Recenzja filmu

Sex Story (2011)
Ivan Reitman
Natalie Portman
Ashton Kutcher

Och, ta Natalie…

Ostrzegam, że tekst złapał pewną odmianę "spojlerozy". Skąpana w deszczu nagród Natalie Portman prezentuje się obecnie na naszych ekranach w anturażu zgoła odmiennym niż w filmie Aronofsky’ego. ...
Ostrzegam, że tekst złapał pewną odmianę "spojlerozy".

Skąpana w deszczu nagród Natalie Portman prezentuje się obecnie na naszych ekranach w anturażu zgoła odmiennym niż w filmie Aronofsky’ego. Prawdę mówiąc, nie znałem aktorki w takim wydaniu i z ciekawością przystąpiłem do obejrzenia filmu. Bez większych oczekiwań, licząc jedynie na to, że nie dostanę bólu głowy po seansie.

Zaczęło się nieźle. Przyjemna piosenka w tle. Poznajemy głównych bohaterów, gdy są nastolatkami. Niestety ta scena sprawia, że w trzeciej minucie filmu wiemy już dosłownie wszystko… Mało tego, w tym krótkim fragmencie zostaje nam przedstawiony niemalże cały portret psychologiczny bohaterów, który w trakcie filmu tylko nieznacznie się modyfikuje. Wszystkie ich zachowania można sprowadzić do takiego oto twierdzenia: on "czegoś" chce, ona w sumie też, ale nie wie o tym albo i wie, lecz nie chce się do tego przyznać. Powinien to być zarzut wobec filmu, ale z racji tego, że to komedia romantyczna, nie jest to nic nagannego.

Następnie przenosimy się z bohaterami o kilka lat w przyszłość i jeszcze troszkę, aż znajdujemy się w punkcie, gdzie rozgrywa się właściwa akcja filmu. Widzimy ich wiodących dorosłe życie. Ona zdolna, niezależna lekarka. On niespełniony w miłości i pracy syn wielkiego producenta. Ich znajomość sprowadza się do kilku przypadkowych spotkań, do czasu gdy, Adam dowiaduje się, że jego była dziewczyna spotyka się obecnie z jego ojcem... Zaczyna wtedy pić i desperacko szuka ukojenia w ramionach innej. Ale jak tu znaleźć taką kobietę? Zaczyna najprościej, jak się da. Dzwoni do wszystkich dziewczyn, do których ma numer. W efekcie spędza noc u Emmy…

Po tym incydencie zawiązują ze sobą niezobowiązujący układ. Wydawać się by mogło, że pomysł był idealny. Problem pojawia się w momencie, gdy jedna ze stron chce czegoś więcej, a druga opiera się uczuciu… Banał.

Dalsza część filmu jest łatwa do przewidzenia. I to  nie przeszkadza, ale rażą braki w scenariuszu. Logika i wierne odwzorowywanie rzeczywistości to bardzo rzadko spotykane w tego typu produkcjach elementy, niestety poziom absurdalności pewnych filmowych zdarzeń przekracza momentami dopuszczalne normy. Na to przymykam oko. Najgorszym elementem jest to, co najważniejsze w komedii romantycznej, czyli główni bohaterowie. Ashton Kutcher niezależenie od jego doświadczenia na polu filmów o tej tematyce ciągle posiada te same umiejętności aktorskie. Natalie Portman też brak lekkości i gracji. Nie to, że nie lubię tej pani, ale w tym filmie się nie sprawdza. A coś takiego, jak chemia między Adamem i Emmą, jest ledwie zauważalna. Szkoda, bo pomysł pomimo wtórności dawał szansę na zrobienie przyzwoitego kina rozrywkowego.

Muzyka, a właściwie piosenki są naprawdę dobrze dobrane, niestety nie są one w stanie uratować filmu jako całości. Filmu, który miał chyba ambicje być studium współczesnych relacji damsko-męskich. Niestety ambicje te odbijają się czkawką autorom, gdyż przez nie obraz staje się nijaki. Ani romantyczny, ani dydaktyczny, ani też analityczny, a już na pewno nie wciągający. Szkoda.

Zaczynałem od bólu głowy... Więc go nie było, ale fakt, iż dwie godziny po seansie miałem problem z przypomnieniem sobie imion głównych postaci, mówi sam za siebie. Film dla osób lubiących tego typu produkcje, powinien być przyswajalny, aczkolwiek daleko mu do takich tytułów, jak "Pretty woman" czy pokazywanego jakiś czas temu filmu "500 dni miłości". Dla osób nienawykłych do tego typu produkcji polecałbym wybrać inny seans, gdyż może to być całkowicie niejadalny, a wręcz trujący produkt. Natomiast fani pani Portman powinni omijać ten obraz szerokim łukiem... bardzo szerokim... Żeby westchnienie "Och, ta Natalie..." nie zmieniło się w "Natalie, cóżeś Ty narobiła?".
1 10 6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
56% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (34 głosy).
Udostępnij:
Ona (Natalie Portman) jest młodą lekarką twardo stąpającą po ziemi, pracowitą i inteligentną. On (Ashton Kutcher), wyznawca idei carpe diem, asystuje przy produkcji ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 68%
Czyli "przyjaciele z korzyściami"... seksualnymi. Dobry układ dla zapracowanych i nieposzukujących stałych związków lub osób niemających ochoty na angażowanie się w ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 76%