"Samotnik" to film zrobiony wyłącznie z myślą o fanach Jasona Stathama lubiących oglądać go w roli ostatniego sprawiedliwego, szlachetnego twardziela o złotym sercu, dla którego nie ma misji
Doszliśmy do takiego momentu, w który "film z Jasonem Stathamem" można traktować jako pełnoprawny gatunek filmowy. Czy to źle? Niekoniecznie. Przynajmniej od razu każdy widz wie, czego może się spodziewać. Jeśli jest fanem tego gatunku, kolejny tytuł przyjmie z otwartymi ramionami.
"Samotnik" jest właśnie standardowym "filmem z Jasonem Stathamem". Tym razem grany przez niego bohater nazywa się Mason i – jak zawsze – czasy świetności, kiedy radośnie mordował wrogów ojczyzny, ma już za sobą. Teraz jest tytułowym samotnikiem: żyje na bezludnej wyspie, a kontakt ze światem zewnętrznym ograniczył do minimum. Nie wygląda na duszę towarzystwa. Ale poza zrzędy szybko zniknie, kiedy uparta nastolatka z "pomocą" niesprzyjających warunków pogodowych wywróci jego świat do góry nogami.
Teraz – zgodnie z najlepszymi tradycjami "filmów z Jasonem Stathamem" – bohater będzie musiał przypomnieć sobie wszystkie brutalne umiejętności zdobyte w czasie służby w kolejnym tajnym, nieoficjalnym programie rządowym. Jako jednoosobowa armia stanie w obronie bezbronnej dziewczyny, która znalazła się w złym miejscu, w nieodpowiednim czasie i teraz – przez winy z przeszłości naszego bohatera – jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Do dzieła!
"Samotnik" to film zrobiony wyłącznie z myślą o fanach Jasona Stathama lubiących oglądać go w roli ostatniego sprawiedliwego, szlachetnego twardziela o złotym sercu, dla którego nie ma misji niemożliwych. Reżyser Ric Roman Waugh oraz scenarzysta Ward Parry co prawda nigdy wcześniej ze Stathamem nie pracowali, ale najwyraźniej doskonale znają jego filmografię, bo wszystkie kluczowe punkty "filmu z Jasonem Stathamem" realizują bez pudła. Fani tego gatunku nie znajdą powodów, by do czegokolwiek w strukturze opowieści się przyczepić.
Nie oznacza to rzecz jasna, że Waugh i Parry nie spróbowali stworzyć własnej wariacji na temat ogranego motywu. Ich pomysł polegał na tym, by całą historię uczynić bardziej realną, prawdopodobną. To dobra wiadomość dla tych, którzy uważali, że w "Fachowcu" czy "Pszczelarzu" za mocno popuszczono wodze fantazji. W "Samotniku" mamy więc klasyczne pościgi oraz walki i strzelaniny, które w większym stopniu próbują udawać wiarygodne starcia. Oczywiście trzeba pamiętać, że to wciąż jest film w stylu "sam przeciw wszystkim", więc urealnienie fabuły możliwe jest tylko do pewnego stopnia.
Niestety, jeśli należycie do osób, które preferują szaleńcze wyczyny granych przez Stathama bohaterów, to większy realizm tego filmu będzie dla Was wadą. Zapewne jednak niezbyt dużą. Bo "Samotnik" to wciąż kawał dobrego kina akcji ze Stathamem w roli głównej.
Rocznik '76. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego na wydziale psychologii, gdzie ukończył specjalizację z zakresu psychoterapii. Z Filmweb.pl związany niemalże od narodzin portalu, początkowo jako... przejdź do profilu