Baju, baju, bajka

Grupa młodych ludzi bierze udział w castingu do nowego reality show. Wkrótce 5 dziewczyn i 5 mężczyzn zostaje przetransportowanych do "Leśnej Polany". Zasady programu są proste: uczestnicy ...
Grupa młodych ludzi bierze udział w castingu do nowego reality show. Wkrótce 5 dziewczyn i 5 mężczyzn zostaje przetransportowanych do "Leśnej Polany". Zasady programu są proste: uczestnicy zostają zamknięci na terenie dawnego obozu pionierów, sami wskazują zawodników, którzy będą musieli opuścić grupę, a ostatni pozostały wygrywa milion rubli. Kiedy bohaterowie przekraczają bramę "Wielki brat" zmienia zasady gry. Zaczyna się walka o przetrwanie, a nagrodą dla zwycięzcy będzie życie.

Nie dość że jest to pierwszy rosyjski slasher, to na dodatek jest to pierwszy horror reżysera Vadima Shmeleva, który dotąd kręcił przeważnie filmy akcji. Niestety, fabuła nie należy do szczególnie oryginalnych i zaskakujących oraz przejmuje wszystkie bezmyślne elementy z amerykańskich produkcji tego typu jak na przykład rozdzielanie się na małe grupy kiedy w pobliżu grasuje morderca. Dlatego też "Raz, dwa, trzy, umrzesz ty" niczym nie wyróżnia się i ginie pośród innych filmów grozy.

Zazwyczaj w horrorach typu slasher ciężko ocenić poziom aktorstwa, gdyż w takich produkcjach nie potrzeba wyrafinowanego kunsztu aktorskiego. Ogromna nagana należy się jednak odtwórczyni roli Liki (Karina Myndrovskaya), której gra aktorska była jeszcze gorsza niż w "Trudnych sprawach". Sceny, które mają ukazywać strach bohaterki były zagrane bez większych emocji, jak na przykład trzymanie rąk w kieszeni podczas ujrzenia martwego ciała jednego z uczestników.

Kolejny minus stanowił obraz wizualny filmu, który przybierał tylko chłodne barwy. Doskonale rozumiem, że nie są to kolorowe produkcje z Stanów Zjednoczonych czy Indii, ale oglądając przez ponad półtorej godziny same stonowane, ciemne kolory odechciewa się wszystkiego.

Natomiast wielki pozytyw stanowi ścieżka dźwiękowa. Dmitri Dankov jest jedną z nielicznych osób, która odwaliła kawał porządnej roboty. Muzyka idealnie wpasowuje się w film, ponieważ jest tajemnicza i zachęca do dalszego oglądania. Jednak w niektórych momentach kluczowe dźwięki padały o pół sekundy szybciej. Podkład muzyczny wydaje się elementem nieznacznym, ale tak naprawdę mocno przyczynia się do ogólnej oceny filmu.

Bardzo ciekawy i intrygujący był motyw bajeczek, w oparciu o które ginęli bohaterowie. Kolejnym plusem było pokazywanie obrazu z monitoringu obozu oraz wyłączanie go w niektórych momentach, co stanowiło dodatkowy element grozy.

Reasumując, nie jest to kino wysokich lotów, jednak przyjemnie się oglądało. Jak na typowy, komercyjny horror przystało film posiada otwarte zakończenie, dające twórcom możliwość nakręcenia sequela. Uważam, że jak na pierwszy slasher to wyszło nawet przyzwoicie, pomimo tego że fabuła nie jest oryginalna, a gra aktorska nie jest na wysokim poziomie. Polecam film na deszczowe popołudnie jedynie miłośnikom kina grozy.
1 10 6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
58% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (12 głosów).
Udostępnij: