Wielkie widowisko na pełnym morzu

17 marca pojawił się na DVD oczekiwany z niecierpliwością film Petera Weira "Pan i Władca: na krańcu świata" oparty na dwóch książkach Patricka O'Briana. Jest to widowiskowy, epicki film ...
17 marca pojawił się na DVD oczekiwany z niecierpliwością film Petera Weira "Pan i Władca: na krańcu świata" oparty na dwóch książkach Patricka O'Briana. Jest to widowiskowy, epicki film marynistyczny. Opowieść o honorze, przyjaźni, przygodach, trudach (ale i pięknie) morskiego życia, które rozgrywa się na pokładzie okrętu Jego Królewskiej Mości "Surprise" w czasie wojen napoleońskich. "Lucky" Jack Aubrey (znakomity Russell Crowe) otrzymuje rozkaz zatrzymania lub zniszczenia francuskiej fregaty "Acheron". Mimo porażki w pierwszej potyczce, okupionej uszkodzeniami statku, ranami załogi, komandor Aubrey decyduje się na morderczy pościg - zdobycie wrogiego okrętu umożliwi Anglikom opanowanie szlaków morskich i tym samym znacznie ułatwi zwycięstwo w wojnie. Najważniejszy jest jednak w filmie Weira nie pościg, lecz pokazanie zamkniętego środowiska, jakie tworzy załoga "Surprise". Najważniejszy jest dowódca statku, który ma wręcz boskie prawo decydowania o wszystkim, nawet życiu i śmierci każdego z marynarzy. Dla równowagi O'Brian wprowadził do powieści (a Weir do filmu) postać doktora Stephena Maturina - naukowca, badacza, lekarza okrętowego, bliskiego przyjaciela komandora Aubreya. Członkowie załogi to indywidualiści. Nie brakuje ani młodych, ambitnych oficerów, ani postaci tragicznych, ani buntowników. Reżyser pokazał nam ich walkę z nieokiełznaną naturą - morzem, które raz zaskakuje ciszą, a raz sztormem pochłaniającym ludzkie życia.

Mówiąc o "Panu i Władcy..." nie sposób nie wspomnieć o wspaniałych, nagrodzonych Oscarem zdjęciach Russella Boyda. Dopiero dzięki nim zwróciłam uwagę na mnogość odcieni morskiej wody, uzależnionych od pogody, pory dnia i roku. Boyd w piękny sposób pokazał pokład statku i życie na nim i pod nim - koje marynarzy, "stół operacyjny" w pokoju Maturina czy pięknie zdobiony mostek kapitański (w filmie Weira zachwyca też scenografia).
Muzyka z filmu "Pan i Władca: na krańcu świata" to mieszanka nowych kompozycji Daviesa, Gordona i Tognettiego, klasyki (Bach, Mozart, a przede wszystkim Corelli) oraz folku (stare irlandzkie melodie, np. "The Cuckold comes out of the Amery"). Producentowi płyty udało się dobrać melodie do środowiska (np. folk to muzyka marynarzy, klasyka - wspólne muzykowanie Aubreya i Maturina) i sytuacji - muzyka tworzy atmosferę starć morskich - słychać strzelanie z dział i szczęk broni.

Największe brawa należą się jednak świetnie dobranej ekipie aktorskiej. Producentowi udało się namówić do współpracy nagrodzonego Oscarem za "Piękny umysł" Russella Crowe'a, Maturina zagrał Paul Bettany. Do ról drugoplanowych zaangażowani zostali między innymi James D'Arcy (Tom Pullings, pierwszy oficer) oraz znany z roli hobbita we "Władcy Pierścieni" Billy Boyd (Barnett Bonden, sternik).

Jedynym minusem wydania na DVD jest brak dodatków (wywiadów, wpadek aktorskich, pokazania tego, jak powstawał film, jak tworzono efekty specjalne), w które obfitują inne wydawnictwa (np. "Piraci z Karaibów: Klątwa czarnej Perły" czy każda z trzech części "Władcy Pierścieni").

Biorąc pod uwagę całość, polecam film "Pan i Władca: Na Krańcu Świata" przede wszystkim dlatego, że mnie nie nudzi - oglądałam go już kilkakrotnie, a za każdym razem zauważam coś nowego. Gdyby nie mój lęk przed wielkimi morskimi głębiami, po obejrzeniu filmu Weira chętnie popłynęłabym "Surprise" na kraniec świata.
1 10 6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
94% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (17 głosów).
Udostępnij:
Jak widać, tematyka marynistyczna jest wiecznie żywa. Film ten to prosta historia marynarska. Jest statek, jego kapitan, zgrana załoga, morze, cel podróży... Ten ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 70%