
Ze względu na niego obejrzałem dwa odcinki "Tysiąca i jednej nocy" i jestem pod wrażeniem. Jako Onur Aksal w niczym nie przypomina z charakteru Sulejmana ze "Wspaniałego stulecia". I to jest właśnie cecha dobrych aktorów: umiejętność stworzenia postaci, które nie mają ze sobą kompletnie nic wspólnego.