Bogdan Gasiński
    Taki bajkopisarz z niego był
    Tutaj conieco
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/umorzono-proces-bogdana-gasin...

  • tatraplan ocenił(a) ten film na: 10

    giovanni50 na leppera wypuszczono swego czasu marię wiernikowską.
    która z poczatku dok. "zwariowałam" prowadziła wg wytyczych przekaziora
    ale się przeliczono bo zaczęła dodawać 2do2óch i wyszła z tego taka bomba że zawieszono ją na 2 lata a później na krótko przywrócono i skonćzyła ten film dok, a potem(lub wcześniej) wylądowała w osiedlowym warzywniaku
    także tego polecam"zwariowałam" marii wiernikowskiej

  • giovanni50 ocenił(a) ten film na: 8

    strzelba Zygmunt Solorz – agent z przypadku (Piotr Krok, Piotr Podgórski, Zygmunt Solorz-Żak)
    Published 22 Listopad 2006 Lustracja , Polityka , Polska , PRL 8 Comments
    Źródło: Rzeczpospolita: Zygmunt Solorz – agent z przypadku (Piotr Krok, Piotr Podgórski, Zygmunt Solorz-Żak)
    21.11.2006
    Trudno ocenić przydatność „Zega” dla Służby Bezpieczeństwa. Nie był on Jamesem Bondem. Jak wynika z zachowanej dokumentacji, nie wykonał dla SB żadnego z planowanych działań ofensywnych. Trudno też ocenić przydatność uzyskanych od niego informacji. Nie ulega jednak wątpliwości, że współpraca z bezpieką miała miejsce – pisze historyk IPN


    Zygmuntem Solorzem (a właściwie Zygmuntem Krokiem) 27-letnim wówczas człowiekiem Służba Bezpieczeństwa zainteresowała się na początku 1983 r. Prowadził on w Wiedniu firmę przesyłającą paczki do Polski. 28 kwietnia prowadzący sprawę starszy inspektor przy zastępcy komendanta wojewódzkiego MO w Radomiu Eugeniusz Gurba (de facto funkcjonariusz Inspektoratu I Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych, czyli wywiadu) postanowił zarejestrować go jako tzw. zabezpieczenie operacyjne (oznaczało to, że inni interesujący się Krokiem funkcjonariusze musieli skontaktować się z nim przed ewentualnym podjęciem działań), rozpoznać charakter i rodzaj prowadzonej przez niego działalności gospodarczej oraz, w razie jego przyjazdu do kraju, przeprowadzić z nim rozmowę. Dzień później funkcjonariusz zebrał wstępne dane na temat firmy Kroka. Okazało się, że zajmuje się ona wysyłaniem do kraju paczek nadawanych głównie przez uciekinierów z Polski, ma filię w Warszawie i dysponuje kilkoma samochodami ciężarowymi.

    Z punktu widzenia SB najbardziej interesujące było pytanie, w jaki sposób Krok założył firmę polonijną, skoro nie miał uregulowanego statusu w Austrii.

    Pechowe wakacje
    W tym czasie Krok przebywał na Zachodzie od blisko 6 lat. Posługiwał się paszportem blankietowym, który został mu wydany w czasie jego pobytu w Bukareszcie. Paszport miał jednak adnotację: na wszystkie kraje świata. Wykorzystał to Krok, który w drodze powrotnej z Rumunii „zatrzymał się” w Wiedniu. Był rok 1977.

    W czasie pierwszej rozmowy (2 maja 1983 r.) Krok wyjaśniał, że do Austrii pojechał z kolegą, aby „zwiedzić kraj i zarobić trochę pieniędzy”. Prześladował ich pech. Najpierw zepsuł im się samochód, potem austriacka policja zakwestionowała jego stan techniczny. Na domiar złego Krok został oskarżony o kradzież w jednym z domów towarowych. Aresztowano go na trzy miesiące, ale zwolniono z braku dowodów.

    Tymczasem ważność paszportu wygasła. Kiedy Krok opuszczał areszt, nie dysponował żadnym dokumentem. Wtedy zgłosił się do obozu dla uchodźców pod Wiedniem, gdzie został poddany kwarantannie. Kiedy opuścił obóz, postanowił wyjechać do Republiki Federalnej Niemiec. Ale ponieważ bał się, że – jako osoba notowana – nie ma na to szans, zgłosił w Salzburgu zaginięcie dokumentów i uzyskał zaświadczenie na fałszywe nazwisko Piotr Podgórski. Po przekroczeniu zielonej granicy otrzymał tzw. paszport azylanta oraz wyrobił sobie nowe prawo jazdy.

