Chciałbym na wstępie powiedzieć że pierwsza wersja tego posta była pisana 3 godziny, ale z powodu mojej głupiej przeglądarki wszystko poszło się paść, tak więc to będzie tylko marna i szybka kopia...
Na początku zaznaczę, że piszę ten temat właśnie tutaj, z powodu pozycji Ala Pacino na liście i nie ukrywam, że robię to po to, aby więcej osób przeczytało ten dziennik.
Zastanówmy się nad sensem rankingu. Czy jest to ranking popularności, gry aktorskiej czy też liczby popularnych filmów w jakich zagrał aktor?
Zanim napisałem ten temat to zapoznałem się z FAQ, w którym nic nie pisze o sensie Top 100.
Jeżeli chodzi o moje zdanie to ten ranking wcale nie odzwierciedla tego czy ktoś jest utalentowany, tylko w jakim filmie zagrał (koniecznie jak najstarszy).
Popatrzcie na pierwszą dziesiątkę: dominuje dwójka z Ojca Chrzestnego i w wypadku Marlona Brando nie wiele osób zna inne filmy z Jego udziałem oprócz wspomnianego Ojca Chrzestnego, ale dostał dziesiątkę za jedną rolę. Gdyby zapytać typowego użytkownika o ulubiony film, to odpowiedziałby Ojciec Chrzestny (ewentualnie Ojciec Chrzestny 2 ;), a ulubionego aktora to wymieniłby: Pacino, Brando, DeNiro, Nicholson... Ahh jakie to słodkie! Na filmwebie połowa użytkowników to normalni ludzie którzy doceniają kino, a druga połowa to niekochane przez społeczeństwo osoby, które liczą na szacunek przez wymienienie klasyków. Ta druga połowa uważa się także za wielkich krytyków filmowych (wyczuwasz ironię? słusznie), dla których wszystko oprócz Ojco-Chrzestno podobnych filmów to jedna wielka chała. ktoś powie, że skoro Taki Al ma tak dużo głosów (i to jeszcze pozytywnych) to jest także popularny i faktycznie ceni Go wiele ludzi, ale też niewiele zna Jego filmy i ocenia albo po dwóch-trzech albo ocenia bo słyszy dobre rzeczy. Przykład Ala jest akuratnie trochę gorszy, jednak już u Marlona Brando jest bardziej widoczny fakt, że ludzie oceniają za rolę w Ojcu Chrzestnym. Wracając do rankingu - to jedna wada i mogę nawet podać na moje słowa kilka przykładów: ciągłe spory - kto lepszy, kto gorszy, brak konkretnych informacji na jakiej podstawie oceniamy ludzi kina i co najważniejsze: Jeżeli pojawia się młody i utalentowany aktor, to jakie ma szanse być w pierwszej dziesiątce, skoro Go zaraz wygryzą Szanowni krytycy filmowi, bo nie zagrał w Ojcu Chrzestnym? (Naprawdę szkoda że nie zachował się oryginalny post, bo tam naprawdę się naprodukowałem, chociaż co z tego skoro zaraz krytycy zostaną spuszczeni ze smyczy... ) Moim zdaniem zachowanie niektórych osób to świadectwo debilizmu i najlepszy przykład znajdziemy u zmarłego w styczniu Heath'a Ledger'a. Krótki wstęp: szanowałem Go i oceniłem najwyżej jeszcze przed śmiercią i wkurzają mnie ludzie którzy nagle udają Jego fanów ( Daniel Day-Lewis ;) i zostawiają dziesiątki z powodu śmierci, a nie z powodu tego jak grał. To zarazem jest przykład, że w rankingu liczy się popularność, jednak jeśli o przykłady chodzi (słowo przykład pojawia się wielokrotnie w tym poście, tak więc nie wypominajcie mi tego krytycy [bądź normalni ludzie])to powrócę do tego do czego zmierzałem. Mroczny Rycerz - najnowszy film o Batmanie. Ukazuje się dopiero na wakacjach, ukazały się tylko dwa zwiastuny, lecz to nie przeszkadzało już wystawić pewnemu Panowi w temacie "czy Australia mogła uratować życie" komentarz, że Nicholson jest lepszy jako Joker. W ogóle, Nicholson żyje a grał Jokera, w przeciwieństwie do Ledgera, a nawet nie zwariował! Fajnie tylko że jeszcze nie masz czego oceniać, bo film nie wyszedł. Ja rozumiem że Wy macie Swoich bogów w postaci chociażby Nicholsona, ale jednak miejcie jakieś granice w tej Waszej propagandzie...
