Samotny mężczyzna

A Single Man

2009 1 godz. 39 min.
7,5 74 589
ocen społeczności
7,5 10 1 74589
42 399
chce zobaczyć
7,8 9
ocen krytyków
{"rate":7.77778,"count":9}
powrót do forum filmu Samotny mężczyzna
  • strugaa ocenił(a) ten film na: 8

    Długo zwlekałam z obejrzeniem 'Samotnego mężczyzny', tymczasem okazała się to fantastyczna uczta
    estetyczna, ale nie tylko. We wcześniejszych komentarzach wiele razy padło sformułowanie 'gejowski film'
    - może to właśnie ten stereotyp wcześniej mnie nieco zniechęcał, ale jak się okazało, jest zupełnie
    nieprawdziwy.

    Na myśl przychodzą mi słowa Morrisseya. Przez lata podejrzewany o skłonności homoseksualne, których
    nigdy oficjalnie nie potwierdził w końcu miał powiedzieć: "I am not homosexual. In technical fact, I am
    humasexual. I am attracted to humans. But, of course ... not many".

    Oczywiście, głównego bohatera pociągają przede wszystkim mężczyźni, ale przewodnim tematem jest tu
    utracona bliskość i intymność. Przez intymność rozumiem cały mikroświat, który budujemy z drugim
    człowiekiem (bez względu na płeć), nie tylko bliskość fizyczną.

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 8

    strugaa Dla mnie to jest straszne że człowiek może być skazany na miłość do tej samej płci, traci się przez to prawo do szczęścia. Nie ma już możliwości założenia rodziny a tylko przygodnie miłostki, które są z gruntu niedojrzałe.

    Właśnie poprzez samotność można spojrzeć na niektóre wartości których normalnie się nie widzi, mężczyzna powinien być bardziej odporny na samotność ponieważ jego życie jest z gruntu bardziej terytorialne.

    Właśnie dlatego wszystkie filmy odzwierciedlają tylko wybrane przypadki, rozumiem że taki obraz może się podobać kobietom są bardziej emocjonalne.

    Dla mnie dramatem jest właśnie brak woli walki o to by próbować żyć zgodnie z własną naturą, wszystkie filmy o gejach są jakieś nieszczęśliwe i można się tylko domyśleć dlaczego, wielki smutek nad niedojrzałością człowieka.

  • mikoszr ocenił(a) ten film na: 8

    użytkownik niby usunięty, ale namysł nad jego arogancją nie pozwala milczeć

  • mikoszr W czterech długich zdaniach złożonych zawrzeć cztery stereotypy nt. ludzi (patrząc na nich przez pryzmat ich orientacji albo płci)- a to wszystko pod płaszczykiem współczucia- to jest sztuka!

  • Dramatem jest nie potrafić spojrzeć ani o milimetr od własnych zakorzenionych, bezpodstawnych poglądów.

  • amfre ocenił(a) ten film na: 7

    meitar Pewna podstawa i to solidna takiego myslenia jednak jest.

  • Iwoniczanka ocenił(a) ten film na: 9

    amfre Ciekawe jaka to "pewna podstawa", to raczej zakorzenione w nas myślenie schematami - że jak dorosnę to muszę założyć rodzinę , zbudować dom itp. Wydaje się nam że żyjąc tak jak wszyscy będziemy szczęśliwi bo skoro oni są to my też ale niestety nie do końca bo to co uszczęśliwia innych nas niekoniecznie musi. Ja np. wcale nie chce zakładać rodziny tj. wyjść za mąż i mieć dzieci bo po prostu tego nie czuję i nie chcę. Oczywiście od razu słyszę że mi się zmieni, że jestem jeszcze niedojrzała i tym podobne brednie i nic nie dają moje tłumaczenia. Obserwując choćby moje najbliższe otoczenie widzę że nie każdy ma predyspozycje do bycia żoną/ mężem, ojcem/ matką, ale i nimi zostają no bo 'tak trzeba', nie ma innej drogi. To przykre że unieszczęśliwiamy się na siłę a potem jeszcze wyżywamy się na innych, a wystarczyło się tylko zastanowić czego MY chcemy a nie czego oczekuje od nas SPOŁECZEŃSTWO.

  • amfre ocenił(a) ten film na: 7

    Iwoniczanka Odjechałaś od tematu - piszesz o świadomym wyborze i spoko, każdy ma do niego prawa i nikt nikomu go nie odbiera ale nie o tym był pierwotny post założyciela tego tematu.

  • Iwoniczanka ocenił(a) ten film na: 9

    amfre Tylko że ten nasz 'świadomy wybór' nie jest tak świadomy jak by się nam wydawało, chodzi o to że jesteśmy bombardowani wokoło 'obrazami' heteroseksualnej szczęśliwej rodzinki z dziećmi pieskiem i pięknym domkiem z ogródkiem, takie sielankowe życie, w swoim najbliższym otoczeniu ciągle słyszymy że to ten czy ta biorą ślub lub będą mieć dziecko, rodzina też na nas naciska kiedy się 'ustatkujemy' i w tym całym zamieszaniu po prostu się gubimy nie wiedząc już co mamy o tym myśleć - no i najczęściej nie myślimy tylko podążamy ślepo za tłumem, a po latach czujemy frustrację że moglibyśmy żyć inaczej. To już nawet nie chodzi mi o homoseksualistów ale w większości o heteroseksualistów, obserwuje takie przypadki frustracji i nieszczęścia w swoim otoczeniu.