    Pierwsze kontakty z SB
    Wdzięczny polskim władzom za wydanie mu paszportu konsularnego (ułatwiającego prowadzenie firmy polonijnej) zaproponował funkcjonariuszowi SB podczas pierwszej rozmowy operacyjnej możliwość skierowania do Radomia darów z Polskiej Misji Katolickiej w Monachium. Jego rozmówca wstępnie się zgodził, choć Służba Bezpieczeństwa była zainteresowana zupełnie czym innym. Zdecydowano prowadzić z nim dialog operacyjny „pod kątem pozyskania go w najbliższym czasie do współpracy”. Jego firma stwarzała możliwości zorganizowania kontrolowanego przez SB kanału łączności.

    Zamierzano opracować plan kombinacji operacyjnej, której celem było nawiązanie przez niego kontaktów z działaczami podziemia. Gdyby ta koncepcja okazała się niewykonalna, pozostawało wykorzystywanie go jako tzw. źródła naprowadzenia (np. na ks. Jerzego Galińskiego, proboszcza Polskiej Misji Katolickiej w Monachium współpracującego z Sekcją Polską Radia Wolna Europa) lub do „innych działań organizowanych przez Departament (czyli wywiad)”.

    Druga rozmowa
    10 maja 1983 r. Gurba w Radomiu przeprowadził z nim kolejną rozmowę. O ile pierwsza odbyła się na terenie biura paszportów, o tyle druga została przeprowadzona w lokalu gwarantującym konspirację.

    Funkcjonariusz nie sprecyzował zainteresowań SB, gdyż uznał, że najpierw trzeba sprawdzić kontakty rozmówcy. Dodał jednak, że ten zdaje sobie sprawę, iż „będziemy chcieli w jakiś sposób wykorzystać jego osobę. Zaznaczał przy tym, iż to „go nie zniechęca do dalszych z nami kontaktów”.

    O sprawie poinformowano Departament I MSW. Notatki na temat Kroka trafiły do Wydziału XI przeznaczonego do walki z dywersją ideologiczną oraz rozpracowującego środowiska emigracyjnego (w latach 80. głównie emigrację solidarnościową i jej kontakty z krajem). Do zadań tego wydziału należało m.in. rozpoznawanie kontaktów przedstawicieli opozycji z osobami z krajów kapitalistycznych i kontrola szlaków przerzutowych finansów oraz sprzętu poligraficznego i komputerowego z Zachodu dla „Solidarności”. Prowadził też działania w kraju skierowane przeciwko podziemnej „Solidarności” w Warszawie, Gdańsku, Wrocławiu, Szczecinie i Poznaniu.

    Pomoc w interesach
    Tam postanowiono kontynuować dialog z Krokiem. Kolejną rozmowę przeprowadził z nim 17 czerwca Gurba. Jej celem było zebranie maksimum informacji na temat pobytu Kroka w Austrii i RFN, a zwłaszcza jego kontaktów z Polską Misją Katolicką w Monachium i w obozie pod Wiedniem. Okazję ku temu stwarzał jego przyjazd do kraju na Międzynarodowe Targi Poznańskie.

    Krok przedstawił funkcjonariuszowi nowe plany biznesowe (założenie przedsiębiorstwa polonijnego zajmującego się produkcją środków ochrony roślin, sprowadzanie do kraju części z używanych samochodów oraz szycie odzieży z materiałów sprowadzanych z zagranicy). Odpowiedział również na pytania dotyczące jego kontaktów z rodakami w Niemczech. Jak stwierdzał Gurba: „wykazywał dużą pewność siebie, czego nie zauważyłem w takim stopniu w poprzednich z nim rozmowach”. Miał też być pewien, że szybko załatwi formalności związane z założeniem przedsiębiorstwa polonijnego.

    Esbek dał mu do zrozumienia, że „do tego jeszcze daleka droga”. Dodał, że jego kartoteka w wydziale paszportów, który będzie tę kwestię rozpatrywać, „nie jest zupełnie czysta”.