Jeżeli chodzi już o krytykę, to nie oceniajmy tylko tego jak zagrał aktor, ale też czy w danym filmie miał w ogóle okazje pochwalić się tym co potrafi, bo to jest tutaj bardzo istotne. Osobiście nie oglądałem filmu To nie jest kraj dla starych ludzi, jednak skoro Taki Javier Bardem dostał Złotego Globa i Oscara to jest dobrym aktorem, jednak przy 600 głosach nie jest nawet na setnym miejscu. A Ledger? Także utalentowany, budził sympatie i wszystko stało przed Nim. Gdyby w rankingu liczył się talent, to pewnie byłby tam Johnny Deep, Ledger [ja tak uważam i nie obchodzi mnie, że Nichlosn zagrał lepszego Jokera, haha], Disney (którego się nie docenia, a stworzył więcej filmów niż ktokolwiek inny...). Nicolas Cage, Tom Hanks, Edward Norton i nawet Al Pacino! To są ludzie którzy tworzą kino, którzy grają przekonująco (nie mówię o Disney'u który w filmach nie grał)i tacy powinni być w rankingu, a nie że świetny aktor jakim jest Nicolas Cage jest na 59 miejscu, bo to świadczy o tym, że nie mamy zielonego pojęcia o filmach. Zapraszam wszystkich do dyskusji i mam nadzieję, że znajdą się osoby które popierają moją opinię i uważają ranking na top 100 ludzi za głupotę. (jeżeli chodzi o pozostałe rankingi to się sprawdzają)
Błąd "...aby więcej osób przeczytało ten dziennik. ", miało być "...aby więcej osób przeczytało ten temat".
"W ogóle, Nicholson żyje a grał Jokera, w przeciwieństwie do Ledgera, a nawet nie zwariował!"
Bosko...
Może w trochę bardziej ironiczny i przekręcony sposób - jednak o tym samym i wcale Ich słów nie wyolbrzymiam.
Dobra, dobra, nie tłumacz się.
Kolejny naciągany wywód. Mam nadzieję, że nie wylecisz z idiotycznymi komentarzami po tym, co napiszę. Mam nadzieję, że masz więcej klasy.
Alors, Twój trzygodzinny zaowocował farmazonami, niestety. Powiedz mi, jaki sens ma "zdobywanie szacunku przez głosowanie na Ojca chrzestnego"...? Nikt nie myśli w takich kategoriach, ten film się po prostu podoba. Od lat i wszędzie.
Akurat Marlon Brando, Pacino, De Niro, czy Nicholson to aktorzy cholernie znani. Z wielu ról. Dlaczego piszesz, że "Ojciec chrzestny" przyniósł Marlonowi popularność (coś w ten deseń w każdym razie...)? To był jeden z niewielu facetów, których można nazwać GWIAZDAMI. Ot, co. Ciau!
Gdyby mój trzygodzinny wywód nie przepadł to argumentów było by wystarczająco, abym nie musiał nawet Waszych odpowiedzi komentować. Fakt, wszyscy przez Ciebie wymienieni są gwiazdami i są popularni, jednak Ich talent się wyolbrzymi czyniąc z Nich coś, w rodzaju kinowych bożków. Ot co.
Chyba kpisz w tym momencie :)
Nie można wyolbrzmić czegoś, co i tak jest olbrzymie.
A kinowe bożki są potrzebne w popkulturze, w świadomości masowej.
I nikt, absolutnie nikt nie nadaje się do tego niż Marlon Brando, którego kobiety nachodziły i błagały, żeby pozwolił sobie umyć stopy... :P
Niestety jesteś jedną z typu osób które opisałem w pierwszym poście, tak więc nie mam zamiaru dyskutować z Tobą na ten temat, skoro masz Swoje stanowisko w tej sprawie, a ja nie mam zamiaru go zmieniać. "Marlon Brando, którego kobiety nachodziły i błagały, żeby pozwolił sobie umyć stopy" inne czasy, wtedy był naprawdę jak żywy bożek, teraz jednak gwiazd i gwiazdeczek jest na pęczki.
