Filmweb dostarcza

Przeczytałem kilka pierwszych z brzegu negatywnych opinii.

"świetne zdjęcia mogą nieco pomóc w trawieniu tego artystowskiego pawia, choć momentami jeszcze pogłębiają przepaść pomiędzy żenująca fabułą a udaną realizacja. Finałowe sceny tak żenujące, że ma się ochotę zasłonić oczy a uśmiech politowania sam pojawia się na twarzy. Nie ma naprawdę nic gorszego niż pseudointelektualny gniot"

"Kompletny idiotyzm. Nie dajcie się zwieść dobrej obsadzie, pseudo-filozoficznej "głębi" i nawiązaniom do antycznych tragedii. Ten film to bzdura do kwadratu. Wydumany, sztuczny, totalnie oderwany od rzeczywistości"

"Jeżeli podobne pomysły na "sztukę" rodzą się w ludzkich głowach to oznacza, że nastąpiło totalne zdziczenie kulturalne. I tyle... Nie chce mi się nawet komentować i rozkminiać co poeta miał na myśli"

Są to najwyżej punktowane (lajkami) wypowiedzi. Poważnie. Tu nie chodzi o to, czy ja się z tymi wypowiedziami zgadzam, czy nie. Chodzi raczej o poziom intelektualny i merytoryczny oraz o kompetencje krytyczne użytkowników serwisu. Najwyżej ocenione przez społeczność wypowiedzi nie zawierają ani jednego argumentu, ba, autorka jednej z nich wprost przyznaje, że "nie chce jej się nawet komentować i rozkminiać". Ale, oczywiście, wypowiedzieć się musi. A ludzie ochoczo klikają łapki w górę.

Niby już się przyzwyczaiłem i po prostu prawie nigdy nie czytam forum, ale kiedy mi się to już zdarzy, za każdym razem jest to najzwyczajniej w świecie smutne.

35
  • Dziękuję za ten komentarz, przywraca wiarę w ludzkość. Film oceniam podobnie do Ciebie, czyli ani jako dno, ani jako arcydzieło. Mimo to wylew negatywnych opinii pozbawionych jakiejkolwiek merytorycznej argumentacji czy słów na poziomie dosłownie zbił mnie z nóg. Niby powinnam być przyzwyczajona, a jednak za każdym razem mnie to szokuje. Ciekawe to czasy kiedy każdy, bez choćby najmniejszego pojęcia o temacie na który się wypowiada, czuje potrzebę wylania wiadra pomyj na ludzką twórczość i pracę.

    • Budujące, że pierwszy komentarz nie brzmi "jesteś debilem", tylko tak. Dzięki.

      Nie wiem, czy to kwestia czasów, ludzie pewnie zawsze tacy byli, internet po prostu umożliwił im publiczne wypowiadanie się, co więcej, takie serwisy wręcz zachęcają do wyrażania opinii. Fajnie, że można się wypowiedzieć, niefajnie zaś, że wielu uznało, że TRZEBA to robić i że każda opinia jest warta wyrażenia. Pomińmy, że nie każdy zna się na tym, o czym mówi, najgorsze jest to, że większość nawet nie próbuje zrozumieć, nie próbuje argumentować. Czarę przelało zdanie "Nie chce mi się nawet komentować i rozkminiać". Nie chce się, ale przecież nie może zostawić filmu bez komentarza. Czy naprawdę dla każdej takiej opinii trzeba zakładać nowy wątek na forum?

  • To strasznie przykre, kiedy widzę, jak potaniała jakośc krytyki. Nawet takiej amatorskiej, forumowej.

    To niestety w prostej linii kontynuacja tego, co dzieje się w cąły mdyskursie medialnym/publicznym. A więc jakis taki brak kultury w TV, nieumiejetność prowadzenia sporów, dyskusji.

    Nie umiem zrozumieć jednego: dlaczego wypowiedzi krytyczne tutaj niemal zawsze są jednym hejtem? Zero argumentów, albo jakiejś merytoryki. I koniecznie musi pojawić się słowo klucz: pseudointelektualny/pseudoartystyczny. No, te słowa to działa najcięższe, nie ma jak z nimi walczyć.