    Krok miał go wtedy poprosić o pomoc w załatwieniu tej sprawy. W odpowiedzi funkcjonariusz poinformował go, że „tylko formalne ułożenie naszych stosunków zapewnić mu może ewentualną pomoc”. Według Gurby najkorzystniejszym momentem do pozyskania Kroka miał być „okres bezpośrednio przed złożeniem przez niego wniosku o prowadzenie firmy polonijnej, gdyż wówczas będzie można wykorzystać element nacisku, jako najbardziej skuteczną metodę pozyskania”.

    Zadania dla „Zegarka”
    Do kolejnego spotkania doszło 15 lipca 1983 r. To sam Krok miał zgłosić Gurbie swój przyjazd do kraju i wyznaczyć datę spotkania, które odwlekło się o kilka dni, gdyż Krok „prosił o przełożenie terminu z uwagi na to, że jest bardzo zajęty”. Czas był mu potrzebny na zmianę nazwiska na Solorz-Krok. Funkcjonariusz SB raportował później: „zaproponowałem mu usankcjonowanie naszych dotychczasowych kontaktów w formie jego pisemnego zobowiązania się do współpracy z moją instytucją. Krok przystał na moją propozycję i własnoręcznie napisał takie zobowiązanie”. Nowo pozyskany tajny współpracownik radomskiej SB wybrał sobie pseudonim Zegarek. Gurba odebrał od niego pierwsze doniesienie. Było ono dość chaotyczne, ale z punktu widzenia Służby Bezpieczeństwa cenne – dotyczyło nielegalnego przywiezienia do polski farby drukarskiej (zostało ono spisane przez esbeka na podstawie ustnych informacji Kroka). Solorz dostał też pierwsze zadanie – ustalenie nazwisk i adresów dwóch osób, o których ten wspominał SB. Wstępnie przeszkolił też agenta.

    Do kolejnego spotkania doszło 16 września w lokalu kontaktowym radomskiej SB. Uczestniczyli w nim, oprócz Gurby, funkcjonariusze Wydziału XI Departamentu I MSW – Zbigniew Poławski i Eugeniusz Fulczyński. Miało ono charakter sondażowy. Esbecy chcieli sprawdzić przydatność ” Zega” (taki kryptonim nadano jego rozpracowaniu) wdziałaniach w RFN. Solorz został uznany za osobę interesującą.

    Mimo jego „wysoce skomplikowanej” sytuacji osobistej (zwłaszcza „nazwiskowo-dokumentowej” – posługiwał się innymi dokumentami w Niemczech i innymi w Austrii) uznano, że ma duże możliwości wywiadowcze. Za szczególnie cenne uznano jego kontakty z ks. Galińskim i nieznanym z nazwiska pracownikiem Radia Wolna Europa.

    Jak wynika z przygotowanego niespełna miesiąc później przez Poławskiego i naczelnika Wydziału XI Departamentu I MSW Henryka Bosaka „Raportu o zezwoleniu na dokonanie werbunku agenta”, wymieniono dwie jego podstawy. Przede wszystkim prowadzona przez niego działalność była uzależniona od przedłużenia mu paszportu konsularnego oraz zezwolenia na prowadzenie działalności w Polsce. SB wiedziała o jego „wielokrotnych machinacjach nazwiskowych”. Funkcjonariusze zakładali, że w przypadku nieudanego werbunku zostanie mu cofnięty paszport konsularny, a on sam zostanie wpisany do indeksu osób niepożądanych w PRL. Miano mu przedstawić do podpisania oświadczenie o zachowanie w tajemnicy jego kontaktów z SB, a w przypadku ich ujawnienia poinformować policję zachodnioniemiecką o jego oszustwach.

    Podczas kolejnego spotkania 18 października 1983 r. w jednym z warszawskich hoteli Solorz podpisał umowę o współpracy ze Służbą Wywiadu PRL. Ponieważ wcześniej podpisał już zobowiązanie o współpracy, zrezygnowano z ponownego podpisywania. W umowie tej Solorz zobowiązał się wykonywać zlecone mu zadania dotyczące „rozpoznania instytucji, organizacji i osób działających przeciwko interesom PRL”. Jednocześnie nakazano mu posługiwać się pseudonimem Zeg.

