Recenzja filmu

Prorok (2022)
Michał Kondrat
Sławomir Grzymkowski
Adam Ferency

Wtopa goni wtopę

Filmowi Michała Kondrata zdecydowanie bliżej do teatru telewizji czy jakiegoś marnego serialu niż do pełnowartościowego kina historycznego. Wszystko wygląda strasznie tanio. Lwia część fabuły
Od pewnego czasu, panuje moda w polskim kinie na filmy historyczno-biograficzne. Zaczęło się od bardzo udanych produkcji, opowiadających o wybitnych osobowościach, ze świata nauki i kultury. Filmy opowiadające o życiu m.in. Zbigniewa Religi (Bogowie) czy Zdzisława Beksińskiego (Ostatnia rodzina), zrobiły furorę w polskich kinach i zostały entuzjastycznie przyjęte przez krytykę. Z czasem twórcy zaczęli coraz odważniej sięgać po nieco istotniejsze, a co za tym idzie, trudniejsze technicznie do sportretowania osobistości. Filmy takie jak "Gierek" czy "Piłsudski" okazały się totalnymi klapami, które ani widzom, ani tym bardziej krytykom nie przypadły do gustu. Niestety równie nieudany okazał się debiut kinowy Michała Kondrata, opowiadający o życiu kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Film rozpoczyna się w momencie uwolnienia kardynała Wyszyńskiego (Sławomir Grzymkowski) z trwającego aż trzy lata aresztu. Od tego momentu Prymas, musi w imieniu całego kościoła katolickiego w Polsce walczyć z komunistyczną władzą o jego prawa. Ówcześni dygnitarze w osobach pierwszego sekretarza Władysława Gomułki (Adam Ferency), premiera Józefa Cyrankiewicza (Marcin Troński), a także działaczy Zenona Kliszko (Tomasz Sapryk) i Władysława Bieńkowskiego (Robert Czebotar), nie są mu przychylni i planują całkowicie zmarginalizować rolę kościoła w kraju.

Filmowi Michała Kondrata zdecydowanie bliżej do teatru telewizji czy jakiegoś marnego serialu niż do pełnowartościowego kina historycznego. Wszystko wygląda strasznie tanio. Lwia część fabuły dzieje się raptem w kilku pomieszczeniach. Reżyserowi nie pomaga również scenariusz. "Prorok" jest strasznie mało angażujący, a długimi momentami wręcz nudny. Bohaterowie głównie rozmawiają ze sobą o istotnych rzeczach, ale w sposób sztampowy i mało wyszukany. Istotnych wydarzeń historycznych, które mogłyby tutaj, coś ciekawego wprowadzić jest jak na lekarstwo. Atrakcyjnie jest zaprezentowana uroczystość 1000-lecia Chrztu Polski. Fajnym pomysłem jest też pojawienie się Papieża Pawła VI (Fabrizio Pugliese). 

Dobrym wyborem okazał się casting Sławomira Grzymkowskiego w roli kardynała Wyszyńskiego. Ma odpowiednią charyzmę i zwyczajnie pasuje do swojej roli. Niestety nie można tego powiedzieć o reszcie obsady. Władysław Gomułka w interpretacji Adama Ferencego prezentuje się karykaturalnie. Nie dość, że aktor nie jest do niego fizycznie podobny, to w wielu momentach go zwyczajnie parodiuje. Słabo wypadają również Troński i Sapryk, którzy de facto nie mają tutaj nic do grania. Podobnie rzecz się ma z Katarzyną Zawadzką, Michałem Meyerem i Karoliną Bruchnicką. Cała trójka nie wnosi nic szczególnego swoją grą, a ich wątki są mało interesujące i sprawiają wrażenie doklejonych na siłę.

Akcja filmu toczy się na przestrzeni blisko 15 lat, czego klasycznie na ekranie nie widać. Postaci wyglądają niemal identycznie jak na początku seansu. Jakakolwiek sensowna charakteryzacja tutaj nie miała miejsca. Jeśli chodzi o finał, to wypada wyjątkowo niedorzecznie. Nie ma wiele wspólnego z głównym wątkiem i jest chyba tylko po to, by twórcy mogli odhaczyć kolejne wydarzenia historyczne. Bałagan w pewnym momencie jest tak duży, że widz może śmiało wypatrywać, pojawienia się na ekranie Michała Koterskiego w roli Edwarda Gierka i Piotra Adamczyka jako Karola Wojtyły. Zresztą "Prorok" długimi momentami sprawia wrażenie, jakby był częścią ich uniwersum.

Michał Kondrat nie zaliczył udanego debiutu. Jego "Prorok" popełnił te same błędy co chociażby "Piłsudski" w reżyserii Michała Rosy. Nie ma kompletnie na siebie pomysłu. Ewidentnie brakuje mu środków finansowych i ciekawego scenariusza. Wydaje się to wręcz mało prawdopodobne, by można było zrobić tak płytki i nudny film o tak ciekawych postaciach, żyjącym w tak atrakcyjnym filmowo okresie historycznym.
1 10
Moja ocena:
5
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?