  • Iwoniczanka Gdzie niby masz te obrazy szczęśliwej heteroseksualnej rodziny?
    Większość ludzi chce mieć swoje dzieci, to jest wpisane w naszą, ludzką naturę. I odebranie tej możliwości, może prowadzić do problemów ze sobą (nawet jeżeli mając możliwość nie skorzystałoby się z niej). Nikt nie mówi, że nie ma wyjątków, bo są, ale są właśnie wyjątkami.
    W czasach gdzie właśnie częściej priorytetem było budowanie rodziny ludzie byli szczęśliwsi. 'szukaj swojej drogi', a później całe życie jej szukasz i znaleźć nie możesz, bo może jest jakaś twojsza droga, bo może to nie ta, bo co to w ogóle znaczy moja droga. Mówienie bądź szczęśliwy jest strasznym truizmem.
    http://link.springer.com/article/10.1007/s11205-014-0647-1

  • piotr111 ocenił(a) ten film na: 6

    lena_awren_eithel Większość ludzi chce mieć rodzinę - bliskich sobie ludzi, z którymi może szczerze rozmawiać i na których może polegać, potrzebujemy też czuć, że wywieramy wpływ na innych ludzi, przez co świat staje się odrobinę bliższy naszym ideałom i ostatnie: potrzebujemy kogoś kogo moglibyśmy obdarzyć miłością (odwzajemnioną oczywiście). Spełnienie żadnego z tych punktów nie wymaga posiadania własnych dzieci, ale wydaje się, że jest to najczęściej wybierana droga. Nie oznacza to, że inne są gorsze, po prostu są mniej znane, przez co mogą się wydawać trudniejsze.
    Czy ludzie byli kiedyś szczęśliwsi? Nie mnie to oceniać i nie sądzę by istniała możliwość zbadania poziomu szczęścia ludzi sprzed kilku wieków, ale z pewnością łatwiej jest mieć satysfakcjonujące życie jeśli się wkłada swoją pracę bezpośrednio w budowanie go. Pracując dla kogoś zmuszamy się do wykonywania różnych czynności, udawania innych ludzi, przez co mniej czasu zostaje nam na nawiązywanie przyjaźni, miłości i budowanie rodziny. Wykonywanie pracy bezpośrednio przyczyniającej się do naszego utrzymania (np. w rolnictwie), gdzie łatwo jest dostrzec jej efekty jest bardziej satysfakcjonujące i stwarza wrażenie, że to my jesteśmy panami własnego losu przez co czujemy, że nasze życie faktycznie należy do nas i możemy je przeżyć na własny sposób.

  • Iwoniczanka O jak tu humahomonistycznie. Mi się stereotypy potwierdzają. Film o gejach choć porządnego słowa nie mogę użyć. Moze pozwolicie mi być sobą i napisać tak jak czuję?

  • Dziękuję usuniętemu użytkownikowi za jego głos, z którym się solidaryzuję.

  • Zaq ocenił(a) ten film na: 9

    strugaa Piękny, tragiczny, bolesny.
    Niesamowicie utożsamiłem się z bohaterem. Przez cały film czułem tą wszechogarniającą samotność, to uczucie bezpowrotnej straty, porażki, złości, pustki i bezsensu.
    Sam jestem heteroseksualny co odrobinę oddala mnie od jeszcze większego poczucia tego klimatu. Mimo to film niczym petarda, rozwalił mnie całkowicie.

  • LadyDark ocenił(a) ten film na: 8

    strugaa Świetny, dopracowany obraz. Fantastyczna uczta estetyczna, arcydzieło - zgadzam się z tymi opiniami. Ta muzyka (niemalże identycznej doświadczymy w kolejnym filmie Toma Forda, "Zwierzęta nocy". Ten sam kompozytor. Brawa dla Abla Korzeniowskiego!), klimat, gra kolorystyką, gdy główny bohater ma kontakt z ludźmi i nie tylko (np. z różą przed domem przyjaciółki), dialogi, monologi głównego bohatera, wszystko daje do myślenia i angażuje widza, hipnotyzuje go. Te zbliżenia (jak np. te na oko Lois), coś pięknego. Colin Firth świetny w swojej roli, z resztą nie tylko on. Ta chemia między nim, a Hiszpanem czy Kennym... Aż trudno uwierzyć, że Colin jest heteroseksualny, choć między nim a Juliane Moore też czuć było elektryzujące napięcie.
    Film jest sensualny, jest w nim coś erotycznego, mimo że nie doświadczymy tu scen seksu. Tom Ford to mistrz. A zakończenie to ironia losu, a zarazem klamra, która spina cały obraz. Kończy się tak samo jak zaczyna, tylko role odwrócone. Podobało mi się to, choć nic w tym nowatorskiego.
    Btw podoba mi się przedstawienie homoseksualizmu w tym filmie. Bardzo dziwnie to zabrzmi i być może kontrowersyjnie, ale jest on tu taki męski jak dla mnie. Na ekranie nie widzimy zniewieściałych chłopczyków, a prawdziwych, eleganckich mężczyzn, choć Kenny to taki chłoptaś, ale to kwestia delikatnej urody bardziej. Dostrzegam w tym filmie budowanie relacji romantycznej mężczyzna-mężczyzna tak bardziej po kumpelsku, z subtelnym flirtem, jako rozmowę pomiędzy dwoma facetami przy piwku czy papierosie. Ciężko mi to lepiej wytłumaczyć.