Recenzja filmu

Skomplikowani (2025)
Michael Angelo Covino
Dakota Johnson
Adria Arjona

Związki w trybie overdrive

„Skomplikowani” Michaela Angelo Covino to film, który bez wątpienia wie, czym chce być i w tej samoświadomości tkwi zarówno jego siła, jak i ograniczenie. 
SkomplikowaniMichaela Angelo Covino to film, który bez wątpienia wie, czym chce być i w tej samoświadomości tkwi zarówno jego siła, jak i ograniczenie. To komedia relacyjna zanurzona po uszy w seksualnych napięciach, emocjonalnych skrótach i fabularnych prowokacjach, która sprawnie gra na festiwalowych strunach, ale po seansie dość szybko ulatuje z pamięci. Warto ją zobaczyć, choćby z ciekawości. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że jest to doświadczenie jednorazowe.
Covino i Kyle Marvin konstruują świat, w którym relacje międzyludzkie są celowo doprowadzone do stanu niemal laboratoryjnego chaosu. Każda decyzja bohaterów prowadzi do jeszcze większego emocjonalnego zamętu, każda rozmowa do kolejnego nieporozumienia, a każde przekroczenie granicy do natychmiastowego poszerzenia pola konfliktu. Stopień skomplikowania tych zależności wydaje się jednak przesadzony, momentami wręcz odrealniony. Im bardziej porąbana sytuacja, tym wyraźniej film zdaje się puszczać do widza oko. Problem w tym, że ta strategia szybko się wyczerpuje. Zamiast eskalacji napięcia, pojawia się mechaniczność, wrażenie, że wszystko musi być jeszcze bardziej, jeszcze mocniej, jeszcze dziwniej.

W efekcie trudno o identyfikację z bohaterami. Są oni raczej figurami w intelektualnej układance niż postaciami z krwi i kości. Być może to kwestia indywidualnej wrażliwości, ale ich dylematy, reakcje i wybory pozostają emocjonalnie chłodne. Ogląda się ich z dystansem, nie z zaangażowaniem. Nawet gdy film próbuje dotknąć tematów bliskości, kryzysu długoletnich związków czy lęku przed utratą, robi to w sposób, który bardziej analizuje niż przeżywa.

Jako widz zdecydowanie bliżej mi do klasycznej komedii romantycznej, gdzie humor wynika z emocji, a nie z nieustannego rozbrajania tabu. W „Skomplikowanych” romantyzmu jest jak na lekarstwo, a komediowość bywa nierówna. Śmiech często ustępuje konsternacji, a dowcip poczuciu, że film kręci się w kółko wokół jednego tematu.

Bo ostatecznie niemal wszystko w tym filmie sprowadza się do seksu. Jako motoru akcji, źródła konfliktu i jedynego języka porozumienia między bohaterami. Brakuje tu emocji, przywiązania, prawdziwej intymności. Tej, która nie wynika z fizyczności, lecz z relacji. „Skomplikowani” sprawiają wrażenie filmu o związkach, który zapomniał, że to nie tylko układy i potrzeby, ale także uczucia. I być może dlatego, mimo kompetentnego wykonania, pozostają jedynie niezłą, lecz szybko zapominaną ciekawostką.
1 10
Moja ocena:
6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
Recenzja Skomplikowani
Choć w ostatnich latach komedię konsekwentnie wypraszano z kina jak niesforne dziecko przeszkadzające... czytaj więcej