al pacino jest jednym z moich ulubionych aktorow i wydaje mi sie, ze zdecydowanie nalezal mu sie przynajmniej jeden ( bo nie znam calej jego tworczosci) oscar wiecej. mowie tutaj o ojcu chrzestnym 3. moim zdaniem zagral tam genialnie i fakt ze w 2 zaprezentowal sie tez na bardzo wysokim poziomie, trojka powinna byc uwienczeniem calej trylogi w jego wykonaniu. ktos za? ktos przeciw? ktos sie wstrzymal?