Nie mam pojęcia, dlaczego piszesz taki długi wywód, by dyskusję zamknąć kwalifikując każdego o odmiennym stanowisku do jakiegoś "typu".
Gratulieren.
To proste, Brando był wielki ale na Swoje czasy, a dzisiaj jest wiele lepszych aktorów, których stawia się w Jego cieniu...
Nie mówię tu tylko o osobach medialnych, ale także o ludziach znanych tylko z teatru. Powiedz może lepiej: a ile Ty znasz filmów z Marlonem?
Bezowocna wymiana zdań. Mam nadzieję, że nie powiesz jakiegoś głupiego kawału o tatusiu?
Ja widziałem 30 filmów z Pacino. Przebijesz mnie?
Wiesz, tu mnie masz w pewnym sensie. Nie widziałam wielu. Kilka na pewno, ale nie aspiruję do roli wielkiego znawcy twórczosci Brando. ACZKOLWIEK zauważ, że wypowiadałam się o nim bardziej jako o osobistości :) A w kazdym z tych filmów mi się cholernie podobał.. taki "Tramwaj zwany pożądaniem" na przykład..
Oczywiście, w teatrach jest wielu świetnych aktorów. Zauważyłam nawet, że niektórzy o wiele lepiej sprawdzają się w teatrze niż w telewizorni ... a mówimy tu chyba o kinie, czy się mylę?
Niestety przerost formy nad treścią.
Powoli wypisz od myślników (bez argumentowania) wszystkie zarzuty.
Tam na końcu wypisujesz aktorów, którzy wg Ciebie powinni być tu w top10, tylko że to nie jest ranking, gdzie wszyscy są zgodni, to jest ranking, który powstał na odmiennych gustach i sprzecznościach.
A Cage to słabiutki aktor. Jest za wysoko na liście fw.
Lista top 100 to ranking popularności. Nikt nie twierdzi inaczej, fachowych krytyków mamy tu niewielu, większość ocenia tak jak pisałeś tam wyżej, sam zacytuj, jeśli chcesz, nie będę się teraz przedzierał przez ten "gąszcz" argumentów w poszukiwaniu garści frazesów.
Heh, tu masz rację. Gdyby nie wiedziano, że facet to Copolla, to Nicolas by się w życiu nie wybił :)
"Zmienił nazwisko na Cage, żeby mieć pewność, iż zawdzięcza swoją karierę własnej pracy i talentowi a nie znanemu nazwisku. Początki nie były łatwe." Tak pisze na filmwebie... Co do początków: z nazwiskiem Copolla początku nie były by trudne, czyż nie?
Zawsze śmieszyła mnie ta sprawa. Zmienić nazwisko tak, aby każdy wiedział, jakie jest prawdziwe. Sztuka, no!
Chociażby Johnny Depp, Edward Norton, Brad Pitt (za Siedem, Troje, Joe Black, 12 Małp), albo Nasz rodak Jerzy Stuhr.
Pewnie z Bradem Pittem wyskoczycie, ale popatrzcie przez pryzmat gry, bo co jak co ale grał dobrze, a jeśli o moje zdanie chodzi to w nowych produkcjach już jest gorszy.
Ekhem.. lubię Brada. Co do Nortona się nie wypowiadam, bo oglądałam jeden, może dwa filmy...
Jeśli miałabym powiedzieć, że ktokolwiek jest przeceniany to właśnie "boski Johnny". Ot, co.
Jerzego Stuhra bardzo cenie i lubię.. Ale z polskich aktorów to tak najbardziej, najbardziej - Roman Wilhelmi. On jest lepszy niż Brando, czy Pacino. Fakt.
Tylko, widzisz, ja cały czas nie rozumiem do czego pijesz. Prosiłem Cię o coś wyżej, dla Twojego dobra, jeżeli chcesz żeby ta dyskusja była owocna.
