Recenzja filmu

Trema (1950)
Alfred Hitchcock
Marlene Dietrich
Jane Wyman

Niedocenione dzieło

Poplątana intryga, którą zaserwował nam mistrz suspensu potrafi doprowadzić do zawrotu głowy. Niełatwo odnaleźć się w sprzecznych zeznaniach ukazanych w  tym dziele. Napięcie rośnie z minuty na ...
Alfred Hitchcock - jak każdy reżyser - tworzył lepsze i gorsze filmy. "Stage fright"zdecydowanie należy do tych pierwszych. W "Tremie" poznajemy historię Eve Gill (Jane Wyman), która wraz z ojcem (Alastair Sim) próbuje dowieść niewinności oskarżonego o morderstwo Jonathana Coopera (Richard Todd), w którym jest zakochana. Jej podejrzenia padają na żonę ofiary -  Charlotte Inwood (Marlene Dietrich).

 

Poplątana intryga, którą zaserwował nam mistrz suspensu potrafi doprowadzić do zawrotu głowy. Niełatwo odnaleźć się w sprzecznych zeznaniach ukazanych w  tym dziele. Zastosowano tu klasyczne schemat - obraz zaczyna się w ciągu emocjonującej ucieczki przed policją, a jej powody zostają wyjaśnione dopiero po zasianiu ziarna niepokoju w sercach odbiorcy. Napięcie rosnąc z minuty na minutę coraz bardziej wciągając widza. Kiedy emocje sięgają zenitu dochodzi do zaskakującego finału. Nieprzewidywalność i nagłe zwroty akcji są bowiem największymi atutami tejże produkcji. Aby miejscami rozluźnić atmosferę Alfred Hitchcock  dodał filmowi odrobinę niewymuszonego humoru, co tym bardziej czyni z niego rewelacyjne dzieło.

Grająca główną bohaterkę Jane Wyman doskonale odnalazła się w roli kobiety rozdartej pomiędzy dwoma mężczyznami, a zarazem próbującej wyjść z niefortunnej sytuacji. Jej relacje z innymi postaciami również zostały mistrzowsko pokazane. Wątki romantyczne wbrew pozorom są zaletą, a nie wadą "Tremy", gdyż odsuwają widza od ostatecznego rozwiązania, a zarazem dodają obrazowi niepokoju, a działanie bohaterów nie są bezcelowe.
"Trema" to zarazem bardzo emocjonujące kino kryminalne i dobrze wykonany dreszczowiec. Utrzymano go w ponurej konwencji klimatycznego, ponurego dramatu, w którym niełatwo dojść do rozwiązania zagadki. Nic nie jest tu oczywiste - postać wydająca się ani trochę nie związana ze zbrodnią ostatecznie odkrywa swoje mroczne oblicze...

Alfred Hitchcock nie bez powodu jest uznawany za genialnego filmowca. Jego dzieła przesiąknięte są bowiem oryginalnością i suspensem, a zarazem potrafią wywołać dreszcze u widza. Mimo upływu czasu filmy takie jak "Trema" nie tracą na wartości, gdyż nie ma w nich nawałnicy efektów specjalny, a najważniejszy jest tu scenariusz, a dobra fabuła nigdy się nie zestarzeje. Atutami tej produkcji są także dobre kostiumy, scenografia i rewelacyjna rola Alastaira Sima.

Podsumowując, obraz ten jest niedocenioną perełką wśród klasycznych kryminałów. Każdy szanujący się fan kina powinien się z nim zapoznać. Jest to bowiem film opowiadający niesamowicie wciągającą historię  z ciekawymi i dobrze zagranymi postaciami.
1 10
Moja ocena:
9
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
100% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (5 głosów).
Udostępnij: