Gdy Sonny Malone postanawia zniszczyć obraz, który ostatnio namalował, nieoczekiwanie w jego mieszkaniu pojawia się tajemnicza blondynka. Dziewczyna całuje Sonny'ego i po chwili znika. Mężczyzna nie może o niej zapomnieć. Pewnego dnia, Sonny dostaje do zaprojektowania okładkę albumu płytowego pewnej piosenkarki.
Dla mnie bomba, bo jak na musical fantasty z lat 80-tych to efekty były pewnie najwyższej jakości. Dziś można porównywać go z innymi, z dzisiejszymi, lecz ja oglądając ten film przeniosłem się w czasy lat 80-tych :) To plus dla filmu, który to potrafi. Ciekaw jestem co powiedzą młodzi ludzie za 30 lat o Avatarze....