Wilde

1 godz. 58 min.
7,0 1 814
ocen
7,0 10 1814
4 893
chce zobaczyć
{"rate":6.5,"count":2}
{"type":"film","id":31937,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Wilde-1997-31937/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Wilde. Historia pisarza
  • killashandra ocenił(a) ten film na: 8

    Nie wiem, ile jest filmowej fikcji w tym obrazie, ale znając pobieżnie historię życia Oscara Wilde'a podejrzewam, że nie ma tu jakiegoś wielkiego przekłamania. Nie będę analizować jego życia osobistego, bo nie w tym rzecz. Naprawdę istotna jest kreacja Stephena Fry'a - stylowa, stonowana, elegancka i, nie mnożąc już przymiotników, po prostu do podziwiania. Znakomity przykład głębokiego zanurzenia się w rolę, które powoduje, że widz niepodzielnie skupia na niej swoją uwagę. I zapomina, że to aktor Fry. Bo to już nie Fry, lecz Oscar Wilde.

  • cherry ocenił(a) ten film na: 8

    killashandra Nazywam się Wilde, Oscar Wilde!
    To przede wszystkim niezwykły portret Artysty, wielkiego, pełnego twórczej niezależności i niewyczerpanych pomysłów, niezrównanego Oscara Wilde'a, którego dzieła są wiecznie żywe, do dziś stanowiąc źródło niekończącej się inspiracji i genialnego pisarskiego wyczucia zarówno komediowego jak i dramatycznego. To co tak bardzo zachwyca w filmie, to sposób ukazania postaci Wilde'e, nie tylko jako uwielbianego i podziwianego geniusza, lecz przede wszystkim jako człowieka pełnego ogromnej pasji, zawieszonego pomiędzy światem konwenansów i artystycznej wolności, który do końca pozostał wierny swoim osobistym i literackim przekonaniom, zachowując bezkompromisowość w demaskowaniu zakłamanego, pełnego fałszu oblicza ludzi, niejednokrotnie całe życie ukrywających swoją tożsamość i prawdziwe uczucia.

    A Stephen Fry ze swoją, jak to celnie określiłaś 'stylową, stonowaną i elegancką kreacją' w niezwykły sposób ożywił na ekranie postać wielkiego pisarza, sprawiając że film jest w stanie jeszcze bardziej wciągnąć i zaintrygować, tak samo mocno jak postać Lorda 'Bosie'go', którego w perfekcyjny sposób odegrał na ekranie Jude Law i którego niepokornemu urokowi ja również po raz kolejny nie mogłam się oprzeć, podobnie jak sam Oscar Wilde. W filmie wyraził on pragnienie, by jego twórczość nie została przez potomnych zapomniana i na szczęście dla nas tak się właśnie stało. Bo takie postaci jak Dorian Grey czy Earnest sprawiają, że literatura Wilde'a ma ogromną wartość i jest w stanie wciąż silnie zaskakiwać i oddziaływać, raz pobudzając do śmiechu a raz głęboko poruszając by następnie wyzwolić, tak samo mocno jak osobowość samego pisarza, który w odważny sposób zawsze starał się bronić własnej indywidualności oraz prawdziwej 'miłości, która nie śmie wymówić swojego imienia'.

  • killashandra ocenił(a) ten film na: 8

    cherry "Nic tak nie uszlachetnia jak intelekt."
    Odwaga wypowiadania własnych, nierzadko bardzo niepopularnych, poglądów jest jednym z tych walorów sylwetki Wilde'a, który zawsze mnie ujmował. Drugą jest ten, którym zapracował sobie na miano Lord Paradoks, czyli wprost niezrównana umiejętność formułowania twierdzeń tylko pozornie wewnętrznie sprzecznych.

    "Ach, nie mów, że się ze mną zgadzasz! Gdy się ludzie ze mną zgadzają, czuję, że muszę być w błędzie."

    Właśnie to drugie skłoniło mnie do umieszczenia na tej stronie uwagi do posta "to tu gra orlando", w której z pozoru przyznaję rację twierdzeniu, że biografia musi być nudna. Swoją drogą, tu z góry wybacz mi ten może niepotrzebny wtręt, ale tamten komentarz jest uderzającym przykładem bardzo płytkiego i z gruntu infantylnego podejścia do filmowej materii. Tym bardziej doceniam Twoją przemyślaną i znamionującą dużą wrażliwość wypowiedź. Tu posłużę się kolejnym cytatem ze skarbnicy myśli Wilde'a, aktualizując jego treść dla potrzeb niniejszego komentarza: "Wartość maila polega na tym co dwoje ludzi ma sobie do powiedzenia" (w oryginale: "telefon")

    Jeszcze jedno: Jude Law, jako niedparcie uroczy, nieco samolubny i z lekka irytujący Lord "Bosie" faktycznie może zawrócić w głowie - nie tylko Wilde'owi.

