Koncepcja pętli czasowej jest tu świeża i pomysłowo dodaje elementy, które uniemożliwiają doskonalenie planu, by w końcu zrealizować go z perfekcyjną dokładnością niczym w "Na skraju jutra".
Niskobudżetowe sci-fi to gatunek wypełniony wyjątkowymi filmami. Niski budżet daje szanse na podjęcie ryzyka i brak uproszczeń, które spełni wymogi ludzi w garniturach z zerowym pojęciem o kinie. Na szczęście mamy coraz więcej sposobów na dystrybucję takich produkcji, które nie znajdą milionów dolarów na marketing. Podczas gdy w kinach rozwija się przepaść między blockbusterami, a kinem niezależnym, tę jakże ważną lukę zaczynają wypełniać serwisy streamingowe z Netflixem na czele. W ten sposób, po premierze na festiwalu w Toronto do oryginalnych produkcji Netfixa dołączył "ARQ" - reżyserski debiut Tonego Elliotta, znanego głównie z pisania scenariuszy do Orphan Black.
Renton budzi się w domu z pozasłanianymi oknami, przez które z trudem przechodzi światło. Patrzy na futurystyczny zegarek i na kobietę, która śpi obok niego. Nagle zostaje zaatakowany, próbuje uciec ale zepchnięty ze schodów uderza tyłem głowy w ścianę i umiera. Renton budzi się po raz kolejny. Znalazł się w pętli czasowej i ma szanse na zmianę swojego losu. Fabuła jest pełna tajemnic i twistów, zakończę więc jej opis na tym wstępie. Polecam też nie oglądanie zwiastuna, bo zdradza on stanowczo zbyt wiele.
Zgodnie z obecnie znanymi prawami fizyki, podróże w czasie to jedynie hipoteza, co oznacza, że zasady pętli czasowej mogą być wymyślone w dowolny sposób. Ważne jest, by te zasady były wewnętrznie spójne i nie dało się złapać w nich zbyt wielkich dziur. "ARQ" z łatwością mnie wciągnął w próbę rozwiązania filmowej zagadki i nie dał momentów, które wyrzuciły by mnie z powrotem do normalnego świata. Koncepcja pętli czasowej jest tu świeża i pomysłowo dodaje elementy, które uniemożliwiają doskonalenie planu, by w końcu zrealizować go z perfekcyjną dokładnością niczym w "Na skraju jutra". Ważny jest też sposób, w jaki postacie reagują na sytuację, w której się znaleźli. Wielkim błędem wielu filmów jest zmuszanie bohaterów do popełniania głupich błędów po to, by w sztuczny sposób zwiększyć napięcie. Na szczęście w tym przypadku wszyscy zachowują się logicznie i wasz irytujący znajomy nie zacznie krzyczeć "No gdzie idziesz, debilu! Przecież wiadomo, że to nie ma sensu!".
Jak na początku wspomniałem, film ma mały budżet, ale nie ma sytuacji, w których brak środków przeszkadzałby w oglądaniu filmu. Ilość efektów jest minimalna a pojedyncze gadżety z przyszłości robią wrażenie dzięki swojej prostocie. Akcja "ARQ" nie wychodzi poza jeden dom, więc nie ma tu miejsca na efektowną akcję i potężne eksplozje. Obok głównej intrygi zarysowano świat i wydarzenia rozgrywające się poza miejscem akcji. Dzięki temu bohaterowie mają własne motywacje i plany, które z czasem stają się siłą napędową fabuły.
"ARQ" trzyma w napięciu, dodaje sporo od siebie w stylistyce filmów o podróżach w czasie i jest spójny w zasadach, które sam na siebie nałożył. Jest dobrze zagrany i delikatnie kreśli świat ponad to, co widzimy na ekranie. "ARQ" w moim prywatnym rankingu znalazł się trochę poniżej takich filmów jak "Przeznaczenie" czy "Równoległa rzeczywistość"Równoległa rzeczywistość (2013)ale ci, którym te filmy się podobały, obowiązkowo powinny dopisać "ARQ" do listy "do obejrzenia".
110
Moja ocena:
8
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
Udostępnij
Facebook
X
Udostępnij
Skopiuj link
Obserwuj nas na Google News
Obserwuj nas na Google News
Dodaj Filmweb jako preferowane źródło w Google
Częściej zobaczysz nasze artykuły w wynikach wyszukiwania.