Recenzja gry

Marvel's Avengers (2020)
Shaun Escayg
Sandra Saad

Ciepło reaktora łukowego

Kilka dni temu Square Enix pogratulowało Crystal Dynamics sukcesu "Marvel’s Avengers". Beta tej gry pobiła rekord pobrań w historii Playstation. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ...
"Marvel's Avengers" - recenzja
Kilka dni temu Square Enix pogratulowało Crystal Dynamics sukcesu "Marvel’s Avengers". Beta tej gry pobiła rekord pobrań w historii Playstation. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że od pierwszej udostępnionej sesji beta zgarniała dość słabe opinie. Gracze nie byli nią zachwyceni, wieszali psy na deweloperach i szumnie odgrażali się, że nie kupią finalnego produktu. Tymczasem okazuje się, że nie taki diabeł straszny, jak go malują.



Przedstawiona w grze historia czerpie garściami z komiksowego runu "Inhumanity", jednak tworzy odrębną, samodzielną opowieść. Materiały promocyjne sugerowały, że ciężar rozgrywki spoczywać będzie na barkach najbardziej znanych członków grupy Avengers. W tle pojawiała się też młodziutka Ms Marvel i to właśnie z nią spędzimy przeważającą część kampanii singlowej. Kamalę poznajemy, gdy jest jeszcze w miarę zwykłą dziewczynką. Wszystko zmienia się w trakcie święta Avengersów, gdy w wyniku ataku terrorystycznego dochodzi do skażenia przekształcającego ludzi (w tym Kamalę) w tzw. Inhumans, istoty posiadające nadludzkie zdolności. Mściciele zostają obwinieni o całe zajście, następnie zdelegalizowani i nie pozostaje im nic innego, jak zejście do podziemia, by uniknąć schwytania przez agencję A.I.M. Pięć lat później Kamala odkrywa prawdę o zdarzeniach z przeszłości i postanawia na nowo zjednoczyć bohaterów. Jej niespotykane zaangażowanie, miłość do herosów, ale i odrobina młodzieńczej naiwności sprawiają, że nawet najbardziej zacietrzewione serca uginają się pod jej uporem i decydują się ponownie stanąć do walki. Ms Marvel ma też tę przewagę, że poza komiksami nie dane było nam jej poznać. Jest postacią niewyeksploatowaną i na tyle wdzięczną, że trudno jej nie lubić i nie utożsamiać się z jej nerdowością i zamiłowaniem do popkultury. 

  

Dobrze też na wstępie oddzielić growe uniwersum Marvela od tego filmowego. Podobnie jak "Spider-Man" od Insomniaców, Avengersi stanowią odrębne od filmów medium, w którym bohaterowie zyskali zupełnie nowy koloryt, a aktorzy ich dubbingujący nie mając z góry narzuconych wzorców, nadają postaciom kompletnie nowe charaktery. Moją uwagę zwrócił przede wszystkim Troy Baker wcielający się w Bannera oraz Nolan North odgrywający rolę Starka. Gra co prawda posiada polski dubbing, ale nie wydał mi się on na tyle interesujący, by pozostać przy nim do końca gry. 



W trakcie krótkiej, bo liczącej zaledwie dwanaście godzin kampanii, wcielimy się nie tylko w Ms Marvel. Rozegramy też segmenty jako Thor, Iron Man, Hulk, Kapitan Ameryka oraz Czarna Wdowa. Dzięki temu każdy z graczy będzie mógł sprawdzić, czy styl, jaki reprezentuje dana postać, jest dla niego odpowiedni. Owszem, można prześlizgnąć się przez grę ślepo mashując przyciski na padzie, jednak łączenie sekwencji ataków, uników i zdolności specjalnych ukazuje pełny potencjał walki, przywodząc na myśl najbardziej spektakularne akcje z filmowego uniwersum Marvela. Sama nie byłam na początku przekonana do postaci Iron Mana, który wydawał mi się dość nieporęczny w prowadzeniu pomimo swojej szybkości. Ku mojemu zaskoczeniu, po spędzeniu kilku godzin w trybie multiplayer, rozwinięciu postaci i nauczeniu się kilku sztuczek, porzuciłam Ms Marvel na rzecz błyskającego repulsorami Starka. Mając na uwadze powyższe, nietrudno zauważyć, że kampania stanowi jedynie preludium do mającego odgrywać pierwsze skrzypce trybu multiplayer.



