Recenzja filmu Dumbo (2019)
Tim Burton

Tylko oczu żal

W obsadzie jedni z najlepszych hollywoodzkich aktorów - Colin Farrell, Danny DeVito, Michael Keaton i Eva Green. Za kamerą twórca najbardziej fantazyjnych filmowych opowieści – dość ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Dumbo (2019)
Na pierwszym planie jeden z najsłodszych bohaterów disnejowskich animacji – już same oczęta Dumbo mają moc kruszenia serc. W obsadzie jedni z najlepszych hollywoodzkich aktorów - Colin Farrell, Danny DeVito, Michael Keaton i Eva Green. Za kamerą twórca najbardziej fantazyjnych filmowych opowieści – dość przywołać "Charliego i fabrykę czekolady" czy "Alicję w Krainie Czarów". Czy z takim arsenałem atrakcji coś mogło pójść nie tak? Okazuje się jednak, że nic nie pomoże, gdy w procesie tworzenia zabraknie serca i odwagi.

photo.title

Głównymi bohaterami aktorskiej wersji "Dumbo" są były żołnierz Holt (Farrell), który właśnie wraca z linii frontu, oraz jego dwoje dzieci wychowujących się w cyrkowym przybytku pod władaniem Maxa Mediciego (DeVito). Medici utożsamia wszystkie cechy skrupulatnego przedsiębiorcy, który potencjał swoich podopiecznych wciąż przelicza na zyski i straty. Kiedy więc kupuje ciężarną słonicę, jego nadrzędnym celem jest przekucie potencjału przyszłego maluszka w największą atrakcję swojego przybytku. Ambitne plany biorą w łeb, gdy słoniątko rodzi się z nieproporcjonalnie wielkimi uszami. Jego zdaniem taki stwór tylko odstraszy widzów. Na szczęście dzieci Holta szybko odkrywają, że maleństwo skrywa nadzwyczajny dar – z pomocą małej zachęty potrafi latać! Taka sensacja nie zostaje niezauważona przez prawdziwego króla cyrkowego – V. A. Vandevere’a (Keaton), który proponuje Mediciemu z pozoru fantastyczny układ.

photo.title

Trudno uwierzyć, że reżyser tak osobliwych filmów, jak choćby "Sok z żuka", nie wykorzystał możliwości imaginarium "Dumbo". Kolorowe postacie - kobieta-ryba, osiłek, figlarna kapucynka (naprawdę niełatwo przypomnieć sobie kogoś więcej) - przewijają się w tle niczym zmieniająca się scenografia, nie mamy więc nawet szans, by przyjrzeć im się dokładniej. Podobnie jak głównym bohaterom, z którymi niełatwo nawiązać ekranową relację. Każdy z nich ma zaledwie po kilka cech osobowych – poza tym nie da się o nich powiedzieć niczego więcej. Burton nie postawił w tym zakresie żadnej autorskiej sygnatury. Miłośnicy jego twórczości nie znajdą tu więc niczego, co tak kochają w innych jego filmach.

photo.title

Najbardziej rozczarowujące są jednak same cyrkowe spektakle – piękne wizualnie choreografie mogłyby zrekompensować wiele niedostatków. Ale i pod tym względem Burton nie wykazał się swoim legendarnym polotem. Przedstawione aranżacje są nudne, mało widowiskowe i w dodatku się powtarzają. Kuriozalny sam w sobie jest już pomysł na to, by największą atrakcją filmu uczynić lot dorosłej kobiety na małym słoniątku – zapewniam, że wygląda to dokładnie tak niedorzecznie jak brzmi. Cały potencjalny urok zjawiskowej Evy Green mknącej na Dumbo niczym na odrzutowcu pryska w mgnieniu oka. Zostaje ból i niedowierzanie. Nawet najpiękniejsza scena w całym filmie – słynna wizja różowych słoni, pozbawiona jednak demonicznego charakteru znanego z oryginału – to najlepszy dowód na to, by o nowej wersji "Dumbo" myśleć nie inaczej jak o bezpiecznym hollywoodzkim produkcie. W dodatku niespecjalnie porywającym i zwyczajnie nijakim. Szkoda pięknych oczu Dumbo i czasu Burtona
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 64% uznało tę recenzję za pomocną (55 głosów).
Dorota Kostrzewa
ocenia ten film na:
1 10 4/10 ujdzie

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)

Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię