Recenzja wyd. DVD filmu

Ghost in the Shell (1995)
Mamoru Oshii
Atsuko Tanaka
Akio Ôtsuka

Czym jesteś?

"Ghost in the shell" to książkowy przykład tego, jak zrobić dzieło sztuki oparte na mandze, niekoniecznie trzymając się kurczowo materiału źródłowego.
"Ghost in the Shell" obejrzałem po raz pierwszy w wieku ok 15 lat. Już wtedy byłem zafascynowany tym, co zobaczyłem, choć nie do końca rozumiałem dlaczego.
Piękna Pani Major Motoko Kusanagi rozprawia się ze zbirami lepiej niż nie jeden macho, posługuje się bronią lepiej niż Rambo i brzmi, jakby była dzieckiem Konfucjusza i Kartezjusza zarazem. Anime, w którym akcja została uchwycona w taki sposób, że mogłaby zawstydzić większość dzisiejszego kina akcji. Jasno, wyraźnie i bardzo precyzyjnie. Już wtedy to Anime stało się jednym z moich ulubionych filmów, choć nie zupełnie z tych samych powodów co dziś.


Mamy 2029 rok, korporacje praktycznie rządzą światem, postęp cywilizacyjny pędzi jak szalony, a mimo to podziały rasowe i etniczne nie zostały wyparte z życia codziennego. Brzmi znajomo? Cyborgi stały się powszechnym "narzędziem" stosowanym do przeróżnych zadań, od pomocnika przez tłumacza do samych członków oddziałów policyjnych.

Sekcja 9 to oddział zajmujący się walką z cyberterroryzmem. Jej ekipa dostaje
zadanie schwytania hakera zwanego jako Władca Marionetek. Główna nić fabularna tej historii jest jednak tylko przykrywką dla rozprawki filozoficznej o istnieniu. Major Motoko podczas filmu prowadzi zarówno wewnętrzny, jak i zewnętrzny dialog o tym, co to znaczy istnieć. Czy skoro możemy zaprogramować cyborga, oznacza to, że ktoś
zaprogramował nas? Co znaczy posiadanie świadomości? Czy świadomość jest duszą? Czy istnieje w ogóle coś takiego jak dusza? Co nas definiuje jako istoty ludzkie i co nas odróżnia od maszyn? Pani Major kontemplująca powyższe kwestie szybko przenosi je na nas i każe nam mieć wątpliwość, którymi sama jest wypełniona, a które zostają nam wstrzyknięte nieświadomie podczas seansu.


Rozterki pani Major są nakreślone w filmie bardzo wyraźnie i jestem przekonany, że dadzą do myślenia zarówno fanom science-fiction, jak i fanom filozofii w ogóle.
"Ghost in the shell" spodoba się zarówno myślicielom, jak i osobom szukającym dobrego kina akcji. I to jedna z największych wartości tego filmu.


Oprócz rewelacyjnego scenariusza mamy do czynienia z jednym z najlepiej wyglądających i inspirujących filmów akcji wszech czasów. Animacja do dziś
wywołuje zachwyt, a ręcznie namalowane tła futurystycznego świata to temat na oddzielny felieton. Wystarczy wspomnieć, że artyści odpowiedzialni za tła,
za wzór brali prawdziwe lokacje i odtwarzali je co do najmniejszych szczegółów. "Ghost in the shell" inspirował wielu twórców. Autorzy "Matrixa" czerpali całymi garściami z "Ghost in The Shell", o czym sami wiele razy wspominali, a Wamdue Project wykorzystało sceny z filmu do swojego teledysku. "Ghost in the Shell" odcisnął piętno na całym światku science fiction i do dziś widzimy tego efekty. Muzyka w filmie to kolejny temat na oddzielny felieton, jednak wspomnę tylko, że nigdy żaden film science fiction nie posiadał tak oryginalnej ścieżki dźwiękowej. Scena otwierająca film w połączeniu z muzyką to małe dzieło sztuki.


"Ghost in the Shell" jest kamieniem milowym zarówno dla anime, jak i kina fabularnego. Film nie odzwierciedla Mangi, która mimo że porusza te same tematy, jest jednak o wiele luźniejsza i posiada o wiele więcej humoru. Mamoru Oshii pokazuje tym filmem, jak wziąć dzieło sztuki i oddając mu hołd, stworzyć nowe
dzieło sztuki, które będzie żyło swoim własnym życiem. Z czystym sumieniem mogę wymienić tę produkcję jako jeden z najlepszych filmów, jakie w życiu widziałem. Polecam!
1 10 6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
64% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (22 głosy).
Udostępnij:
Mangę, na której oparto film, darzę niemalże nabożnym uwielbieniem, a Masamune Shirowa traktuję jako guru cyberpunku. Z pewnymi więc obawami podchodziłem do ekranizacji, ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 89%