Film opowiada o życiu Johnny'ego Casha (Joaquin Phoenix): jego dzieciństwie na plantacji bawełny, trudnych stosunkach z ojcem obwiniającym go o śmierć swojego starszego syna, wielkiej sławie, uzależnieniu od narkotyków, a przede wszystkim o szalonej miłości Johnny'ego do piosenkarki June Carter (Reese Witherspoon).
Generalnie biografie mają to do siebie, że czasem się udają czasem nie. W tym wypadku
wyszło genialnie. Joaquin Phoenix zagrał genialnie jak zwykle a partnerująca mu Reese
Whiterspoon po raz kolejny pokazała, że jest nie tylko nieziemsko piekna ale też bardzo
utalentowana. Świetnie wyszły im wokale w utworach no...
Takie miałam wrażenie przez cały seans. Bardzo mnie ta postać rozczarowała, zarozumiały, natrętny dupek. Do tego pijak.
Joaquin Phoenix świetnie zagrał Johnny'ego Casha - duże podobieństwo, mimika, gesty. Zaskoczyło mnie też to, że sam śpiewał piosenki w filmie (gratulacje!). Nie oglądałam "Capote" więc nie mogę ocenić gry Philipa Seymoura Hoffmana, ale myślę, że Phoenix zasługiwał w 2006r na Oscara.
Świetnie przedstawiona biografia Johnnego Casha. Reese pięknie sobie dała radę.
Najbardziej utkwił mi w głowie motyw relacji Casha z ojcem. Jak się okazało, ta relacja stała się matką rodzicielką wielu kolejnych wydarzeń w życiu artysty. Mam wrażenie, że większość jego życia to taki spacer po linie.