Hejka, oglądałam kilka lat temu horror, którego tytułu już nie pamiętam.
Opowiadał on o rodzinie (matka i jej dzieci) którzy wyprowadzili się do jakiegoś domu na uboczu. W okolicy był nawiedzony kościół, gdzie jakiś koleś robił badania - zbierał kielichy, coś przy ołtarzu robił. W kościele mieszkała jakaś zjawa.
Ponadto w pewnym momencie była scena gdzie na 3 krzyżach paliły się ludzkie ciała z workiem na twarzy.
Jeśli ktoś coś wie, proszę o info :)
pamiętam jeszcze, że ta zjawa pokazała się temu kolesiowi jak wyszedł bodajże na strych tego kościoła. było tam ciemno więc wziął ze sobą lampkę którą raz zaświecał raz zgaszał i nagle *bum* tuż przed nim pojawiło się straszydło