Recenzja filmu

21 Jump Street (2012)
Phil Lord
Christopher Miller
Jonah Hill
Channing Tatum

Not another stupid teen movie

Remake, sequel, prequel, reboot, spin-off... W Hollywood to obecnie najmodniejsze słowa. Znaczą więcej niż nazwiska pierwszoligowych gwiazd. Są ważniejsze od oryginalnych pomysłów, innowacyjnych ...
Remake, sequel, prequel, reboot, spin-off... W Hollywood to obecnie najmodniejsze słowa. Znaczą więcej niż nazwiska pierwszoligowych gwiazd. Są ważniejsze od oryginalnych pomysłów, innowacyjnych rozwiązań. Porównywalną moc ma tylko 3D! A co oznaczają w rzeczywistości? Odgrzewanie kotletów pod ładną nazwą "świeżego spojrzenia na dany materiał". 

Jeśli chodzi o poziom tych produkcji, to bywa naprawdę różnie. O ile odświeżanie starych filmów wychodzi jeszcze twórcom jako tako, to już z przenoszeniem kultowych seriali na duży ekran bywa znacznie gorzej. Dla przykładu, pierwsze lepsze przeróbki z ostatnich lat "Seks w wielkim mieście" (2008) i "Z archiwum X" (2008). Oba seriale były ogromnymi hitami małego ekranu. Zyskały zarówno sympatie krytyków, jak i widzów. Z czasem miano kultowych. Ich kinowe adaptacje spotkały się już ze znacznie mniejszym entuzjazmem, delikatnie mówiąc... Oczywiście to nie reguła, że filmy na podstawie seriali nie mogą się udać. Kinowa wersja kultowej "Drużyny A" z 2010 roku, którą reżyser Joe Carnahan udowodnił, że przy odrobinie pomysłu i dystansu można wykrzesać jeszcze z tej historii coś ciekawego i zrobić dobry film. Przetarł również drogę twórcom remake'u innego hitu lat 80. - "21 Jump Street", który w rodzimych Stanach Zjednoczonych okazał się wielkim hitem, zarabiając grube miliony i zbierając przy tym pozytywne recenzje.

Fabuła wydaje się banalna. Ot, dwóch niedoświadczonych policjantów, prawdziwe niedorajdy i zakały posterunku, z racji młodego wyglądu, zostają oddelegowani do tajnego oddziału infiltrującego licea i szkoły wyższe. Fajtłapowaty, ale inteligentny Schmidt (Hill) i przystojny, lecz niezbyt bystry Jenko (Tatum), czyli duet, jakich wiele widzieliśmy już w tego typu komediach, z pierwszą misją wybiera się do liceum, aby rozbić gang młodocianych dilerów.

Proste? Niekoniecznie. Okazuje się bowiem, że twórcy filmu już na początku brutalnie rozprawiają się z wytartymi do granic schematami i dzielnie podążają własną ścieżką. Jak to się ma do naszych bohaterów? Najdelikatniej mówiąc, od czasu gdy byli oni w szkole, bardzo wiele się zmieniło. Skończyła się era rządów napakowanych, nierozgarniętych futbolistów i idealnie pięknych blond cheerleaderek. Dziś w ogólniakach na topie jest uduchowiona młodzież, brzydząca się przemocą, dbająca o środowisko, dla której najważniejsze są dobre wyniki w nauce. Scena, w której bohaterowie pierwszy raz wchodzą do szkoły niezwykle celnie ukazuje cechy dzisiejszej młodzieży, dekonstruując mit królowej i króla balu maturalnego. Twórcy lekko ironicznie ukazują grupy, których Jenko już nie rozpoznaje i zamianę hierarchii uczniów. W dzisiejszym ogólniaku, to pierdołowaty Schmidt staje się popularnym członkiem "grupy trzymającej władzę", natomiast król swoich czasów, Jenko, spada na margines dezaprobaty, znajdując jedynych sojuszników w grupie kujonów, którymi niegdyś gardził.

Ogromnym atutem komedii reżyserskiego duetu jest humor. Wiem, że komedia powinna budzić jednoznaczne konotacje (śmiech, zabawa, humor), jednak ostatnio to rzadkość. Żarty nie zawsze są najwyższych lotów, ale nigdy nie żenują. Kilka razy zdarzyło mi się głośno śmiać w kinie. Śmiać tak, jak już nie pamiętam kiedy się śmiałem. Mimo, że jest połowa roku, nie boję się twierdzić, że to najzabawniejszy film sezonu.

Za reżyserię odpowiadają dwaj panowie, Phil Lord i Chris Miller ("Klopsiki i inne zjawiska pogodowe"), jednak prawdziwym ojcem sukcesu jest Jonah Hill. Człowiek, który wyprodukował film, napisał scenariusz, zagrał główną rolę. Namówił także do występu obiekt westchnień amerykańskich nastolatek, Channing TatumChanninga Tatuma, który w roli nierozgarniętego przystojniaka i mięśniaka wypada zaskakująco dobrze, a także Johnny'ego Deppa, którego gościnny występ jest swoistą wisienką na torcie, ładnym nawiązaniem do legendy serialu, w którym gwiazdor rozpoczynał karierę. I nie ukrywajmy, miło jest zobaczyć Deppa w "normalnej" roli, chociaż przez kilka minut.

Są komedie, których wszystkie zabawne momenty da się zmieścić w krótkim zwiastunie. Które zapewniają, że będziesz się bawił jak nigdy, musisz tylko pobiec do kina i kupić bilet. "21 Jump Street" jest rzadkim przykładem filmu, który dostarcza znacznie więcej niż tylko obietnicę.
1 10 6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
70% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (30 głosów).
"21 Jump Street" to długo wyczekiwany przeze mnie film w reżyserii Phila Lorda oraz Chrisa Millera. Produkcja jest sequelem zapoczątkowanego w latach dziewięćdziesiątych ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 75%