Bo to co teraz robimy to jest tka jakby studzenie sytuacji, ale nie o to chodzi.
Wymieniłeś świetnych aktorów (boskiego Deppa nie lubię), ale powiedz, naprawdę uważasz, że akurat Ci aktorzy powinni być na szczycie, bo, ekhm, Ty tak uważasz? a gdzie demokracja, panie?
Poza tym w nawiasie obok Brada napisałeś jego bodajże najgorszą rolę w Troji. Zupełnie nie wiem, gdzie i z kim ja tu rozmawiam. Brad miał sporo naprawdę wybitnych kreacji, ot chociażby Przekręt, Babel, Prawdziwy romans, Siedem, 12 małp, Podziemny krąg, a nawet Zdrada.
Nie będę punktował moich argumentów, bo wymieniłem Je już wcześniej. Sami przyznaliście, że Brad "miał sporo naprawdę wybitnych kreacji", Deep jako aktor też jest doskonały (pomijając fakt, że duża liczba dziewczyn dostaje orgazmu na Jego widok). Jeżeli chodzi o mojego ulubionego aktora z Polski, to jest nim Borys Szyc, który co prawda jest znany z komedii, ale są też ludzie którzy Go cenią za grę w teatrze. Dla mnie kolejnym świetnym aktorem jest Heath Ledger, który co prawda nie miał zbyt wiele okazji do popisu, ale jednak np. w Patriocie zagrał bardzo dobrze, akademia filmowa także doceniała Go za rolę w Brokeback Moutain (nie wiem czy dobrze napisałem), był przekonujący i budził sympatie na ekranie. Kolejne przykłady? Adrien Brody za Pianistę, Tom Hanks (nie wiem czy wymianiełem) za Forresta Gumpa i Zieloną Mile, DiCaprio za rolę w Krawym Diamencie, Aviatorze itd., Keanu Reeves za Matrixa i Constantine'a, Anthony Hopkins
(pomimo starszej daty). Wymieniać można długo, na pewno to rzecz gustu, jednak patrząc obiektywnie: w Swoich czasach Brando był wręcz bóstwem, teraz jest większa konkurencja i lepsi aktorzy i ciężko wskazać kogoś konkretnego.
Kurde, wiem, że się starasz, ale wymieniasz słabszych aktorów niż taki Pacino :)
Co do Ledgera - ja go wprost uwielbiałam. No i uwielbiam. Bo był zdolny, sympatyczny, przystojny i chłopięco uroczy. Ale nie pokazał do końca, na co go stać. Kipnął i co poradzisz. Jest dla nas teraz kimś takim jak James Dean w latach 50. Ergo - czasy się tak do końca nie zmieniają, a tak m.in. argumentowałeś swoją wypowiedź :)
Co do Pacino to się nawet nie czepiam, ale ten cały kult Brando to dla mnie przesada. Miło, że lubisz Heatha Ledgera, w Patriocie i Zjadaczu Grzechów zagrał naprawdę świetnie, ale jeśli chodzi o Brokeback Moutain to nie miałem okazji pooglądać... niestety. Wrażenie po obejrzeniu zwiastunów Mrocznego Rycerza mówią mi, że to będzie Jego najlepszy film. Jestem w zdaniu, że po premierze byłby naprawdę baaaardzo popularny i myślę, że może nastąpić takie zjawisko jak po śmierci Elvisa czy też 2paca, że będziemy słyszeli teorie i za 50 lat że Ledger wciąż żyje :)
Wracając jednak do tematu rankingu: czy nie uważasz że jest bezsensowny?
Jeżeli o mnie chodzi, to myślę że koncepcja jest dobra, ale wykonanie jest złe.
