Recenzja filmu

Ant-Man i Osa (2018)
Peyton Reed
Waldemar Modestowicz
Paul Rudd
Evangeline Lilly

Cisza przed burzą

Kto by pomyślał, że od premiery "Wojny bez granic" minęły już ponad trzy miesiące! Dopiero co opamiętaliśmy się po walce z Thanosem, a w kinach pojawia się kolejny film z uniwersum Marvela - ...
Podczas "Wojny bez granic" zdecydowanie brakowało najmniejszego z superbohaterów. Wszyscy się zastanawialiśmy: Gdzie jest Ant-Man? Po pierwszej części "Ant-Mana" Scott Lang odzyskał szacunek swojej byłej żony, a co ważniejsze – córki. Oczywiście nic nie trwa wiecznie. Po incydencie w Lipsku ("Wojna bohaterów") Scott przebywa w areszcie domowym. Przez dwa lata nie miał żadnego kontaktu z innymi superbohaterami, a także z Hankiem Pymem (Michael Douglas) i jego córką Hope Van Dyne (Evangeline Lilly). Pewnego dnia zostaje poproszony przez Hope o pomoc w odnalezieniu jej matki - Janet (Michelle Pfeiffer), która zaginęła w świecie kwantów trzydzieści lat temu.


Pierwsza część "Ant-Mana" była połączeniem heist movie z kinem akcji. W "Ant-Manie i Osie" liczy się tylko czas. Bohaterowie muszą w odpowiednim momencie wydostać Janet ze świata kwantów za pomocą laboratorium Hanka Pyma. Oczywiście nie tylko oni chcą odnaleźć zaginioną naukowiec. W drogę wchodzi im Duch - tajemnicza postać, która potrafi przechodzić przez ściany. W dodatku tropi ich także FBI, które chce złapać Langa, oraz niejaki Sonny Burch, który chce laboratorium wyłącznie dla pieniędzy.

Film, jak to typowa produkcja Marvela, zawiera liczne sceny komediowe. Peyton Reed, który nakręcił pierwszą część, dobrze wie jak rozbawić widza. Najczęściej wykorzystuje on efekt zmniejszania się głównych bohaterów, oraz licznych przedmiotów. Drugą, typową dla studia rzeczą jest oczywiście akcja, której w filmie nie brakuje. Mamy tu masę wyczynów kaskaderskich, sprzeczek z wrogami, a także pościgów samochodowych.


Jednak co film w zasadzie wnosi do uniwersum? Praktycznie nic! Jest ciszą między burzami, jakimi są dwie części "Avengers". Mamy tutaj jedynie kontynuację losów głównego bohatera oraz poznawanie przeszłości Hanka Pyma. W cieniu, jaki zostawiła "Wojna bez granic", "Ant-Man" prezentuje się dość kiepsko.

Ale jako solowy film jest to bardzo dobra rozrywka, szczególnie w klimatyzowanym kinie, podczas upałów na dworze. Film ratuje (co często się zdarza w Marvelu) bardzo dobra obsada. Mamy tu charyzmatycznego Paula Rudda, który próbuje uszczęśliwić dwie najważniejsze kobiety w swoim życiu - córkę i partnerkę. Zostały rozbudowane postacie Evangeline LillyMichaela Douglasa, którzy chcą odzyskać swoją matkę/żonę. Bawiło mnie w filmie odmładzanie Douglasa i postarzanie Michelle Pfeiffer. Bezkonkurencyjnie wygrywa tutaj Michael Peña jako Luis - dowcipny kolega Scotta, który próbuje pomóc swojemu przyjacielowi. Postacie Doktora Billa Fostera (Laurence Fishburne) i Ducha (Hannah John-Kamen) również są bardzo dobrze wykreowane. A więc słabą obsadę trudno tutaj znaleźć.


No tak. Wszyscy czekamy na "Avengers 4", ale w takie upalne lato warto obejrzeć ten film. W dodatku twórcy postanowili "przypomnieć" nam, na co mamy czekać w scenie po napisach, która dosłownie zrzuca z siedzeń. "Ant-Man i Osa" nie jest zbyt wywyższającym się filmem pośród "wieżowców" z uniwersum, ale jak to mówią: Małe jest piękne.
1 10
Moja ocena:
8
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
72% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (25 głosów).
Udostępnij:
„Ant-Man i Osa” jest encyklopedycznym przykładem filmu, który na żadnej płaszczyźnie ani w żadnym momencie nie próbuje nawet aspirować do rangi kina ambitnego i nie stara ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 53%
Kinowe uniwersum Marvela rozrosło się już do tego stopnia, że możemy w nim zaobserwować filmy wszelakich gatunków - od thrillera szpiegowskiego, jakim jest "Kapitan ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 29%