
Minionki ruszają w ekscytującą podróż dookoła świata. Chcą znaleźć najbardziej przerażające potwory i nakręcić własny film grozy. Mali pomocnicy Gru spotykają niezwykłe stworzenia i pakują się w serię nieprzewidywalnych przygód. To pełna humoru historia o kreatywności, chaosie i wielkich ambicjach małych rozrabiaków. Udowadniają, że dla wspólnego celu warto pokonać każdą przeszkodę.
Kolejna część Minionków jest tak potrzebna jak benzyna do Tesli. To już nie jest film- to już jest biznes przebrany w film o żółtych tic tacach. Serio już sam tytuł "Minionki i straszydła" brzmi jakby już nie mieli pomysłu na tę markę. Dosłownie jak obejrzałem zwiastun z tą piosenką (nie pamiętam tytułu) to miałem...
Minionki nie gadają na tyle przejrzyście, ale zbudować jakiś dialog i jedynie co się dzieje przez 90% filmu to slapstick jak i cała komedia tego filmu to slapstick. Ale było wiadomo, bo na tym też się opierał ich film z 2015 roku. Tyle, że tam mieliśmy chociaż ciekawą antagonistę, a tu złole w tej części po prostu...
Przyznaję, że obsadzenie w roli złoczyńcy zielonego gluta (tak mi się skojarzyło) i kumpli wziętych z Potwory i spółka, może i nie było najlepszym rozwiązaniem i przydałby się jakiś Dr. Evil, ale minionki dały radę i bawiły się świetnie. Sądząc po reakcji widowni też nie było źle, więc jak dla mnie film OK.
A to co? Siódma część Minionków? Moim zdaniem powinni już sobie odpuścić. Już poprzedni film był tak tragiczny, że aż szkoda patrzeć na upadek tej serii, bo pierwsza część z 2010 to było absolutne kino i zdecydowanie jeden z najlepszych filmów animowanych.
Ale dobra, nie będę oceniał, bo szczerze nawet nie oglądałem...