    Każdy z nas ma filmy, które sie po prostu nie spodobały. Ale ja przykładowo cieszę się, keidy widzę, ze inni coś lubią. Coś, co mnie nie zasmakowało. Wtedy odczuwam coś w stylu pozytywnej zazdrości. Oczywiscie mówię tu o fimach z półki co najmniej przecietnej, nie o Papryku Vedze:)

    • Oj tak, "pseudointelektualny" i "pseudoartystyczny" kończą dyskusję, bo jak spróbujesz z nimi walczyć, to sam automatycznie stajesz się pseudointeligentem, który "lubi coś tylko dlatego, że może się tym polansować", a jak film ma jakieś nagrody i ci się podoba, to z definicji "nie masz własnego gustu, tylko podążasz ślepo za krytykami". Dodałbym jeszcze do listy takich zwrotów "przerost formy nad treścią".

      Myślę, że nie tylko to wynika z braku kultury w mediach, ale i odwrotnie - brak kultury w mediach wynika z tego, jak pisze się w internecie.

      Mnie dość smuci, że ludziom nie chce szukać się w filmach zalet - najczęściej jeśli coś się nie podoba od razu, to zostaje z miejsca zaklasyfikowane jako "gówno" i ocenione na 3 albo mniej. Ja staram się dostrzegać jakieś zalety w prawie każdym filmie, bo przecież w prawie każdym są jakieś zalety. To łatwe skreślanie jest demotywujące. Ale, jak mówiłem, już nawet nie tyle gust przeciętnego filmwebowicza mnie irytuje, co fakt, że każdy musi zakładać oddzielny wątek ze swoją opinią na forum, nawet jeśli nie ma zupełnie nic do powiedzenia. I potem patrzysz na forum "Kształtu wody" i widzisz, że najwyżej ocenionym wątkiem jest ten, którego autor zrozumiał z filmu tylko tyle, że jest tam "seks z rybą".

    • Napisałeś hejt do hejtu, zero informacji na temat filmu, argumentów, cokolwiek. Negacja nawet najgorszych opinii bez opisu meritum tematu jest tyle samo warto co przedmiotowe opinie.

  • Może nie mam akurat takiej inteligencji żeby docenić jakiekolwiek walory tego filmu ale zupełnie nie rozumiem po co stworzyli takie postacie, bez emocjonalne, dziwne, z kretyńskimi rozmowami dziwnymi seksualnymi odchyłami jeżeli w filmie chodzi o jeszcze coś innego co nie ma związku z otoczką, nie można tego opowiedzieć inaczej?? Kurde jak ja nienawidzę takich A R T Y S T Y C Z N Y C H filmów, długi głębokie ujęcia, pełno odwołań, różniące się od kasowego kina aż tak jak by to było jedynym celem takiego filmu..
    Jednocześnie rozumiem że kogoś to może kręcić, dla mnie to po prostu stracony czas, wole sobie inne rzeczy analizować, dzięki za taką rozrywkę :D

    • Nie krytykuję ludzi za to, że im się film nie podobał i że to wyrażają. Komentuję tylko postawę tych, którzy zakładają kolejne wątki o tej samej treści, nie mając absolutnie nic merytorycznego do napisania. Podstawowe pytanie: po co? Można przecież dołączyć do cudzej nitki i przedstawić opinię albo napisać, że autor ma rację. Można też założyć nowy wątek i przedstawić ARGUMENTY, dlaczego film jest słaby. Natomiast forum jest zawsze zapchane dziesiątkami postów pozbawionych treści, których założyciele nie umieją wyrazić nic poza "ten film to płytkie gówno dla debili" czy "bzdura, idiotyzm, pseudointelektualny gniot". Czy naprawdę każda taka wypowiedź warta jest oddzielnego wątku i dziesiątek lajków? Za co te lajki? A już cytowany przeze mnie fragment, którego autorka stwierdziła: "nie chce mi się nawet komentować", to jakiś rekord. Jak ci się nie chce, to po cholerę zaczynasz?

      Oczywiście w pewnym zakresie dotyczy to też niemerytorycznych pozytywnych opinii, ale raz, że jest ich mniej (bo wielu ludzi prędzej pisze z krytyką niż z pochwałą), dwa, że są mniej szkodliwe, agresywne i irytujące.

      Nie wiem, czy to dotyczy ciebie, bo od lat staram się nie sprawdzać forum na filmwebie, ponieważ pogarsza to mocno nastrój i źle na mnie wpływa (zawsze za dużo na nim głupoty, agresji i "nie znam się i nie zrozumiałem filmu, to się wypowiem"); to takie ogólne uwagi. Tobie mogę co najwyżej zasugerować, że skoro nie podobają ci się dla zasady takie filmy, to całkiem sensownym wyjściem byłoby ich nieoglądanie. Po co się zmuszać?

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: