Recenzja filmu Wilk w owczej skórze 2 (2019)
Vladimir Nikolaev
Dariusz Błażejewski

Niedźwiedzia przysługa

Podobnie jak pierwsza część "Wilk w owczej skórze 2" próbuje bawić i uczyć, pod zabawnymi dialogami i slapstickowymi wywrotkami przemycając lekcję o koleżeństwie i odnajdywaniu wspólnego języka ...
Filmweb sp. z o.o.
Po tym jak Szary pokonał bezwzględnego Ragira i odzyskał serce pięknej Bianki (oraz wilczą postać), wydawało się, że bohaterom pozostało już tylko żyć długo i szczęśliwie. Mimo dzielących ich różnic wilki i owce zamieszkały obok siebie, pod przewodnictwem Szarego tworząc zgodną wspólnotę. Niestety, taka sielanka nie mogła trwać długo. Wiadomo, że zawsze znajdzie się ktoś, kogo cudze szczęście w oczy kole — w tym przypadku wataha żyjących na uboczu Mrocznych Wilków. Silnym, choć niezbyt rozgarniętym drapieżnikom od dawna marzy się soczysta baranina na kolację (a także na obiad, na śniadanie i jako przekąska między posiłkami). Ich przywódca, zniesmaczony zaburzeniem znanego mu porządku, postanawia więc przywrócić naturalny stan rzeczy, w którym to wilki są zabójcami, a owce ich ofiarami. Gatunkowa solidarność każe mu wprawdzie zaproponować Szaremu układ, zaznacza jednak, że odrzucenie propozycji jest równoznaczne z wypowiedzeniem wojny. 

photo.title

Choć wszystko wskazuje na to, że w starciu z wrogim stadem przyjaciele nie mają większych szans, nie tracą ducha. Z entuzjazmem rozpoczynają budowę fortyfikacji i ćwiczą sztuki walki. Postępy są jednak mizerne, a na domiar złego szybko okazuje się, że ktoś sabotuje ich działania. Zwierzęta muszą więc nie tylko przygotować się do odparcia ataku, ale też zidentyfikować szpiega. Podobnie jak pierwsza część "Wilk w owczej skórze 2" próbuje bawić i uczyć, pod zabawnymi dialogami i slapstickowymi wywrotkami przemycając lekcję o koleżeństwie i odnajdywaniu wspólnego języka na przekór dzielącym bohaterów różnicom. Twórcy znów nie silą się na oryginalność (tym razem zamiast z "Króla Lwa" ściągają przede wszystkim z "Asterixa"), co gorsza, wychodzą chyba z założenia, że młodemu widzowi (ani oglądającym z nim film rodzicom lub opiekunom) nie zależy na suspensie, bardzo szybko zdradzają bowiem zakończenie. Od tej pory seans sprowadza się już tylko do oczekiwania na banalny finał, które upływa na odhaczaniu kolejnych łatwych do przewidzenia zwrotów akcji.

photo.title   photo.title   photo.title

Dla równowagi autorzy polskiej wersji językowej starają się aż za bardzo, ale na ich nieszczęście nie wychodzi z tego nic dobrego. Doprawdy nie wiem, co reżyser dubbingu chciał osiągnąć, włączając do dialogów finezyjne żarty o pączkach z dziurką, efekt jest jednak raczej żałosny aniżeli śmieszny. Być może odpowiedzialny za dialogi Grzegorz Drojewski wyszedł z (dość ryzykownego) założenia, że dzieciaki skupią się na akcji i nie będą się przysłuchiwać temu, co mówią bohaterowie. Idąc tym tropem, można jakoś zrozumieć chęć przypodobania się starszym widzom, którzy zrozumieją aluzje do aktualnych wydarzeń, trudno jednak uznać, że żart się udał. Potraktowanie żyjących w pokoju owiec i wilków jako metafory społeczności LGBT+ wydaje się obliczone na wywołanie oburzenia wśród bardziej konserwatywnych odbiorców. Wkładając w usta postaci teksty o gender i wegetarianizmie, twórcy poruszają się po linii najmniejszego oporu, cynicznie wykorzystując sytuację mniejszości, a przy okazji nie pozwalają wybrzmieć słowom, które młodzi widzowie powinni zapamiętać. 

Istnieje oczywiście prawdopodobieństwo, że za tym niezbyt fortunnym tłumaczeniem dialogów stał szlachetny cel pokazania, iż demonizowane przez niektóre media i polityków gender nie jest żadną złowrogą ideologią. W końcu kto powiedział, że wielkie wilcze łapska są stworzone do bicia słabszych i nie mogą tworzyć szydełkiem wymyślnych ściegów? Jeśli jednak tak było, jest to iście niedźwiedzia przysługa.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 88% uznało tę recenzję za pomocną (8 głosów).
Ewelina Leszczyńska
ocenia ten film na:
1 10 4/10 ujdzie
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię