Gem, set, Metz

Metz unika sztampowych pułapek, nie gloryfikuje, nie wyolbrzymia. Pokazuje ludzką stronę obydwu tenisistów. Zadaje pytania o sens poświęcenia, o granice zatracenia się w obsesji zwycięstwa.
"Borg McEnroeJanusa Metza (#bojkotujęniepotrzebnetłumaczeniatytułów) już po pierwszym zwiastunie porównywany był do "WyściguRona Howarda - dynamicznego widowiska ukazującego starcie dwóch legend, ale też dwóch przeciwnych charakterów. To, co udało się w filmie o wyścigach Formuły 1, nie miało prawa udać się w filmie o tenisie; bo czy dwóch facetów odbijających piłeczkę może wzbudzić jakiekolwiek emocje? Czy mecz rozegrany prawie 40 lat temu kogoś jeszcze obchodzi? Jak w ogóle pokazać napięcie między zawodnikami w sporcie, w którym rywale nie mają ze sobą fizycznego kontaktu?
 
Zanim dojdzie do historycznego starcia w finale najważniejszego turnieju w tej dyscyplinie - Wimbledonu, poznamy jego bohaterów. Z jednej strony przyjrzymy się dzieciństwu Borga - relacjom z trenerem i mentorem (świetny Stellan Skarsgård), późniejszemu radzeniu sobie z byciem numerem jeden, oczekiwaniami fanów, tłumieniem potwornego stresu - z drugiej, aroganckiemu, pewnemu siebie, bezczelnemu, wybuchowemu na korcie i poza nim, prowokującemu dziennikarzy i kibiców, McEnroe. Opozycja introwertycznego, zamkniętego w sobie Szweda do ekstrawertycznego, znerwicowanego, owładniętego wręcz obsesją na punkcie zwycięstwa, Amerykanina, okaże się jednak jedynie pozorna. Odkryjemy, że łączy ich więcej niż się na pierwszy rzut oka wydaje.



To zadziwiające jak wiele się w tym filmie udało. Metz unika sztampowych pułapek, nie gloryfikuje, nie wyolbrzymia. Pokazuje ludzką stronę obydwu tenisistów. Zadaje pytania o sens poświęcenia, o granice zatracenia się w obsesji zwycięstwa. Jak na film sportowy przystało, wzorowo buduje napięcie, wspomagane idealnie dopasowanym soundtrackiem. Doskonale panuje nad przeskokami czasowymi. Dzięki dobrze skonstruowanej fabule, nie tylko nie pozwala pogubić się w różnych perspektywach opowiadanej historii, co dzięki sprawnej ręce reżyserskiej, zostawia widzowi pole do samodzielnego poszukiwania związków między wydarzeniami z przeszłości a teraźniejszością. Zwalniające tempo retrospekcje, kontrapunktujące dynamiczne sceny pojedynków, w żaden sposób nie wybijają widza z rytmu narracji, lecz niejako podnoszą stawkę całej rywalizacji. O sile scenariusza stanowi choćby scena, w której obaj tenisiści w końcu się spotykają. Zawodnicy siedzą obok siebie, nie pada żadne słowo, a my czujemy, jakby za chwilę mieli rzucić się sobie do gardeł. Przy wymienianiu zalet warto też zwrócić uwagę na sposób kręcenia. Z jednej strony szerokie ujęcia, ukazujące majestatyczność kortów Wimbledonu czy dynamiczne kręcenie podczas pojedynków, z drugiej - statyczne kadry i charakterystyczna dla kina arthousowego, zindywidualizowana kamera zza pleców. Prawdziwym majstersztykiem okazała się też gra aktorska. Sverrir Gudnason doskonale uchwycił pozorną bezstresowość Borga, widoczną na jego kamiennej twarzy, niekiedy zdradzającej kumulowane emocje. Przeciwstawna postawa Amerykanina, brawurowo zagranego przez LaBeoufa, idealnie kontrastowała zaś z jego zewnętrznym opanowaniem.



Będąc w pełni uczciwym w stosunku do tego filmu, trzeba wspomnieć o kilku oczywistych wadach. O dość tendencyjnym podziale na "dobrego" i "złego", gdzie Borg, stanowiący centrum historii, przez większość seansu przypomina Marvelowskiego superbohatera, starającego się odeprzeć atak swojego podstępnego antagonisty. Psioczyć na dość uproszczony finałowy pojedynek, momentami gubiący tempo przez kilka drobnych błędów montażowych. Na szczęście te wszystkie złe rzeczy giną pod natłokiem zalet i nie pozwalają zatrzeć ogólnego, pozytywnego wrażenia z seansu.

Reżyserowi udaje się w ostateczności oddać zarówno wielką wagę historycznego pojedynku między klasykami tenisa, jak i opowiedzieć naprawdę wciągającą historię walki z samym sobą o bycie najlepszym, bez stawiania pomników. Prawda, panie Palkowski?
1 10
Moja ocena:
8
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
75% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (8 głosów).
Pan Pedersen w wysublimowany sposób ukazuje dynamiczne pojedynki zawodników, pozwalając widzowi zachować czytelność żywiołowych wymian kolejnych odbić. Stylowe i ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 68%