Ranking jak ranking. Nie wiem, jak Ci wyjaśnić, co o nim sądzę.. Cóż. O, mam pomysł :D Nie jestem zadowolona z naszego prezydenta (mówiąc szczerze, wstydze się go z deka), ale to były demokratyczne wybory i muszę to zaakceptować :P
Aha, jeszcze jedno. Własnie kultowi Brando nie powinieneś się dziwić. Nie dość, że koleś miał niespotykany talent (z tego, co widziałam mogłam to wywnioskować, zaręczam :P), był inspiracją dla wielu świetnych aktorów no i w dodatku był najprzystojniejszym facetem, jaki chodził po tej ziemi xD
"najprzystojniejszym facetem, jaki chodził po tej ziemi xD" Ehhh.... widać że mnie nigdy nie widziałaś... ( ;) )
Wiesz, ja Ci powiem tak. Jestem aktorem i gram w teatrze już jakiś czas i masz moje słowo, że jak dostanę w czymś rolę, to pokażę Ci co to znaczy mieć talent :)
Btw: Zachęcam wszystkich użytkowników FW - czasem zamiast iść na nudny film do kina to lepiej udajcie się do teatru, tam zobaczycie naprawdę utalentowanych aktorów, a widzieć aktora a żywo odgrywającego jakąś scene robi lepsze wrażenie niż oglądać sylikonową blondynkę z USA na dużym ekranie.
Czy temat na forum Ledgera o Top100 z fragmentami "Obłędnego rycerza" był Twój? Dałabym sobie ręke uciąć, że tak (nie zaprzeczaj, bo bym cholera straciła rękę...)
No i kurde. Nawet ja (z dość pobłażliwym stosunkiem do Heath'a) musze przyznać, że słabo tam wypadł... w tych scenach, bo filmu nie widziałam.
No to czekam na te przebłyski talentu.
Tak, ale to było wyrwane z kontekstu, ogólnie A Knight's Tale nie jest jakimś nie wiadomo jakim filmem - to zwykła komedia, może film nie jest super hiper, ale otworzył Ledgerowi drzwi do kariery :) Może popiszemy na gg\tlen ? ;>
I po raz kolejny wymieniłeś po prostu aktorów. Po co?
Przecież wszyscy oni są w rankingu i głosuje na nich większość. Jeżeli Tobie się ten ranking nie podoba to zrób swój. Ja tak zrobiłem u siebie na blogu. Proste.
A jeżeli chcesz rozmawiać o aktorach, a temat z którym wyszedłeś na początku stał się już dla Ciebie nie istotny z jakiegoś powodu, to proszę bardzo.
Rozmawiaj sobie.
A kinu riwsa wymieniłeś, grasz w teatrze/jesteś aktorem, rozumiem, że potrafisz dostrzec takie rzeczy jak talent. Wg Ciebie kinu jest dobrym aktorem? bo wg mnie jest conajwyżej przereklamowanym cieciem bez szkoły.
Kinu Riws to akurat słaby aktor... Ale cóż, pan gra w teatrze, pan wie lepiej. Chociaż... Cage... Szyc... Tylko Buca Willisa brakuje na twej obszernej liście. Chyba jednak praca w teatrze to nie wszystko. Hanks co prawda najgorszy nie jest, ale do elity też nie należy. A Brat Pitt - jeden z moich ulubionych aktorów. W tej kwestii muszę się z tobą zgodzić.
Wiesz, prawda jest taka, że najlepszych zawsze się czepiają. Tupac był dla rapu tym, czym dla kina Marlon Brando. I też są ludzie, którzy uważają, że "kult 2pac'a" jest czymś zupełnie niezrozumiałym, bo /tutaj lista bardziej lub mniej znanych raperów/ są lepsi, ale nie mają szans się wybić. Jeśli jest coś takiego jak "kult", to spotyka to tylko tych najlepszych.
Wracając do twojej "wiedzy" o aktorstwie: 10 dla Wencia Millera nie świadczy o tobie najlepiej. Może i należę do tej "drugiej grupy", ale uważam tamtego kolesia za kawał drewna... Z resztą - co ja się tłumaczę? Przecież w takiej sytuacji to ty jesteś "pod ścianą"... Dalej: 10 dla Nicolasa Cage'a i Vina Diesela... I najlepsze "smaczki": Jeden dla Marlona Brando, i dwa dla Jacka Nicholsona. Jak chcesz, żeby ludzie traktowali cię poważnie, to bądź poważny.
O, tych "smaczków" to nawet wcześniej nie sprawdziłem (z zasady), ale są to skrajności wręcz prowokacyjne. Koleś albo na siłę chce być inny i tym samym prowokuje, albo ma trochę nierówno pod sufitem. Zdarza się.