  • cherry ocenił(a) ten film na: 8

    killashandra Autor! Autor!
    czyli jedyny i niepowtarzalny mistrz pióra, wyszukanego stylu oraz celnych ripost, które również Tobie pozwoliły przewrotnie odpowiedzieć na pewien 'komentarz, którego nie było'. Podobnie Wilde potrafił w charakterystyczny, nieprzeciętny sposób prowadzić wszelkie 'piwne' i nie tylko rozmowy oraz umiejętnie zareagować na każdy ostry sprzeciw, otwartą krytykę wobec własnej osoby czy też obnażyć wszystkie 'sekrety i kłamstwa' swojego rozmówcy. Mnie w postaci Oscara Wilde'a zachwyca nie tyle sama sztuka operowania paradoksem i ironią, lecz przede wszystkim to, że wyprzedził on całą swoją epokę siłą własnej niezależności, bezkompromisowości i z całą pewnością 'pięknego umysłu', pozwalającego mu na napisanie tak bezsprzecznie wspaniałych, silnie zapadających w pamięć dzieł oraz prowadzenia wyśnionego życia artysty, do końca broniąc wszystkich swoich przekonań odnośnie sztuki i własnej natury, z którą jak sam powiedział nie można walczyć. Bo to właśnie Wilde był tym, który pokazał największą odwagę, otwarcie wypowiadając się na temat swojej własnej, innej definicji miłości, nieprzystającej do ogólnie przyjętych i akceptowanych społecznie norm, jednocześnie płacąc za to wysoką cenę. Na całe szczęście nie była to jednak cena zapomnienia, gdyż jego powieści do dziś mają ogromną moc przyciągania, będąc wyrazem twórczej odrębności, wzbudzając zasłużoną fascynację i nieskończone analizy, pokazując wszystkim nam współczesnym czym jest prawdziwa sztuka oraz co znaczy 'the importance of being Wilde'.

  • killashandra ocenił(a) ten film na: 8

    cherry "Moja droga jest wiele prawdy w tym, co powiedziałaś i wyglądałaś przy tym ślicznie, a to jest stokroć ważniejsze"
    Tak powiedział Oskar. Ja natomiast napiszę tak: Moja droga, choć nie wiem, jak wyglądasz, to w Twoich słowach jest sama prawda i to jest po stokroć piękniejsze, niż najbardziej uderzajaca uroda. Istotnie, Wilde wyprzedził z prędkością bolida Formuły 1 swoje czasy. Dysponował prawdziwie "beautiful mind", który pozwolił mu zapisać się w wiecznej pamięci światowego dziedzictwa i do dziś stanowi inspirację dla tych, którzy mają przyjemność poznać go za pośrednictwem zachowanych dzieł i myśli. Dziś, w czasach eksplozji taniej podkultury i zobojętnienia na skandale, które stały się - co cholernie przykre - codziennością, Wilde nie zostałby zlinczowany przez opinię publiczną. Ale też nie zaistniałby z taką mocą, jak to stało się w czasie, w którym przyszło mu żyć. Może to i dobrze... Może wcale nie... However, poczytaj słowa Anny Bojarskiej. Warto.

    "A on siedział sobie z papierosem w palcach i lilią w butonierce, i mówił, że prawdziwa tajemnica kryje się w widzialnym, nie w niewidzialnym. Że tylko bardzo płytcy ludzie nie sądzą po pozorach. Zaśmiewano się. Lord Paradox. Komediant. Najzabawniejszy klown Wielkiego Wieku! Tak miło było grzeszyć słuchaniem nonsensów, które wygadywał. Takie to zresztą proste, aż dziw, że nikt przed nim na to nie wpadł. Odwrócić każdą prawdę, każdą niezbitą, niepodważalną prawdę tak, żeby zmieniła się w coś - prześmiesznego! Wszyscy wiemy, że pijaństwo jest przekleństwem klas pracujących. A ten oto, zapalając cygaro, rzuca najpoważniej w świecie: Praca jest przekleństwem klas pijących. Słuchacze skręcali się ze śmiechu, powtarzali to innym, nic takiego, każdy by na to wpadł, ale - mimo wszystko - co za dowcip! Nie macie pojęcia, jak ona się zmieniła po śmierci męża: odmłodniała o jakieś dwadzieścia lat. Znów nic takiego, ale wszyscy wiemy, że po śmierci męża można się tylko o dwadzieścia lat postarzeć, takie nieszczęście, takie nieszczęście, tylko człowiek z gruntu niemoralny mógłby dopuścić myśl, że śmierć męża bywa rzeczą całkiem miłą, więc znowu śmiech, salon huczy od śmiechu: Mistrz Paradoksu! Kogoś spotkała katastrofa. Ale cóż, zawsze mamy dość sił, żeby znieść cudze cierpienia. I znowu śmiech. Jeśli się zastanowić, jest to stwierdzenie oczywistego faktu, ale przecież... Nie, lepiej uznać to za kolejny paradoks, nonsensowny żart, lepiej się śmiać. Śmiano się tak przez rok, dwa, dziesięć lat. Coraz mniej szczerze. Prowokator, poganin i wróg społeczny numer jeden wyrażał po prostu swe najsolenniejsze przekonania tak, że można było myśleć, że to żarty. A to nie były żarty. Ależ ten człowiek był dla chrześcijaństwa - dla przyzwoitego, mieszczańskiego chrześcijaństwa - tym samym, czym Kuba Rozpruwacz był dla dziwek ulicznych!"

