Vanity Fair

2 godz. 21 min.
6,5 15 248
ocen
6,5 10 15248
7 712
chce zobaczyć
{"rate":6.0,"count":2}
{"type":"film","id":100143,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Vanity+Fair-2004-100143/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Vanity Fair. Targowisko próżności
  • torne ocenił(a) ten film na: 5

    Jednego nie można Mirze Nair odmówić: zmysłu piękna. "Vanity Fair" przypomina, pod względem wizualnym wcześniejszy film reżyserki "Kama Sutra". Przepych, bogactwo kolorów, przepiękna kompozycja kostiumów i scenografii, zapierająca dech w piersiach gra kolorów i świetnie dobrana muzyka, to potężne atuty tego filmu. Trudno oderwać wzrok od ekranu, tak wielkie bogactwo piękna i harmonii emanuje z niego. Niestety jest to jedyny atut tego filmu. Po ponad dwóch godzinach seansu zachodziłem w głowę, o czym w zasadzie jest ta opowieść. Wszystko snuje się tutaj bez składu i ładu. Te cudowne ilustracje pozbawione są jednak głębszego znaczenia, nie układają się w nic poza serią wspaniałych obrazów. Witherspoon wygląda olśniewająco, lecz jej Becky jest postacią miałką, pozbawioną charakteru, charyzmy. Inne postaci są równie mało atrakcyjne charakterologicznie, a już wątek Amelii i Dobbina wypada całkowicie beznadziejnie. Aż dziw, że Nair mogła się tak pomylić, zrobić tak płytki i nudny film. Dobrze przynajmniej, że jest na co popatrzeć, bo inaczej byłoby to trudne do zniesienia.

  • cameleoH2O ocenił(a) ten film na: 1

    torne Lepiej bym nie ujęła moich wrażeń po obejrzeniu tego filmu. Książki nie czytałam, ale film bardzo mnie rozczarował. Kolory i kostiumy rzeczywiście piękne, ale cała treść nie trzyma się kupy, jest płytka i bez wyrazu. Szkoda czasu, nie polecam.

  • cameleoH2O o to chodziło w tym filmie, miało być próżnie i płytko, wg mnie;) i było ;)

  • cameleoH2O ja czytalam ksiazke i w porownaniu z nia film jest bardzo slaby. poza tym popieram wypowiedz autora watku.

  • torne duużo wątków, ale da się połapać co jak, kto z kim itd, dużo rzeczy się dzieje, a akcja to jakieś 16-20 lat, więc nagromadzenie jest. W pewnych momentach chciałam wyłączyć ten film, gdyż mnie męczył, i nie mogłam znieść Reese zupelnie mi nie pasowała. 3/4 obsady to Anglicy, akcja dzieje się w Anglii, a ona jest Amerykanką, nie ma akcentu i jej uroda... charakterystyczna bo ten podbródek, ale jak dla mnie zupełnie odbiegająca od roli która grała, to moja subiektywna ocena. Jesli chodzi o całość to film podobał mi się, a niektóre postacie bardzo mnie denerwowały :P do końca nie wiedzialam jak się zakończy i to mnie trzymało do ogladania. Zniechęciła mnie jedynie rola Reese, nie przeboleje tego :P

  • Curious_321 ocenił(a) ten film na: 6

    torne Żeńska wersja Barry'ego Lyndona (dojenie ludzi, czasy) połączona z Przeminęło z Wiatrem (scena po tym, jak Pan Pułkownik nakrył główną bohaterkę z markizem). Ładnie wyszło i chyba tylko tyle. A nie, przepraszam, na plus jeszcze dobre osadzenie w Romantyzmie. Epatuje z ekranu.
    Czyli ładnie i romantycznie

  • _Hope ocenił(a) ten film na: 8

    torne Nie zgodzę się z tobą, ale oczywiście każdy ma swoje zdanie. Uważam, że Reese wypadła naprawdę świetnie w roli Becky. Przyznam, że po przeczytaniu waszych komentarzy tutaj byłam dość sceptycznie nastawiona do tego filmu, a tu proszę. Bardzo interesujący film o pieniądzach, dochodzeniu do pozycji, władzy i sławy, poniekąd trochę o miłości i pożądaniu. Szkoda, że dobre uczucia w Becky zostały zagłuszone, ale wtedy chyba film nie byłby taki interesujący... Jednakże mimo wszystko szkoda mi jej męża, przez cały film interesowałam się nim i polubiłam go. Jestem romantyczką typową, więc cieszy mnie zejście się Amelii i Dobbinsa (jakiś happy end musi być!). Ogólnie moja ocena 8/10 czyli bardzo pozytywnie!

