<a href="http://www.filmweb.pl/Wes,Craven,filmografia,Person,id=155" class="n">Wes Craven</a> przez ponad 30 lat swojej kariery dał się poznać jako mistrz horroru i autor cieszących się ogromną
Marcin Kamiński
Filmweb A. Gortych Spółka komandytowa
Facebook
X
Udostępnij
Skopiuj link
Bądź na bieżąco
Dodaj jako źródło
Wes Craven przez ponad 30 lat swojej kariery dał się poznać jako mistrz horroru i autor cieszących się ogromną popularnością serii "Koszmar z ulicy Wiązów" oraz "Krzyk". Wydaje się jednak, że etykietka specjalisty od kina grozy od jakiegoś czasu zaczyna Cravenowi przeszkadzać. Dowodem tego są zrealizowany w 1999 roku dramat "Koncert na 50 serc" z nominowaną do Oscara? kreacją Meryl Streep oraz jego najnowszy obraz "Red Eye" wyrastający z tradycji hitchcockowskiego dreszczowca. Lisa Reisert, menadżer luksusowego hotelu Lux Atlantic, wraca nocnym samolotem do Miami. Na lotnisku poznaje przypadkowo sympatycznego Jacksona Rippnera, z którym spędza miło czas w barze w oczekiwaniu na opóźniony wylot. Kiedy wreszcie znajduje się na pokładzie a samolot wzbija się w powietrze Jackson diametralnie zmienia oblicze. Okazuje się, że ich spotkanie jest częścią planu, którego celem jest zabójstwo wpływowego polityka - stałego gościa hotelu, w którym pracuje Lisa. Dziewczyna musi sprawić, by umieszczono go w innym pokoju niż zawsze, w przeciwnym razie zginie jej ojciec. Uwięziona na wysokości 9 tysięcy metrów przerażona Lisa nie może liczyć na pomoc nikogo z zewnątrz. Tylko od niej zależy, czy jej ojciec dożyje ranka. "Red Eye" zaczyna się bardzo niewinnie. Przez pierwsze minuty poznajemy Lisę, która jawi się nam jako energiczna i przebojowa kobieta całkowicie pochłonięta swoją pracą. Przypadkowo spotyka Rippnera i pomiędzy dziewczyną, a świeżo poznanym mężczyzną wyraźnie zaczyna iskrzyć. Delikatny flirt w barze, kilka drinków, to mógłby być początek typowego filmu o miłości. Z chwilą, kiedy para znajduje się na pokładzie nastrój obrazu zmienia się o 180 stopni. Czarujący Jackson zmienia się w bezwzględnego, wyrachowanego przestępcę i pomiędzy nim, a jego ofiarą rozpoczyna się gra, której stawką jest życie kilku ludzi. Kolejnych kilkadziesiąt minut spędzicie siedząc na krawędzi kinowego fotela ogryzając palce ze zdenerwowania. Klaustrofobiczna i umiejętnie wykorzystana przez reżysera scenografia, budująca napięcie muzyka Marco Beltramiego, ciekawe zdjęcia oraz przede wszystkim doskonałe kreacje aktorskie Rachel McAdams i błękitnookiego Cilliana Murphy'ego składają się na jeden z lepszych dreszczowców ostatnich miesięcy. Niestety, z chwilą, kiedy koła samolotu dotykają ziemi wraz z nimi wyraźnie "osiada" również i sam film. Kolejnych kilkanaście minut nadal ogląda się dobrze, ale nie ma nich już takiego napięcia, jak w sekwencji rozgrywającej się na pokładzie samolotu. Zarówno pościg na lotnisku, jak i finałowe starcie z groźnym zamachowcem sprawiają wrażenie, jakby pochodziły z kolejnej części "Krzyku" a nie z produkcji mającej swoje korzenie w twórczości Alfreda Hitchcocka. Oczywiście druga część "Red Eye" trzyma w napięciu, w końcu za jej realizację odpowiedzialny mistrz kina grozy, ale finał zaproponowany przez autora "Koszmaru z ulicy Wiązów" zwyczajnie nie pasuje do reszty filmu i razi swoim schematyzmem. Mimo niespecjalnie udanej końcówki "Red Eye" to ponad 80 minut sporych emocji i solidnego aktorstwa. Jeśli macie ochotę na dreszczowiec, który sprawi, że ciarki przejdą Wam po plecach, najnowszy obraz Wesa Cravena jest właśnie dla Was.
1106
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
Udostępnij
Facebook
X
Udostępnij
Skopiuj link
Obserwuj nas na Google News
Obserwuj nas na Google News
Obserwuj nas na Google News
Obserwuj nas na Google News
Dodaj Filmweb jako preferowane źródło w Google
Częściej zobaczysz nasze artykuły w wynikach wyszukiwania.