Pośród misji rozgrywanych w tym trybie znajdziemy m.in. przejmowanie punktów, niszczenie celów, otwieranie sejfów oraz walki z bossami. W obecnym stanie gry wygląda to dość ubogo, a plansze szybko zaczynają nudzić. Przemierzane lokacje to póki co powtórki miejscówek z kampanii. Infiltrowane bazy wyglądają tak samo, sejfy do rozszyfrowania mają taki sam układ, a do sprania pojawiał mi się naprzemiennie Taskmaster i Abomination. Nadzieja w tym, że kolejni dodawani bohaterowie przyniosą ze sobą więcej ciekawszych plansz oraz rozszerzą wachlarz dostępnych adwersarzy. Plotki sugerują, że z pojawieniem się Black Panther do dyspozycji otrzymamy Wakandę i pierwszy raid rozgrywający się właśnie na jej ziemiach. Niestety, w obliczu ostatnich wydarzeń dodanie tego bohatera zostało przesunięte w czasie, więc wszystko pozostaje w strefie spekulacji i domysłów. 



Nieodłączną częścią rozgrywanych misji jest zdobywanie nowego wyposażenia. To sypie się tonami i w znakomitej większości jest bezużyteczne. Wzrost mocy jest nieodczuwalny, zwłaszcza że możemy obniżyć poziom trudności misji, które sprawiają nam problemy. Ponadto, znajdowane żelastwo nie wpływa w żaden sposób na wygląd postaci. Aparycję naszych bohaterów zmienimy za pomocą elementów kosmetycznych, które zakupimy za realną gotówkę albo zdobędziemy z poziomu misji bądź karty postaci. Po wykonaniu odpowiedniej czynności, np. zniszczenia x przeciwników w locie, czy też zastosowania ataku specjalnego w określonej liczbie otrzymujemy punkty, które w karcie postaci wymieniane są na surowce, skórki postaci, emotki oraz plakietki. Przebrnięcie przez 50 poziomów każdego bohatera nie będzie łatwym zadaniem i de facto skazuje gracza na dziesiątki godzin powolnego grindu. Warto jednak podkreślić, że gra nie zmusza do mikrotransakcji. Owszem, umożliwia niecierpliwym zakup tylko i wyłącznie kosmetyki, ale nie pozwala na pay 2 win. W mojej opinii trudno zatem odnosić się do nich negatywnie, jeśli gra oferuje kilka alternatyw zdobycia rzeczy poprawiających tylko i wyłącznie wygląd postaci.



Do rozgrywania trybu multiplayer nie potrzebujemy prawdziwych graczy. "Marvel’s Avengers" pozwala na grę z sojusznikami prowadzonymi przez sztuczną inteligencję. Warto wybrać to rozwiązanie, gdy nie mamy znajomych do wspólnych posiadówek. Możemy wtedy spokojnie oddać się eksploracji, mając jednocześnie pewność, że towarzysze nie będą szarżować do przodu, uruchamiać w ekspresowym tempie kolejnych punktów kontrolnych i ściągać na siebie niepotrzebnie uwagi przeciwników. Sam matchmaking odbywa się dość kapryśnie. Zdarzały się momenty, gdy działał błyskawicznie, ale najczęściej spędzałam długie minuty, wpatrując się w ekran i czekając na kogoś, kto będzie gotowy do gry. Co jest zadziwiające, ponieważ kilka dni po premierze tytuł powinien być w szczycie zainteresowania i oblężenia przez graczy. Do wad technicznych dorzuciłabym też łapanie przez grę zadyszki przy większej liczbie wyświetlanych obiektów. A zdarza się to często, bo najefektowniejsze starcia przywodzą na myśl rozwałkę w stylu musou. Zdarzają się też problemy z wyświetlaniem menusów oraz ustawieniem wersji językowej (pomimo wybrania wersji angielskiej gra uparcie odpalała się z polskim dubbingiem i dopiero zmiana języka konsoli naprawiła ten problem).



Czy warto w obecnym stanie sięgnąć po "Marvel’s Avengers"? Fani marki, spragnieni przyzwoitej gry z ulubionymi bohaterami z pewnością będą zachwyceni. To tytuł pełen nawiązań i oczek puszczanych w kierunku graczy. Sama kampania singlowa bardzo przypadła mi do gustu, ale te nad wyraz pozytywne wrażenia zostały nieco rozmyte przez dość ubogi tryb multiplayer. Być może nadchodzące aktualizacje wprowadzą jakieś drastyczne zmiany i urozmaicą odwiedzane lokacje, ale na chwilę obecną gra o Mścicielach średnio sprawdza się jako looter shooter, do którego to tytułu zdaje się aspirować.
1 10
Moja ocena:
7
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
80% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (10 głosów).
Udostępnij: