Recenzja filmu Fernando (2017)
Carlos Saldanha
Leszek Zduń

Fernando kontra świat

Animowany "Fernando" to odważny głos w globalnym konflikcie, w którym chodzi o niezbywalne prawo do bycia sobą niezależnie od przypisanych ról płciowych czy społecznych. Tytułowy bohater został ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Fernando (2017)
Doświadczamy tego wszyscy. Chłopcom przypisuje się kolor niebieski, a dziewczynkom różowy. Mężczyznom wpaja się, że nie płaczą. A kobiety przekonuje do tego, że powołane są do roli matki. Jest długa lista niemęskich zawodów. I równie pokaźny zestaw profesji, do których "kobiety się nie nadają". Członek śmietanki towarzyskiej nie może przyznać się, że jest prawdziwym fanem disco polo, a chłop – że kocha balet. Od momentu, kiedy wydamy z siebie pierwszy krzyk, aż do ostatniego tchnienia, świat nie przestaje nam mówić, jacy mamy być, co możemy robić, a co jest poza naszym zasięgiem. Ale świat się myli! Zamiast ślepo podążać za drogowskazami, jakie wyznaczają nam inni, powinniśmy słuchać własnego serca. Oto przesłanie animacji "Fernando".

photo.title

Reżyser Carlos Saldanha pozostał wierny duchowi literackiego pierwowzoru. W końcu bajka Munro Leafa wywołała falę oburzenia, kiedy została opublikowana po raz pierwszy. Generał Franco uznał ją za atak na wartości, które siłą propagował we własnym kraju, przez co książka znalazła się na indeksie dzieł zakazanych. Na próżno było jej też szukać w księgarniach III Rzeszy. Jak się jednak okazuje, opowieść o dzielnym, choć obdarzonym łagodną naturą byczku pozostaje aktualna i obrazoburcza przeszło 80 lat po swojej premierze. Może zmieniły się hasła, ale idea pozostała ta sama.

Animowany "Fernando" to odważny głos w globalnym konflikcie, w którym chodzi o niezbywalne prawo do bycia sobą niezależnie od przypisanych ról płciowych czy społecznych. Tytułowy bohater został przez twórców tak zaprezentowany, by stać się idolem tych wszystkich, którzy wciąż słyszą: "nie możesz", "nie przystoi". W filmie nie ukrywa się, że walka o samostanowienie nie jest łatwa, że naciski, by poddać się albo żeby reagować gwałtownie na jawne przejawy dyskryminacji, są czasami trudne do wytrzymania. Nie należy się jednak poddawać, nie można tracić nadziei. A przede wszystkim należy zachować szacunek do tych, którzy nas ograniczają. Nie są oni bowiem prawdziwymi wrogami, a jedynie ofiarami tej samej przerażającej indoktrynacji.

photo.title

Być może "Fernanda" łatwiej byłoby zignorować, gdyby film był najzwyczajniej w świecie słaby. Ale twórcy stanęli na głowie, by zagwarantować, że całość pozostanie doskonałą rozrywką dla całej rodziny. I udało im się. Wszystkie elementy idealnie do siebie pasują. Mamy wyrazistych i niezwykle sympatycznych bohaterów. Uwagę przykuwa nie tylko Fernando, ale też cała masa postaci drugoplanowych (koza Lupe, byk Valiente, pies Paco, jeż Cuatro – każdy znajdzie własnego ulubieńca). Zadbano o liczne sceny komediowe przeznaczone dla różnych grup wiekowych. I rodzice, i dzieci znajdą tu dużo powodów, by parskać gromkim śmiechem. Trudno się też na filmie nudzić, bo cały czas na ekranie dzieje się coś, co przykuwa uwagę. Nawet polski dubbing, mówiąc kolokwialnie, daje radę.

Zaskakuje fakt, jak otwarcie ten kontrowersyjny temat został przez Saldanhę i jego ekipę potraktowany i jak jasno opowiadają się oni po jednej stronie tego konfliktu. Takie podejście oznacza przecież narażenie się całkiem sporej grupie potencjalnych odbiorców. Reżyser jednak dzielnie podąża śladami swojego bohatera i nikogo nie obraża, na nikogo nie naciska. Po prostu robi swoje.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 76% uznało tę recenzję za pomocną (55 głosów).
Marcin Pietrzyk
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)