Coś
Ucieczka z Nowego Jorku
Atak na posterunek 13
John Carpenter - ranking
Lista rankingowa 19 tytułów
Lista zawiera wszystkie pełnometrażowe filmy Carpentera, oprócz Elvisa. Nigdy nie lubiłem Elvisa i nie chce mi się oglądać kolejnego filmu o nim.
1
Coś
1982
Pierwsze miejsce jest chyba oczywiste. Ciężko mi sobie wyobrazić, żeby miało być inaczej.
Ikoniczna Rola Kurta.
Pod względem klimatu i muzyki to jeden z najlepszych obrazów Carpentera. Prowadzenie akcji nierówne. Niektóre sceny świetne, inne nie do końca przemyślane.
Ostatni porządny film Carpentera i chyba najlepsza produkcja w klimacie Lovecrafta. Choć nie jest to wielkie osiągnięcie, bo konkurencja do mocnej nie należy.
Fajny klimat, fajna rola Bridges'a. Mało znany, a dobry Carpenter.
Czego tu nie ma? Chyba najbardziej odjechany film Carpentera. Przerysowany do bólu, ale jakże pocieszny. :)
Tak, oni żyją wśród nas i niestety wciąż mają się dobrze. Przekaz fajny, parę świetnych scen. Całościowo jednak jest średnio. Carpenter miewał lepsze filmy.
8
Mgła
1980
Senne nadmorskie miasteczko i mgła. Klimat jest świetny jak to zazwyczaj u Carpentera. Akcja jak to zazwyczaj w horrorach, nic ciekawego, ale ogląda się fajnie.
Dobra obsada. Ciekawa koncepcja. Solidne wykonanie. Wbrew założeniom, logika nawet nie została w tym filmie za bardzo skrzywdzona.
Klimat, muzyka, efekty to wszystko zagrało dobrze. Największym mankamentem jest mizerne aktorstwo i niezbyt satysfakcjonujący finał.
Nigdy nie lubiłem slasherów, dlatego dopiero teraz zmierzyłem się z tym kultem. Wynudziłem się. Jak dla mnie jeden ze słabszych filmów Carpentera.
Za gówniarza mi się podobało. Teraz dostrzegam nadmiar kiczu, ale nie był to bolesny seans. Klimat, Kurt i muzyka ratują sytuację.
Ciekawy, pełnometrażowy debiut Carpentera. Pastisz na sci-fi, który ma parę świetnych momentów, ale całość średnio angażująca.
Tytuł 'Zabójcza ciecz' byłby bardziej adekwatny do zawartości. Przeciętniak Carpentera. Broni się tu głównie muzyka, ale nastawiałem się na gorsze widowisko.
Mało znany, wczesny Carpenter, który próbuje być jak Hitchcock. Wychodzi mu całkiem dobrze, tylko niestety niezbyt oryginalnie.
Początek, końca jasnej strony twórczości Carpentera. Nie jest jeszcze bardzo źle, ale dość odtwórczo. jak na remake to można się było bardziej postarać.
17
Skończyłem! Nadrobiłem wszystkie brakujące pełnometrażowe filmy Carpentera, oprócz Elvisa. Ten nie jest znowu taki najgorszy. Schematyczny ale przyzwoity.
18
Wiedziałem, że będzie źle. Mimo wszystko liczyłem na coś mniej kiczowatego. Toporne, wymęczone i potwornie głupie. Carpenter już był wtedy na równi pochyłej.
Carpenter nieraz romansował z B klasą, ale kiedyś to trzymało poziom i miało dobry klimat. Tutaj niestety nic się nie broni. Smutne to kino.