trochę to wszystko naciągane jest...bo nie on jedyny zginął w młodym wieku,ale jako jeden z nielicznych stał się ikoną właśnie dlatego,że zginął...gdyby żył,to nie wiadomo,czy byłby aż tak wychwalany i podziwiany...
druga sprawa to jego wygląd...nie bardzo chce mi się wierzyc,że miał 24 lata,bo patrząc na jego zdjęcia...
Kim byłby dzisiaj James Dean skoro pół wieku później wciąż go wspominamy i myślimy o nim z zachwytem? Mimo swojego młodego wieku na zawsze wpisał się w karty historii kina. Był w nim wielki potencjał, a przed nim na pewno wspaniała kariera i jeszcze wiele kultowych filmów. Wielka szkoda, że skończyła się tak szybko.
Nie jestem gejem (mam dziewczynę), ale jak obejrzałem wczoraj "Buntownika bez powodu", to pomyślałem - ten facet coś w sobie miał.
Natychmiast powróciły lata młodości, a Dean świetnie oddał emocje, jakie towarzyszą w tym wieku. Umiał rzucać niesamowite spojrzenia!
A co do samego filmu, to został chyba zrobiony...