    Szkolenie szpiega
    Jak później stwierdzali Poławski i Bosak, w czasie werbunku Solorz „dla własnego komfortu psychicznego wybrał formułę „porozumienia stron”, zauważając, że nie akceptowałby propozycji współpracy jako alternatywy kontaktów z Polską. Oświadczono mu, że oczywiście „nie zamierzaliśmy go czymkolwiek straszyć”. Zaiste humorystyczna to opinia. Zwłaszcza że powiedzieli oni również Solorzowi, iżjego przyjazdy do kraju oraz działalność handlowa będą akceptowane, jeśli będzie on pomagał wywiadowi. Według raportu Poławskiego i Bosaka „agent zrelacjonował znane mu fakty z interesujących nas środowisk, odnotował personalia swego znajomego – kadrowego pracownika RWE”. Niestety w aktach nie zachowała się sporządzona na tej podstawie jako załącznik informacja. Podobnie było w przypadku informacji, które miano uzyskać podczas dalszych kontaktów. W czasie spotkania ” Zegowi” udzielono instruktażu dotyczącego m.in. „niektórych metod pracy wrogiego k[ontr] w[ywiadu] oraz docierania do interesujących nas źródeł informacji”. Zlecono mu też konkretne zadania. Miał zbierać informacje o polskim środowisku emigracyjnym w Bawarii. Wywiad interesowały szczególnie te dotyczące działalności ks. Galińskiego, pracowników RWE i ich rodzin w kraju oraz funkcjonowanie bawarskiego komitetu „Solidarności”. Przyjęto zasadę, że informacje od ” Zega” będą przyjmowane ustnie (dane ogólne) oraz pisemnie (personalia interesujących SB osób, adresy, telefony itp.).

    Pierwsze trzy spotkania z agentem ” Zeg” (tak był kwalifikowany przez funkcjonariuszy wywiadu) odbył Poławski (używający nazwiska Zbigniew Wojciechowski). Do pierwszego z nich doszło 30 grudnia 1983 r. w Warszawie. Jego rezultatem było odebranie informacji dotyczących ks. Stanisława Ludwiczaka, redaktora działu religijnego Sekcji Polskiej RWE, Polskiej Misji Katolickiej w Monachium i jej proboszcza ks. Galińskiego oraz działalności bawarskiego komitetu „Solidarności”. Nie sposób jednak ocenić ich przydatności, gdyż w teczce brak informacji spisanej „ze słów”. Według funkcjonariusza SB widać było „dalszą, pozytywną ewolucję postawy agenta [...] Jak się wydaje, oswoił się już z kontaktem z oficerem wywiadu, akceptuje również przydzielane mu do realizacji zadania, wykazując niekiedy własną inicjatywę (np. próba wejścia w kontakt z ks. Ludwiczakiem)”. Nic zatem dziwnego, że stwierdzał, iż choć ” Zeg” „znajduje się wciąż w okresie wstępnego wdrażania do współpracy, [to] jednak zaobserwowana pozytywna zmiana w jego nastawieniu do wywiadu i współpracy może wskazywać na realne w przyszłości korzyści informacyjne i operacyjne”. Równie optymistyczną ocenę ” Zega” Poławski sformułował po spotkaniu 20 stycznia 1984 r. Stwierdzał: „kolejne spotkania z ” Zegiem” wskazują na postępujący proces wdrażania go do bardziej efektywnej współpracy [...] często sam inicjuje interesujące nas tematy (np. perspektywiczne wykorzystanie kontaktu z ks. Ludwiczakiem)”. Jednak jego przełożeni byli bardziej ostrożni. Jeszcze po grudniowym spotkaniu zlecili kontrolowanie lojalności ” Zega”.

    3 czerwca 1984 r. Poławski znowu spotkał się z agentem ” Zegiem”. Według funkcjonariusza SB odebrał informacje o Polskiej Misji Katolickiej w Monachium oraz ks. Galińskim, sytuacji w bawarskim komitecie „Solidarności” oraz pracowniku RWE Wojciechu Słodkowskim. Mimo że agent nie nawiązał zleconego mu przez SB bezpośredniego kontaktu z ks. Ludwiczakiem, to według Poławskiego „podczas drugiego [sic!] spotkania [...] zaobserwowano dalszą pozytywną ewolucję jego postawy i zachowania – agent był znacznie spokojniejszy i bardzo swobodnie udzielał wyjaśnień i informacji”. Te stwierdzenia są sprzeczne z ocenami z pierwszego („był swobodny, spokojnie udzielał informacji”) oraz drugiego spotkania („jest podczas spotkań swobodny”).