Koleś to po prostu klocek, co myśli że jak podważy parę autorytetów, to ludzie będą na niego patrzeć i mówić "Hej, patrzcie na tego kolesia. On musi sporo wiedzieć, skoro pisze takie rzeczy... gość musi się na tym znać". Kolo, dorośnij. Ludzie cię nie będą szanować jak ponawypisujesz takie bzdury. Chcesz być oryginalny? OK, ale nie tak "na pałę", jak chcesz udawać to chociaż bardziej naturalnie.
Chciałbym zobaczyć minę @Ja jak czyta, że "Nicolas Cage to aktor lepszy niż Marlon Brando". Po prostu chciałbym to zobaczyć :D
"Nie mówię tu tylko o osobach medialnych, ale także o ludziach znanych tylko z teatru. Powiedz może lepiej: a ile Ty znasz filmów z Marlonem?"
Jesteś geniuszem.Królem czarnogrodu i obywatelem którego zdanie nic nie znaczy.Aby panu De Niro dać 10 wystarczy oglądnąc jeden film w którym grał główną rolę-powiedzmy "łowcy Jeleni"Myslisz(jesli wogóle myslisz),żę ilość jest ważniejsza od jakości.? Widziałeś "Czas Apokalipsy" Brando na ekranie występuje 10 minut,a jego rola przeszła do histori ? Zastanów się czemu.
Przeczytaj jeszcze raz swój tekst -jeśli go zrozumiesz -Bravo.
O i jeszcze jedno :
Twoje słowa...
"Zapraszam wszystkich do dyskusji i mam nadzieję, że znajdą się osoby które popierają moją opinię i uważają ranking na top 100 ludzi za głupotę"
wcześniej;
"Czekałem całe życie aż Heath będzie w pierwszej dziesiątce "Top 100 ludzie"..
To teraz mnie rozwaliłes...
Znalazłem twój post PT:
DLA TYCH KTORZY SADZA ZE NIE ZASLUZYL NA TOP 10!
youtube.com/watch?v=j06hqqSNLGo Proszę to zobaczyć. Teraz proszę napisać dla kogo Heath nie jest dobrym aktorem. A teraz drogie Panie - Czyż dla takich scen nie jest warto popłakać?
Pokażcie mi lepsze dwie sceny z jednego filmu, które wzbudzają takie emocje - np. z Marlonem Brando. Czekam Panowie "oburzeni" .
Teraz zrozumiałem na czym polega twój problem.
Odpowiedz jest prosta-Jesteś dzieciakiem.Transzformersz Rulez
Kolego cieniutko! Tylko tyle powiem - cieniutko!
Trzygodzinny post diabli wzięli? Trudno, śmiem wątpić, aby zawarta w nim treść zawierała jakieś poważniejsze argumenty niż te, które przedstawiłeś.
Widzisz...porywasz się poniekąd z motyką na słońce. Ten ranking jest w równej mierze rankingiem odzwierciedlającym tak popularność jak i talent, dorobek aktorski i wkład aktora w rozwój kinematografii. Widzisz, porównujesz różnych ludzi, ale weź pod uwagę, że młodzi aktorzy, o których wspominasz i uważasz, że są szalenie utalentowani nie mogą znaleźć się na szczycie takiej listy tylko z powodu swojego "artyzmu". Proste pytanie "dlaczego"? A no dlatego, że nie posiadają jeszcze w swoim dorobku ról, które czynią ich popularnymi, przez co nie są znani i w związku z tym nie mają głosów. Czy są przez to gorsi od takiego Pacino czy Brando, niestety na obecną chwilę, dopóki nie "zasłużą" sobie na grę w lepszych i głośniejszych filmach, gdzie będą nas czarować swym kunsztem aktorskim i nie zyskają powszechnego szacunku i uznania - TAK.
Bo widzisz drogi, sympatyczny kolego, to jest tak, że dobry aktor, ta taki, który jest znany, a jest znany ponieważ grywał w świetnych filmach, a grywał w nich dlatego, że ktoś zauważył jego talent i grę aktorską i w tym miejscu kurna koło się zamyka.
Skończ ten denny temat...