Recenzja filmu

Ága (2018)
Milko Lazarov
Mikhail Aprosimov
Feodosia Ivanova

Wielki chłód

Mężczyzna jest imiennikiem bohatera klasycznego dokumentu Roberta Flaherty’ego, "Nanuk z Północy" z 1922 roku. To jednak coś więcej niż kinofilski smaczek, a mianowicie całkiem czytelna sugestia, ...
Mam taką zasadę, że jeśli film zaczyna się od dwuminutowego ujęcia babuleńki grającej na grzebieniu, a babuleńka paraduje w ludowym jakuckim stroju na tle śnieżnego bezkresu, staram się go dalej nie oglądać. Na szczęście "Aga" to kino kontemplacji, w którym podobne atrakcje są uzasadnione z niemal każdego punktu widzenia – fabularnego, estetycznego, narracyjnego i emocjonalnego. To fascynująca impresja na temat zderzenia człowieka z naturą oraz pean na cześć odchodzącej w zapomnienie kultury.


Nanuk (Mikhail Aprosimov) i Sedna (Feodosia Ivanova) mieszkają daleko na północy Jakucji, okna ich chatki wychodzą na skutą lodem pustynię. Wiodą życie zaklęte w rytuałach: najpierw jest polowanie, później oprawianie, następnie oporządzanie izby, posiłek, wreszcie – opowieść o tradycjach, które żyją już tylko w ich pamięci oraz wspomnienie nieobecnej córki, tytułowej Agi, która wyjechała do Mirnyju, "diamentowej" stolicy Rosji, by pracować w kopalni. Kiedy patrzymy na nich z oddali, są jak czarne punkciki na czystej kartce papieru. Jeśli popatrzymy chwilę dłużej, stanie się jasne, że obserwujemy pejzaż ich świadomości – zostali przecież w tej niegościnnej krainie całkiem sami.  

Mężczyzna jest imiennikiem bohatera klasycznego dokumentu Roberta Flaherty’ego"Nanuk z Północy" z 1922 roku. To jednak coś więcej niż kinofilski smaczek, a mianowicie całkiem czytelna sugestia, że podglądamy tu skrawek rzeczywistości – bez względu na stopień fabularyzacji, świat Nanuka i Sedny gdzieś przecież istnieje i za sprawą agresywnej technologicznej ekspansji ulega powolnej erozji. I podobnie jak legendarny pionier kina faktu, bułgarski reżyser Milko Lazarov potrafi bez pudła sportretować relację bohaterów z monumentalną naturą. Raz będzie to kronika najprostszych czynności, zrealizowany podług wytycznych dokumentu poetyckiego zapis codziennej harówki. Kiedy indziej – prosta i celna metafora, na przykład scena, w której bohater przywiera plecami do ziemi i rozkłada ręce, niemal dosłownie zrastając się z lodową skorupą. W ogóle cała strona formalna, złożona z długich ujęć oraz powolnych panoram, ilustrowana niemal wyłącznie odgłosami źródłowymi, jest eksplikacją najważniejszych kontrastów: pomiędzy beznamiętną przyrodą a stłumionymi emocjami bohaterów, nowoczesną cywilizacją a kurczącą się, niezmodernizowaną prowincją, nieobecnym młodym pokoleniem a powoli wymierającymi "strażnikami pamięci".    


Oczywiście, ani kultywowanie dawnych obyczajów, ani przekonanie o nieśmiertelności jakuckiej duszy nie mogą być sensem życia – nie w tym świecie, nie w tym kinie. Jako że odejście córki to w optyce Nanuka i Sedny raczej akt zdrady niż wyraz młodzieńczego buntu, rebelii przeciw odwiecznemu porządkowi, ich starość może mieć wyłącznie gorzki smak. W tym też tkwi największa siła i zarazem przewrotny charakter "Agi". Chociaż pytanie, w którym momencie kultura i tradycja przestają być bezpieczną przystanią, a zaczynają przypominać ciasnawy gorset, nie pada w filmie ani razu, myślę, że wszyscy podświadomie szukają na nie odpowiedzi. 
1 10
Moja ocena:
8
Michał Walkiewicz
Dziennikarz filmowy, redaktor naczelny portalu Filmweb.pl. Absolwent filmoznawstwa UAM, zwycięzca Konkursu im. Krzysztofa Mętraka (2008), laureat dwóch nagród Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej... przejdź do profilu
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
91% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (32 głosy).