    Nowy prowadzący
    Było to ich ostatnie spotkanie. Z nieznanych przyczyn obsługę ” Zega” przejął inspektor Wydziału XI Departamentu I MSW Andrzej Przedpełski. Kolejne spotkanie z tym agentem odbył on 9 listopada 1984 r. w towarzystwie Gurby. W raporcie informowano, że Solorz miał powiedzieć, iż w związku ze zmianą profilu działalności (zlikwidował firmę transportową, a zajął się sprowadzaniem samochodów) „chwilowo stracił kontakt z osobami i obiektami pozostającymi w naszym zainteresowaniu”. Chodziło o Polską Misję Katolicką i Sekcję Polską RWE. Tłumaczył się też brakiem czasu. Nie zraziło to funkcjonariuszy wywiadu, którzy stwierdzili, że „w przyszłości oczekiwać się od niego będzie większego zaangażowania i inicjatywy w docieraniu do interesujących nas środowisk”.

    Warto zauważyć, że jest to opinia diametralnie odmienna od tych wyrażanych przez Poławskiego. Podczas spotkania ” Zegowi” przekazano kolejne zadania. Mimo żestwierdzano regres „zapowiadającej się dobrze współpracy”, to nie dostrzegano u ” Zega” „zniechęcenia do współpracy” i uznawano, iż „chce ją kontynuować, oczekuje z naszej strony konkretnych zadań”. Planowano jednak przeprowadzenie kombinacji operacyjnej, chcąc sprawdzić jego lojalność wobec SB. Ale rozważono też wykorzystanie go jako kontrolowanego przez SB kanału między strukturami krajowymi i zagranicznymi „S”.

    22 czerwca 1985 r. Przedpełski wraz z Bosakiem stwierdzili, że współpracę należy zakończyć. Uznali, że grozi ona dekonspiracją – Solorzem zainteresowała się policja zachodnioniemiecka, a jego mieszkanie w Berlinie Zachodnim zostało przeszukane. Jej celowość podważał też „obserwowany od dłuższego czasu brak korzyści informacyjnych [...] wynikający z osłabienia możliwości wywiadowczych źródła”. Trzecim czynnikiem było też „unikanie przez ” Zega” kontaktów z utrzymującymi [je] z nim w przeszłości i obecnie oficerami centrali”. Co ciekawe, w analizie tej zupełnie odmiennie oceniano postawę ” Zega”. Przedpełski i Bosak pisali bowiem o jego „małym zaangażowaniu we współpracę [...] poza pierwszym okresem wzajemnych kontaktów”.

    „Zeg” to nie Bond
    26 czerwca 1984 r. zamknięto sprawę o kryptonimie ” Zeg” i akta złożeno do archiwum. Chociaż w trakcie jej prowadzenia wywiad wydał 7486 złotych oraz 6 dolarów, to Solorz nie dostał ani złotówki. Nie udzielano mu również pomocy w sprawach paszportowych, gdyż o to nie zabiegał. Wymierną korzyścią dla Solorza było „przychylne stanowisko” SB wobec jego interesów.

    Trudno ocenić przydatność ” Zega” dla SB. Nie był on Jamesem Bondem. Jak wynika z zachowanej dokumentacji, nie wykonał dla SB żadnego z planowanych działań ofensywnych. Trudno też ocenić przydatność uzyskanych od niego przez wywiad informacji. Zachowało się jedynie króciutkie ich omówienie. Wyjątek stanowią przekazane radomskiej SB dane na temat przemyconej do kraju farby drukarskiej. Po wprowadzeniu stanu wojennego nielegalne wydawnictwa były przez esbeków najsilniej zwalczane .

    Nie ulega wątpliwości, że współpraca Solorza z bezpieką miała miejsce. O tym, że ją podjął, zadecydował przypadek. Gdyby nie przyjechał do kraju na początku 1983 r., podejrzewając swoich wspólników o nieuczciwość, być może nigdy nie zainteresowaliby się nim esbecy. A gdyby nie nieszczęśliwy zbieg okoliczności w 1977 r. w Austrii, być może wróciłby do kraju bogatszy o cenne dewizy i nigdy nie zostałby jednym z najbogatszych Polaków.

    Trudno stwierdzić, czy gdyby nie jego kłopoty „nazwiskowo-dokumentowe”, okazałby się znacznie cenniejszym agentem wywiadu. Warto zauważyć, że paradoksalnie legły one u podstaw zarówno jego werbunku, jak też wyeliminowania go z sieci agenturalnej. W jego przypadku Służba Bezpieczeństwa na pewno dysponowała silnymi „argumentami”, aby go do współpracy skłonić.