  • torne Ja również się zgadzam. Mniej więcej do połowy filmu byłem "na tak", wydawało się, że coś z tego będzie - może interesujący portret wyższych sfer, pokazany przez pryzmat ubogiej sieroty, w ważkim momencie historii (zmierzch Napoleona), może chociaż ciekawy wizualnie melodramat, dobrze zagrany, z ciekawym prowadzeniem fabuły - ale niestety, im później, tym gorzej. Postać Becky nie ewoluuje, akcenty "orientalne" nie dodają wiele kolorytu i wydają się wepchnięte na siłę (choć od Hinduski można by oczekiwać jakiejś próby rozliczenia się z przeszłością kolonialną Wielkiej Brytanii), wątek Dobbina i Amelii rzeczywiście poprowadzony fatalnie, a jego zakończenie skrajnie kiczowate, bo nagłe, a przez to dość śmieszne. W sumie toczy się ta cała historia, toczy, a potem nagle się kończy i nic z niej nie wynika. Witherspoon całkiem niezła, ale - jak pisałem - jej postać jest dość "statyczna", więc i niezbyt ciekawa. Generalnie - rozczarowanie.

  • torne Mi oglądało się przyjemnie dzięki bogactwu obrazu, o jakim piszesz. A opowieść, moim zdaniem, właśnie miała pokazywać miałkość, nijakość, zepsucie, nic_nie_wartość sfer arystokratycznych, gdzie panienki dobrze urodzone wolałby się nudzić niż zaprosić do siebie np. błyskotliwą Becky. Jest to film o ludziach, których jedynym celem w życiu jest snucie intryg oraz dobre zamążpójście czy ożenek. Targowisko próżności.

    Postać Reese statyczna? Z odważnej ale i skromnej-ułożonej panny przez, zdawałoby się, spełnioną i zakochaną żonę po kobietę, która nie cofnie się niemal przed niczym, by osiągnąć swój cel - rezygnuje z dobrych relacji z mężem, synem, przyjaciółką. Dobrze zapowiadająca się kariera młodej i wyrazistej na tle mdłej arystokracji Becky kończy się prawie jej upadkiem, gdy nagle okazuje się, że jej czar nadal działa na jednego z majętniejszych mężczyzn i ona znów wypływa. Dla mnie to nie jest statyczne.

    Wizualnie i muzycznie (fragmenty śpiewane) naprawdę estetyczny film.

  • Cameron_2 Dobrze wyraziłaś i moje uczucia. Chyba oczekiwania większości krążą wokół Rozważnej i Romantycznej, a Becky wcale nie była czarno - biała. Miała talent, radość życia, energię i pasję. Nie załamywała się nawet w obliczu klęski, jaką musiała dla niej być bieda z mężem. Gdzieś się w tym wszystkim pogubiła, ale i tak nie straciła ducha. Czy to mniej dojrzałe niż Ameliowe pielęgnowanie wydumanego wizerunku męża? Dużo pytań w tym filmie, mało odpowiedzi - jak w życiu.
    Jedynie scena "nawrócenia" Amelii wydała mi się groteskowa

  • Mowiacy_do_reki ocenił(a) ten film na: 7

    torne Ja natomiast bardzo dobrze zrozumiałem, o co chodziło w tym filmie, o okrucieństwie i jak przez nie człowiek potrafi być inny niż jest w rzeczywistości.

  • torne Zgadzam się z autorem wątku. Dobra historia z książki została zmarnowana. Według mnie aktorzy w ogóle nie pasują do swoich ról. Są bez wyrazu i nie oddają charakterów postaci. Ominięto też kilka ciekawych epizodów i postaci, a szkoda.

  • torne Też się zgadzam się, z tym, że Witherspoon nie wyglądała tu zachwycajaco. Moim zdaniem celowo ja oszpecili, by nadac jej wygląd jak typowej rudawej angielki. Przykro się patrzyło na nia