Blackhurstowi nie brakuje zmyślności czy nerwu; to nie tak, że jest do bólu odtwórczy, raczej sprawnie porusza się po gatunkowym terytorium, ale robi to zbyt zachowawczo.
W jakiejś alternatywnej rzeczywistości, w której dorobilibyśmy się własnego studia Asylum, byłaby to zapewne recenzja rodzimego odpowiednika mockbustera – trudno bowiem w tym roku o gorętszy pojedynek niż jesienna wojna "Lalek". Musimy się jednak zadowolić amerykańskim średniakiem stylizowanym na kino minione, który z Prusem ma tyle wspólnego, co nic; może poza, na upartego, przemyśliwaniem ról przypisywanych kulturowo kobietom. Oczywiście społeczne uzusy interesują Roda Blackhursta w znacznie mniejszym stopniu niż inscenizacje scen niekomfortowych, ale i tych nie wystarcza, żeby film dobił do poziomu, do jakiego aspiruje. Bo ewidentne są tu inspiracje "Teksańską masakrą piłą mechaniczną", od samej palety kolorystycznej i faktury obrazu (i nie są to żadne filtry; kręcono uczciwie, na szesnastomilimetrowej taśmie) przez mrugnięcia okiem dla kumatych aż do niemalże dosłownego cytowania, które, im bliżej finału, staje się coraz bardziej konfundujące.
Arcydzieło Hoopera to jednak inna, wyższa liga, acz Blackhurstowi nie brakuje zmyślności czy nerwu; to nie tak, że jest do bólu odtwórczy, raczej sprawnie porusza się po gatunkowym terytorium, ale robi to zbyt zachowawczo. Skupiając się na wyciąganiu kolejnych sztuczek ze scenograficznego repozytorium amerykańskiego horroru lat siedemdziesiątych, upiera się przy tym usilnie na obstawaniu przy ograniczeniach konwencji slasherowej. Słowem, uzyskuje dzięki temu wiarygodną iluzję na poły amatorskiego filmu grozy sprzed lat, ale nie idzie ona pod rękę ani ze społeczną obserwacją (ta pojawia się mimochodem), ani z refleksją artystyczną.
Sam akt otwierający "Lalkę" to niemalże podręcznikowa ekspozycja. Macy (w tej roli Fabianne Therese, która z horrorem flirtuje od lat) i jej chłopak Chase (Seann William Scott, czyli niezapomniany Stifler) jadą w góry na dłuższy spacer, którego zwieńczeniem mają być romantyczne zaręczyny. Do tych nie dochodzi, bo zakochanych dopada błąkająca się po lesie zabójczyni – kryjąca się za porcelanową maską przerośnięta, żywa lalka, marząca najwyraźniej o własnej córce. Porwana przez nią Macy staje się ofiarą może nie tyle wymyślnych tortur, co staroszkolnego wychowania w wykoślawionej, sadystycznej formie, gdzie za przewinienia karze się klapsem na goły tyłek. Segment ten, stanowiący jednak dramatyczny i fabularny rdzeń produkcji Blackhursta, jest najsłabszy. Wydaje się licho umocowany, jakby stanowił tylko przystanek między trzymającym napięcie początkiem a owym intertekstualnym finałem.
Nie brakuje tu scen niepokojących, wywołujących pewien dyskomfort, lecz ten wynika prawie wyłącznie z cielesnej natury upokorzeń, jakich Macy doświadcza z rąk gospodyni, a chaotyczne działania porwanej kobiety (które, rzecz jasna, tłumaczyć można szokiem) wywołują coraz głębszą irytację. Blackhurst buduje przy okazji paralelę między bohaterkami, zahaczając nieśmiało o kontekst macierzyństwa, które Macy, chcąc nie chcąc, przyjmuje na swoje barki – jej wybranek ma bowiem córkę z poprzedniego związku, a tę właśnie pragnie Lalka. Mogłoby to prowadzić do ciekawych odczytań, gdyby nie były one pretekstowe i nie stanowiły jedynie przyczynku do wyeksponowania czynnika szokowego. A ten, jak już poniekąd zostało powiedziane, choć sugestywny, nie zastąpi treści. Tej filmowi brakuje na długo przed końcem, mimo stosunkowo krótkiego czasu trwania projekcji. Stąd "Lalkę" ogląda się po trosze jak pewien eksperyment rekonstrukcyjny, zwykle udany, choć z immersji wybijają zbyt nowoczesne techniki zdjęciowe.
Nie czyni to recenzowanego filmu nieudanym; bywają tu sceny efektywne i efektowne, ale wszystkie składają się na całość o niespójnym tonie, na horror pełniący funkcję pomostu między ambicjami reżysera szukającego swojej drogi i klasyczną formułą slasherową. Trochę się on chybocze, deski skrzypią i łatwo zgubić buta, lecz w końcu znajdziemy się po drugiej stronie.
Krytyk filmowy i tłumacz literatury. Publikuje regularnie tu i tam, w mediach polskich i zagranicznych, a nieregularnie wszędzie indziej. Czyta komiksy, lubi kino akcji i horrory, tłumaczy rzeczy... przejdź do profilu
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
Udostępnij
Facebook
X
Udostępnij
Skopiuj link
Obserwuj nas na Google News
Obserwuj nas na Google News
Obserwuj nas na Google News
Obserwuj nas na Google News
Dodaj Filmweb jako preferowane źródło w Google
Częściej zobaczysz nasze artykuły w wynikach wyszukiwania.