    Nie wyraziłabym się lepiej.

  • cherry ocenił(a) ten film na: 8

    killashandra Być jak Oscar Wilde
    Słowa Anny Bojarskiej rzeczywiście świetnie oddają klimat postaci Wilde'a, jego poczucie humoru oraz błyskotliwość w operowaniu zarówno słowem pisanym i mówionym. Bo ktoś taki jak słynny skandalista Oskar Wilde był w tamtych czasach ludziom potrzebny, by pokazać do czego może doprowadzić 'gra pozorów' oraz ukrywanie wszystkich najbardziej tłumionych uczuć i 'ukrytych pragnień'. Również w obecnych czasach, gdzie jak słusznie zauważyłaś życie osobiste pisarza nie wzbudziłoby już tak silnych emocji i nie doprowadziło do rewolucji obyczajowej, taka osoba jak Wilde wciąż mimo wszystko jest w stanie zainteresować i przyciągnąć ludzi, przede wszystkim takim zapomnianym i zdawałoby się niemodnym pojęciem jak zwyczajna szczerość przejawiająca się we wszystkim co robił i w każdej powieści którą napisał swoim charyzmatycznym, oryginalnym i absolutnie niepodrabialnym stylem pisarskim, którego mógłby mu pozazdrościć niejeden tak zwany pisarz. Bo Wilde ma to coś, co sprawia że nadal daje nam powody do wejścia w świat jego powieści, które nadal warte są czytania i odkrywania. Jak raz sam powiedział 'im bardziej staramy się zrozumieć ludzi, tym więcej powodów do zrozumienia przestaje istnieć. Wcześniej czy później dochodzimy do strasznej prawdy uniwersalnej zwanej ludzką naturą'.





  • killashandra ocenił(a) ten film na: 8

    cherry "To live is the rarest thing in the world. Most people exist, that is all."
    Oscar bez wątpienia żył, nie egzystował. Widział, nie tylko patrzył. Wiedział i nie ukrywał tego, co wie i dostrzega. To wydaje się takie proste, ale jakże trudno jest zdobyć się na szaloną odwagę bycia naturalnym. On również zdawał sobie z tego sprawę, co wyraził rzecz jasna w swoim niepowtarzalnym, przewrotnym stylu:

    "Naturalność to trudna do utrzymania poza"

    Nie pozostaje mi zatem nic innego, jak życzyć Tobie osiągnięcia pełni "oscarowej pozy" ;)

  • killashandra ocenił(a) ten film na: 8

    cherry Jeeez, once again...
    Wybacz po raz wtóry brak ikonki. Nie wiem, gdzie ja mam głowę, ale chyba nie tam, gdzie być powinna ;-)

  • killashandra ocenił(a) ten film na: 8

    cherry O, przepraszam za zaniedbanie
    W pośpiechu umknęła mojej nieco dziś zmęczonej uwadze ikonka, którą tu umieszczam :-)

  • killashandra Fryowi raczej nie było specjalnie trudno - ani też nieprzyjemnie - się w tę rolę zanurzyć, dlatego że sam jest pedziem.

  • killashandra ocenił(a) ten film na: 8

    silvas76 Jest - bez wglądu w prywatność - bardzo dobrym aktorem. Nie wyobrażam sobie lepszego odtwórcy roli Wilde'a. Przy okazji, polecam "Peter's Friends" - dla Fry'a, który gra tam biseksualistę, i dla wszystkich z ówczesnej "ekipy" Kennetha Branagha. Majstersztyk.

  • killashandra Aktorem jest nie najgorszym, ale jego życie poza planem nie przysparza mu sympatii - jak choćby jego idiotyczna wypowiedź o tym, po której stronie granicy znajdował się obóz Auschwitz.

  • killashandra No, i skoro już homoseksualista zagrał homoseksualistę, to nie ma sensu udawać, że film i życie prywatne to w tym przypadku całkowicie różne rzeczy.