Recenzja filmu

Epoka lodowcowa (2002)
Olga Sawicka
Chris Wedge
Ray Romano
John Leguizamo

Takich dwóch, jak nas trzech, nie ma ani jednego

Historia mamuta Mańka, leniwca Sida i smilodona Diego to coś więcej niż półtorej godziny rozrywki dla całej rodziny. To dzieło wytwórni Blue Sky Studios naprawdę uczy – uczy o czymś, czego w ...
Niedawno przypomniałam sobie "Epokę lodowcową" i po raz kolejny uderzyła mnie niesamowitość tego filmu. Historia mamuta Mańka, leniwca Sida i smilodona Diego to coś więcej niż półtorej godziny rozrywki dla całej rodziny. To dzieło wytwórni Blue Sky Studios naprawdę uczy – uczy o czymś, czego w dzisiejszych zaczyna brakować.

Franczyza "Epoki lodowcowej" po niespełna 20 latach wydaje się tak oczywista, że dzieci prawdopodobnie rodzą się już z wiedzą na jej temat. A zaczęło się od tego, jak Maniek poznał Sida. Sid, opuszczony przez rodzinę, zamierzał uciekać przed nadchodzącą epoką lodowcową sam, jednak po tym, jak Maniek pomógł mu w kłopotach, postanowił do niego dołączyć. Pomimo niechęci mamuta, który z kolei chciał zostać sam. W tym samym czasie stado smilodonów, znanych powszechnie jako tygrysy szablozębne, zaatakowało w rewanżu ludzką osadę. Ich głównym celem było schwytanie dziecka przywódcy, ale nie docenili miłości matki – kobieta, ratując siebie i synka, rzuciła się w dół wodospadu. W dole rzeki na matkę z dzieckiem natrafili Maniek z Sidem – kobieta ostatkiem sił przekazała zwierzętom syna, a te z kolei postanowiły zwrócić je ludziom. W opuszczonej osadzie spotkali Diego, który otrzymał rozkaz znalezienia dziecka i przyniesienia go do przywódcy swojego stada, o czym oczywiście nie poinformował Mańka i Sida, kiedy zaoferował im pomoc w odnalezieniu ludzi. Reszta to już historia.

Nie raz już widzieliśmy ten filmowy bromance – mężczyzn, którzy ledwo się znoszą na początku, by ostatecznie stać się przyjaciółmi na śmierć i życie. Stopniowo, po kolejnych przeżytych wspólnie przygodach, bohaterowie "Epoki lodowcowej" przestawali widzieć w tym drugim stereotypowego mamuta, leniwca i smilodona, a zaczynali poznawać Mańka, Sida i Diego. Podobnych przyjaźni ponad podziałami w filmowej historii również nie brakuje – przypomnę choćby Simbę, Timona i Pumbę, postaci z filmu "Król Lew", jednak ta rodem z plejstocenu wydaje mi się bardziej wyjątkowa. Tutaj każdemu z członków tego hybrydowego stada chodziło o coś innego – Sidowi o bezpieczeństwo własne i dziecka oraz o stworzenie stada, Mańkowi by jak najszybciej oddać dziecko ludziom i pozbyć się towarzystwa, a Diego o porwanie dziecka. Okazuje się, że roślinożercy i mięsożerca potrafią zaakceptować siebie nawzajem, przejść do porządku dziennego nad swoimi naturami i pomóc wszystkożercowi, którego rodzina jest dla nich wszystkich największym zagrożeniem. Ot, kolejny przykład wielkiego kręgu życia.

Nie da się też nie zauważyć, że ci ludzcy wszystkożercy wydają się być bardziej zwierzęcy od zwierząt. Mówią jedynie "dzikie" stworzenia – ludzie i oswojone przez nich wilki są wyraźnie tej umiejętności pozbawione. Być może to tylko kwestia punktu widzenia: głównymi bohaterami filmu są czworonogi i to z ich perspektywy patrzymy na świat. A może to, ot, takie przypomnienie, że czworonogi zamieszkiwały Ziemię na długo przed ludźmi i ich mowa, zwyczaje, kultura są o wiele starsze od tej człowieczej. I choć z racji wieku należy im się szacunek.

Fabularnie "Epoce lodowcowej" absolutnie niczego nie brakuje. Technicznie, na pewno i sami twórcy wiedzieli, że mogłoby być lepiej (gdyby poczekali z produkcją jeszcze chociaż 10 lat), ale jak na cyfrową animację z przełomu tysiącleci nie jest najgorzej. Ale co tam technika animacji, klasyką ten film uczynił, oprócz wspaniałych bohaterów i fabuły, pełniący epizodyczno-komiczną rolę Wiewiór Scrat. A najlepszy jest dubbing: Wojciech Malajkat, Cezary Pazura i Piotr Fronczewski, odpowiednio za role Mańka, Sida i Diego, powinni otrzymać wszelkie możliwe nagrody, ewentualnie taka specjalna nagroda mogłaby zostać dla nich stworzona. Niestety, kolejne części franczyzy coraz mniej uczą, a coraz bardziej są tylko sposobem na miłe spędzenie czasu. Na ich tle tym bardziej wyróżnia się pierwsza część, ta piękna historia (z tragicznym tłem) o wzbijaniu się ponad podziały i wzajemnym szacunku, tak między samymi zwierzętami, jak i pomiędzy zwierzętami i ludźmi. Dzięki temu, choć jest to film z kategorii "bez ograniczeń wieku", wydaje się bardzo "dorosły". I mam nadzieję, że nigdy nie zostanie zapomniany.
1 10 6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
100% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (2 głosy).
"Epoka lodowcowa" jest filmem od lat pięciu do stu pięciu. Jeśli dobrze się bawiłeś, oglądając "Shreka", a jesteś już znudzony kinem typowo sensacyjnym, nie możesz ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 45%