Polska komedia, relartywnie młoda, jakas taka porypana.
Pamiętam, że jedna z głównych bohaterek (grana przez aktorkę w typie Zośki Merle, czy tak jakoś...) była sekretarką, znającą biegle chiński i kung fu. A w jednej scenie namawiała koleżankę, żeby się z nią zamieniła wibratorami. Kojarzy ktoś?