Recenzja filmu Ocean przygód 3D (2009)
Jean-Jacques Mantello

Rybki z ferajny

Zaświadczam, ta wyprawa dostarczy Wam mnóstwo estetycznej rozkoszy.
Filmweb sp. z o.o.
"Ocean przygód" to idealna propozycja dla wszystkich fanów krótkich filmów przyrodniczych 3D, które można oglądać w Imaksie. Brytyjska produkcja przypomina pod wieloma względami tamte obrazy, a w dodatku trwa półtorej godziny.  Za tę samą cenę widz otrzymuje więc podwójną dawkę podwodnej rozkoszy.

Twórcy napracowali się przy filmie – realizacja trwała łącznie aż siedem lat, nakręcono 1500 godzin materiału. Jego bohaterką jest maleńka żółwica pływająca w wodach oceanu. Zwierzątko spotyka na swej drodze braci większych (rekiny, wieloryby, walenie, delfiny) i mniejszych (błazenki, koniki morskie, meduzy), którzy myślą wyłącznie o tym, jak zdobyć pożywienie. Reżyser Jean-Jacques Mantello nie ukrywa, że przedstawiciele najsłabszych gatunków kończą w mało przyjemnych okolicznościach. Na szczęście, brutalne sceny egzekucji szybko znikają pośród całej reszty atrakcji ufundowanych przez Matkę Naturę. To dobra informacja dla rodziców kilkulatków, którzy zastanawiają się, czy zabrać swoje pociechy do kina.

Z produkcjami a la "Ocean przygód" jest jednak spory problem. Każdą z nich robi się bowiem  "na jedno kopyto" (płetwę?). Piękne obrazy, komentarz z offu i proekologiczne przesłanie – oto niezbędne składniki tego typu  dokumentów ("Życie oceanów 3D", "Rekiny 3D", "Pod taflą oceanu 3D" itd., itp.). Nawet kojący głos Joanny Jabłczyńskiej pełniącej w filmie funkcję narratora nie jest w stanie przebić się przez ścianę monotonii. Na osłodę zawsze pozostają świetnie wykonane trójwymiarowe efekty, pozwalające w pełni zanurzyć się w podwodnym uniwersum. Zaświadczam, ta wyprawa dostarczy Wam mnóstwo estetycznej rozkoszy.

"Ocean przygód" powstał przede wszystkim po to, żeby uświadomić widzom na całym świecie, iż wiele gatunków zwierząt jest zagrożonych. Jeżeli nic z tym nie zrobimy, ekosystem stanie się ubogi i bezwartościowy. Ostatnie minuty filmu wypełnione są zdjęciami wymierających oceanicznych stworzeń. O ile nie było mi szkoda krwiożerczych rekinów, o tyle na widok delfinów łezka zakręciła się w oku nie raz i nie dwa.  Jako "zaangażowany" ekolog mam również nadzieję, że "Ocean" zainspiruje najmłodszą publiczność do aktywnych działań na rzecz ochrony rybek. Przecież nie wszystkie muszą skończyć na talerzu w zestawie z frytkami i surówką.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 81% uznało tę recenzję za pomocną (32 głosy).
Łukasz Muszyński
ocenia ten film na:
1 10 7/10 dobry