    Otwarte pozostaje pytanie, czy kontakty z SB w latach 1983 – 1984 miały wpływ na jego dalszą karierę. Na to jednak pytanie odpowiedzi muszą szukać nie historycy, lecz dziennikarze.

    Grzegorz Majchrzak
    Historyk, pracownik Biura Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej, współautor książek „Stan wojenny w dokumentach władz PRL 1980 – 1983″ , „Aparat bezpieczeństwa w Polsce w latach 1953 – 1954″. Publikuje na łamach „Biuletynu IPN”, „Pamięci i Sprawiedliwości”, „Zeszytów Historycznych” i „Rzeczypospolitej”. Pisze pracę doktorską o „Solidarności” w latach 1980 – 1981.

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 8

    giovanni50 Pofolguj chłopie, bo Cię seryjny samobójca dorwie.

  • esoxlucius ocenił(a) ten film na: 9

    tvn nie kłamie hahaha

  • seryjny samobójca raczej

  • esoxlucius ocenił(a) ten film na: 9

    giovanni50 kłaniam sie nisko i podziwiam, marnujesz sie moim zdaniem w tej rzeczywistości, analiza godna mistrza, szacun składa były operacyjniak

  • giovanni50 ocenił(a) ten film na: 8

    esoxlucius Trolujesz ??

  • esoxlucius ocenił(a) ten film na: 9

    giovanni50 absolutnie, pozostaje wciąż pod wrażeniem rzeczowej, kompetentnej i wyczerpujacej analizy

  • esoxlucius Przecież on jedynie wkleił artykuł z Rzeczypospolitej

  • piotrek1806 ocenił(a) ten film na: 8

    strzelba bardzo możliwe, że był to Hassan Al-Zubaidi zamieszany w afere zbożową :)

  • hbk06_qbas ocenił(a) ten film na: 10

    strzelba Kamila Baar chyba właśnie miała tak zagrać, typową korporacyjną biurwę-warszaffkę z jakiegoś działu marketingu czy tam sprzedaży. Też pracuje w korpo (tak, w Warszaffce :D ), ale siedzę przy bazach danych, więc na szczęście nie mam aż tak wielkiej styczności z tymi korpo-naleciałościami, ale czasami dzwonią do mnie koleżanki z w/w działów i uszy mi więdną :D i to charakterystyczne "Tak?" na koniec monologu. Nierzadko w trakcie rozmowy proszę aby taka osoba przeszła z korpo na polski :D

  • chatiflatt ocenił(a) ten film na: 9

    hbk06_qbas Dokładnie. Postać grana przez Baar jest parodią dzisiejszych zabieganych korpo-idiotów. W taki sposób oni się porozumiewają.

  • chatiflatt Ojjjj biedule... Pracownicy korporacji więcej zarabiają od was, to trzeba wymyślać na nich wyzwiska z "korpo-" na początku i popisywać się, że jesteście od nich tacy mądrzejsi :)))
    Żałosna banda "niepokornych" nieudaczników :))

  • chatiflatt ocenił(a) ten film na: 9

    mutant6 Witaj nieudaczniku. Prawdopodobnie pracujemy w tym samym "mordorze" z dziesiątkami marek. Tyle że ja mam do tego dystans, a ty własnie pokazałeś jego brak. Pozdro.

  • roman_zabawa ocenił(a) ten film na: 9

    giovanni50 Petelecki oficjalnie samoboj w garażu. Vega dba o takie szczegóły więc by nie zmienił tego faktu

  • Michael_van_Grand ocenił(a) ten film na: 7

    roman_zabawa Wersja oficjalna z wersja medialną, często sie mocno rożni ....

  • giovanni50 ocenił(a) ten film na: 8

    Michael_van_Grand Przemielona kilka razy wersja

  • Michael_van_Grand Generał z filmu to w żadnym wypadku nie jest Petelicki.

  • giovanni50 ocenił(a) ten film na: 8

    Demolka25 To kto ???

  • giovanni50 Nie wiem, może akurat generał to postać, która nie jest odpowiednikiem nikogo. Życiorys gen. Petelickiego znam praktycznie od a do z, na tyle na ile to możliwe ze źródeł tj. internet i książki. Postać generała odtworzona przez pana Wojciecha Machnickiego daleko odbiega od obrazu śp. gen. Sławomira Petelickiego.

