Czy ta gra ma tryb fotograficzny?

Ponad 20 lat przyszło czekać fanom "Pokemon Snap" na jej kontynuację. W międzyczasie pokończyli szkoły, studia, rozpoczęli pracę, wzięli kredyty i urodziły im się dzieci. Gry wideo też się bardzo ...
Ponad 20 lat przyszło czekać fanom "Pokemon Snap" na jej kontynuację. W międzyczasie pokończyli szkoły, studia, rozpoczęli pracę, wzięli kredyty i urodziły im się dzieci. Gry wideo też się bardzo przez ten czas zmieniły, jednak Nintendo pewne swego postanowiło wrócić do pomysłu sprzed dwóch dekad i ponownie wysłać nas z aparatem na robienie zdjęć Pokemonom.



Nasza postać trafia tym razem do regionu Lental, gdzie Profesor Mirror prowadzi badania nad dziwnym zjawiskiem Illumina, które sprawia, że niektóre Pokemony zaczynają świecić. Naszym zadaniem jest pomóc mu w rozwiązaniu tej zagadki poprzez jeżdżenie wiernym NEO-ONE w różne miejscówki i robienie zdjęć napotykanym tam Pokemonom. Nie jest to najgłębsza fabuła, z jaką miałem do czynienia w grach wideo, ale wystarcza, aby pchać nas do przodu. Na pewno na korzyść całej opowieści działają bardzo ładne przerywniki filmowe i voice-acting głównych postaci, co w przypadku serii "Pokemon" nie jest wcale normą.



Jak wygląda sama zabawa? Wybieramy jedną z dostępnych lokacji, wsiadamy do NEO-ONE, który sam jedzie po z góry określonej trasie, i zajmujemy się jedynie wyszukiwaniem w okolicy Pokemonów i strzelaniem im fotek. Niektóre chętnie pozują do zdjęć, inne trzeba do tego czymś zachęcić, zaś jeszcze inne praktycznie od razu uciekają i uchwycenie ich w dobrej pozie wymaga małpiego refleksu. Po każdym przejeździe wybieramy po jednym zdjęciu każdego Pokemona (jeśli strzeliliśmy ich kilka) i oddajemy profesorowi do oceny. Punkty dostajemy za złapanie stworka w dobrej pozie, z dobrej strony, w fajnym otoczeniu czy podczas jakiegoś konkretnego zajęcia. Choć parę razy zdarzyło się, że dużo lepsza (moim zdaniem) fota dostała mniej punktów od gorszej, to przez większość czasu gra całkiem nieźle sobie z tym radziła i uczciwie przydzielała punkty.



Wiele z dostępnych dla nas lokacji ma swoją dzienną i nocną wersję, podczas których sfotografujemy inne Pokemony lub spotkamy je podczas zupełnie innych zajęć (przykładowo Pokemon sowa HootHoot będzie spał w ciągu dnia i takie foty będą mało warte). Każda z lokacji ma dodatkowo swój system rozwoju: punkty, które zdobywamy za fotki, wpadają na konto danej miejscówki i jak uzbieramy ich konkretną liczbę, to awansujemy w niej na wyższy poziom i tym samym mogą się tam zacząć pojawiać zupełnie nowe stworki. Gra mocno zachęca do wracania na już sfotografowane trasy i nie ma w tym nic złego, jednak w trakcie podążania za historią zdarza jej się też zmuszać nas do takich powrotów, co bywa czasami irytujące.



Złego słowa nie mogę powiedzieć o oprawie graficznej "New Pokemon Snap", bo tytuł prezentuje się naprawdę dobrze. Starannie i pomysłowo wykonane lokacje, fajne modele Pokemonów i dużo efektów nieźle wypadających potem na zdjęciach. Może to zabrzmi dziwnie, ale po grafice i płynności działania od razu widać, że tej odsłony serii nie robiło studio Game Freak, tylko ktoś zewnętrzny (dokładnie to Bandai Namco), z dużo większym doświadczeniem i zdolnościami. Nawet takie drobnostki jak rozkład menusów zostały przemyślane i dobrze wykonane, czego również nie można powiedzieć o głównej serii gier "Pokemon", choć one dla odmiany bronią się swoim gameplayem i rozmachem.



Okej, ale jak już nastrzelamy tych fotek, to co potem możemy z nimi zrobić? Po każdej fotograficznej eskapadzie mamy opcję zachowania wybranych zdjęć w pamięci (ale w PhotoDeksie zapisują się wszystkie!) i potem bawić się nimi w całkiem rozbudowanym edytorze. Możemy dodać naklejki, efekty, podpisy i tak doprawione fotki zapisać w pamięci Switcha, aby je potem przesłać na Facebooka czy Twittera. Jest też druga opcja, która niestety nie działała przed premierą, czyli dedykowany, wewnątrzgrowy portal społęcznościowy, na którym możemy przeglądać i oceniać prace innych graczy, a oni to samo mogą robić z naszymi. Do mnie zdecydowanie bardziej trafiła opcja wgrywania na Twittera, ale moja córka nie może się doczekać przeglądania fot innych graczy.

Pierwsze wrażenie "New Pokemon Snap" zrobiło na mnie bardzo średnie, bo przez jakiś czas nie mogłem się w to wkręcić i wydawało mi się, że w kółko robię to samo (co w sumie nie jest dalekie od prawdy). Jednak wraz z odblokowywaniem kolejnych lokacji coraz bardziej się wczuwałem i cieżko było mi się oderwać od konsoli. W kolejnej odsłonie prosiłbym jednak o możliwość samodzielnego zwiedzania wyspy, bo czasy rail shooterów (photographerów?) już dawno odeszły do lamusa. Nie zmienia to jednak faktu, że Bandai Namco udało się ponad 20-letni pomysł odświeżyć na tyle, że trafi on zarówno do fanów oryginału, jak i do zupełnie nowego pokolenia maniaków Pikachu.
1 10
Moja ocena:
8
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
100% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (1 głos).
Udostępnij: