Recenzja filmu

Strach (1983)
Gerald Kargl
Erwin Leder
Robert Hunger-Bühler

Strach nasz brat

Żeby bowiem móc zapobiegać zbrodniom trzeba wpierw zrozumieć motywy leżące u ich podstaw.
Tkwi w nas strach. Trzewia skręca jak śruby. Boimy się pragnień. Boimy się ludzi, życia, wszystkiego. Żywot w strachu to powolna śmierć. Każdy ma jakieś lęki. Jeśli nie ma, to znaczy, że coś z nim nie tak i pozbawiony jest wewnętrznego systemu ostrzegania, w jaki wyposażyła nas natura. Obawa ma wiele twarzy, przybierając różne postacie. Ktoś, kto wywołuje lęk, sam może być zalękniony. Jakie emocje towarzyszą zabójcy podczas popełniania zbrodni? Jakie myśli przychodzą my do głowy? Na te pytania można znaleźć odpowiedź w austriackim horrorze z 1983 roku pod tytułem "Strach". Za jego powstanie odpowiedzialni byli reżyser Gerald Kargl oraz polski filmowiec Zbigniew Rybczyński. Za inspirację do napisania scenariusza posłużyła im postać seryjnego mordercy Wernera Kniesek'a skazanego za dożywocie za potrójne morderstwo.


Bezimienny skazaniec (Erwin Leder), zostaje właśnie wypuszczony z zakładu karnego na wolność. W placówce tej poddany był procesowi resocjalizacji, który jednak według jego własnych słów nie przyniósł oczekiwanych rezultatów. Udaje mu się jednak uśpić czujność władz, które nie są świadome jego prawdziwych intencji. Po wyjściu mężczyzna kieruje swoje pierwsze kroki do przydrożnej restauracji. Tam snuje plany ataku na otaczające go osoby. Nie udaje mu się ich jednak zrealizować. Następna próba zabójstwa kierującej taksówką kobiety, również spełza na niczym. Dopiero gdy przestępca trafia do willi zamieszkałej przez trzyosobową rodzinę, może w spokoju oddać się swoim morderczym instynktom.


"Strach" to obraz, który nakręcony został w specyficzny i nietypowy sposób. Pozbawiony jest prawie dialogów, a jedynym komentarzem tego, co dzieje się na ekranie jest głos protagonisty. Dzięki tej narracji z offu widz ma wgląd w to, co odgrywa się w umyśle mordercy. Tym prostym zabiegiem twórcy zapewnili odbiorcom wgląd w myśli sprawcy, przybliżając jego tok rozumowania oraz motywacje. Oszczędzono im za to zbędnej ekspozycji oraz prób przedstawienia tła wydarzeń. Dzięki pozbyciu się tych elementów film sprawia bardzo realistyczne wrażenie. Od razu wciąga nas w akcję, nie dając czasu na zastanawianie się nad fabułą. Reżyserowi udało się osiągnąć efekt głębokiego zanurzenia w sposób, w jaki bohater widzi świat. Jego neurotyczna natura i obsesyjne myśli reprezentowane są przez chaotyczne działania. Wybór ofiar to czysty przypadek, tak samo, jak sposób uśmiercania ofiar. Zabójca wykorzystuje wszystko, co znajdzie w zasięgu wzroku, a jego działania są impulsywne.



Austriacka produkcja wyróżnia się swoim naturalizmem. Posiada wiarygodne sceny przemocy, które mogą zrobić wrażenie na tych wrażliwszych widzach. Z tego też powodu film został zakazany w kilku państwach europejskich. Wszystko w nim jest niespokojne, koślawe i obskurne. Sceny zabójstw pozwalają uświadomić sobie, że pozbawienie życia drugiej osoby jest czynnością jak najbardziej wymagającą oraz pozbawioną godności. Na odbiór dzieła wpływa zdecydowanie praca kamery, która jest z pozoru równie niekrzesana, jak ruchy bohatera. Ciasne zbliżenia twarzy, jak również kręcenie z ręki sprawiają, że można poczuć prawie że fizyczną bliskość przedstawionych wydarzeń. Wewnętrzne napięcie towarzyszące zbrodniczym mordom podsycane jest dodatkowo przez ścieżkę dźwiękową autorstwa uznanego niemieckiego twórcy muzyki elektronicznej Klausa Schulze. Stanowi ona ideale uzupełnienie ukazanego świata, pełnego szarości i przemocy. "Strach" to bez wątpienia jeden z lepszych przykładów kina traktującego o seryjnych mordercach, który pozwala publice wejść do głowy sprawcy i może chociaż trochę poczuć się jak on. Żeby bowiem móc zapobiegać zbrodniom trzeba wpierw zrozumieć motywy leżące u ich podstaw.
1 10
Moja ocena:
9
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
Recenzja Strach
Obraz Geralda Kargla zainspirowany został autentyczną sprawą trzech brutalnych morderstw popełnionych... czytaj więcej