12: Dużo dobrego można powiedzieć o nowym filmie Riana Johnsona. Jako, że to opowieść kryminalna, docenić należy koncept na fabułę i intrygę, a także jakość scenariusza. Przy tym wszystkim mamy ciekawego głównego bohatera, i nie jest nim nasz znajomy detektyw Blanc, lecz młody, ideowy ksiądz Jud, który przechodzi tu ciekawą, osobistą drogę. Wybór środowiska, w jakim rozgrywa się akcja daje reżyserowi asumpt do różnych, często zabawnych tyrad światopoglądowych, a także podbija klimat historii. Reżyser rozdaje też na prawo i lewo różne prztyczki, nie oszczędza nawet samego Netflixa. Także mamy tu samoświadomy meta żarcik, że niby N to umie tak z siebie się pośmiać. Urocze. Żeby nie było, intryga ma tu też słabe punkty, i w kilku miejscach gumka od bielizny jest mocno naciągnięta. Plus, minus jak dla mnie, słabe wykorzystanie postaci z drugiego / trzeciego planu. Szczególnie żal mi zupełnie pobocznej Cailee Spaeny. Ale Josh Brolin umie w księdza kaznodzieję. Chyba najlepsze "Na noże".