    Autor poprzez ten film pokazuje jak działają służby specjalne w naszym kraju, a przynajmniej do jakich celów są wykorzystywane. Przedstawione poszczególne historie i losy postaci występujących w filmie są interpretacją losów prawdziwych osób, które były zamieszane w różne afery, ginęły w niewyjaśnionych, dziwnych okolicznościach - interpretacją, która moim zdaniem jest trafiona.
    Dlatego patrząc jak Autor odbiera pozostałe historie, śmiem twierdzić iż jest głupi, jeśli uważa, że gen. Petelicki popełnił samobójstwo. Stąd też uważam, że nie jest to postać gen. Sławomira.

    Oczywiście możesz mieć swoje zdanie, nie chcę się kłócić.

    Pozdrawiam.

  • giovanni50 ocenił(a) ten film na: 8

    Demolka25 Tu się miesza prawda z fikcją
    Może jest to wytwór Patryka Vegi

  • Demolka25 Skąd czerpiesz informacje o Petelickim? Podobieństwa okoliczności zabójstwa i wątku filmu są oczywiste.

  • roman_zabawa Petelicki nie... To raczej Dukaczewski, tylko że on żyje...

  • Zeke ocenił(a) ten film na: 8

    giovanni50 A mi ten Jan Frycz swoją rolą Jana Wejcherta przypominał...ale może to i Solorz miał być...z tą postacią mam niezłą zagwozdkę :)

  • giovanni50 ocenił(a) ten film na: 8

    Zeke Jana Wejcherta ?? A nie Waltera ??
    Taka ciekawostka Mariusz Walter to numerologiczna Siódemka
    Więc na bank jego pierwsza stacja to miała być TV7 potem kupił RTL7 i zmienił ją w TVN7

  • sowanna ocenił(a) ten film na: 9

    giovanni50 też mi się zdaje, że chodzi o TVN. To oni są medialnym gigantem. W filmie mowa była, aby pohamował swoich dziennikarzy i wszelkie napisy , wizualizacje przypominają na TVN, dodatkowo głos komentujący wydarzenia był głosem prezentera faktów.

  • giovanni50 ocenił(a) ten film na: 8

    sowanna Polsat to też medialny gigant

  • giovanni50 Ani do jednego ani drugiego nie pasuje wykupienie Brygady RR. W Polsce Brygada RR została wyemitowana z 1990 roku przez TVP1

  • giovanni50 ocenił(a) ten film na: 8

    mlody969 A wiesz co to political fiction ??
    Polsat tylko zdobył pierwszą koncesje i to daje dużo do myslenia

  • giovanni50 Kurde, Macierewicza praktycznie sklonowali, a u Solorza by historię zmieniali? Postacie rzeczywiste są bardzo dosłowne, dlatego nie wiem po co takie przekłamanie.

  • rydzio21_2 ocenił(a) ten film na: 8

    giovanni50 A ja mam pytanie kto ich nagrywał?

  • giovanni50 ocenił(a) ten film na: 8

    rydzio21_2 Ktoś wyżej

  • Starglow ocenił(a) ten film na: 7

    giovanni50 giovanni50?

  • giovanni50 ocenił(a) ten film na: 8

    Starglow Ktoś wyżej rozpoczął własną rozgrywkę

  • chalice78 ocenił(a) ten film na: 9

    giovanni50 może szczupak będzie wiedział kto...

  • Maskaspawacza ocenił(a) ten film na: 8

    rydzio21_2 Choćby zleceniodawca. Ot, takie zabezpieczenie. W tym pokoju spotykali się tylko służbiści z generałem. Będąc przekonani o bezpieczeństwie rozmów w tamtym miejscu mogli mówić o wielu swoich grzeszkach które użyte w odpowiedni sposób mogą pozwalać "górze" dowolnie manipulować i zmuszać do wykonywania kolejnych zadań.

  • giovanni50 dokładnie, bardzo ciekawy film

  • giovanni50 Materiały pedofilskie podrzucone doradcy polityka - Tymochowicz.

    Zakup gruntów przez pełnomocnika parafii (Chabior u Susła) - podobieństwo do słynnej afera z Komisją Majątkową i nabywaniem gruntów przez pełnomocnika byłego SB-eka na rzecz Kościoła.

  • euremail ocenił(a) ten film na: 8

    giovanni50 pomiędzy generałem z filmu, a Petelickim jest przepaść jak Wielki Kanion Kolorado, nic się nie zgadza,