Recenzja serialu

Hua Shi Ai (2012)
Kang Jen Wu
Duncan Lai

Poradnik dla początkującego podrywacza

Yi Hua marzy o tym, by spotkać wymarzonego księcia z bajki. Kiedy nagle pojawia się idealny mężczyzna, z którym zaczyna wiązać plany na przyszłość, życie staje się dla niej bajką. Za piękne, żeby ...
Yi Hua marzy o tym, by spotkać wymarzonego księcia z bajki. Kiedy nagle pojawia się idealny mężczyzna, z którym zaczyna wiązać plany na przyszłość, życie staje się dla niej bajką. Za piękne, żeby było prawdziwe... Oczywiście, wszystko okazuje się zwykłą grą, bo Zong You jest aroganckim podrywaczem, który tylko "zalicza panienki". Po zdemaskowaniu jego osobowości Yi Hua postanawia wylać na jego klejnoty "Gorący Kociołek", przez co mężczyzna nie może kontynuować swojej kariery playboya przez 60 dni. Zong You poprzysięga zemstę, która ma polegać na tym, że dziewczyna się w nim zakocha.

Do głównej roli zaangażowano mało znaną (przynajmniej według mnie) aktorkę, jednak Jade Chou dobrze wykonała swoje zadanie. Główne skrzypce gra tu Kangren Wu, który odwalił kawał porządnej roboty. Po prostu się nie chce wierzyć, że zimnokrwisty Bai Zong You i kochający Tuo Ye z "Autumn's Concerto" to tak naprawdę kreacje jednego aktora. Ogromny wpływ na fabułę mają postacie drugoplanowe - przyjaciele głównych bohaterów. Na przykład znany i lubiany King Chin, którego role zawsze są wyjątkowe, głównie polegają na tym by nieustannie rozśmieszać widza. Muszę jeszcze zwrócić uwagę na to, że wszyscy zawsze byli ładnie i schludnie ubrani, co stanowiło malutki plusik.

Scenarzyści znakomicie manipulują uczuciami widza. Na początku jesteśmy po stronie Yi Hua, współczujemy jej, że znowu jest sama i żal nam dziewczyny kiedy chłopak się z niej naśmiewa. Jednak z biegiem akcji zmieniamy nasz obóz i przenosimy się na stronę Zong You. Jak widzimy go zapłakanego i przepełnionego uczuciami dla Yi Huy, która aktualnie kręci z kimś innym, to po prostu serce nam się kraja. Pomimo tego, że scenarzyści i reżyser są mało znani, z chęcią bym zobaczyła kolejną ich produkcję.

W ścieżce dźwiękowej "What is Love" mamy parę świetnych utworów. Końcowy motyw przewodni wykonywany przez Andrewa Tana "It can hurt more" jest taką typową piosenką, która ma chwytać za serce i targać uczuciami. Utwór jest tak znakomity, że kończąc odcinek nie, wyłączałam go od razu, tylko słuchałam tego kawałku. Opening "Good to be single" Clarie Kuo również jest fajną piosenką, lecz nie aż tak jak powyższa. Mój ulubiony utwór z ścieżki dźwiękowej to "You Gave Me Love". Tej pozycji w odtwarzaczu można słuchać wprost godzinami, a  przyjemny głos Bii jeszcze bardziej umila nam czas.

Najbardziej podoba mi się to, że nie czegoś takiego jak połączenie w pary wszystkich bohaterów, co możemy perfidnie zauważyć w filmie "Ostrze róży". W serialu  mamy trzy samotne kobiety i trzech singli. To, że Xiao Lu i Ai Lei Di zostali parą jest jeszcze zrozumiałe, ponieważ taki był początkowy zamysł Zong You, w związku ze swoją zemstą. Ale gdyby połączyli jeszcze Jun i Xiao Guia, to byłaby już to przesada. Nie lubię takiego uszczęśliwiania na siłę, jak mamy w przypadku sagi Pani Meyer. Związała wszystkich wampirów w pary, a żeby Jacobowi nie było smutno to dała mu Renesmee.

Reasumując, serial jest tak naprawdę idealnym poradnikiem dla podrywacza. W pierwszym odcinku mam krótki kurs, co zrobić, aby szybko zdobyć serce kobiety, przespać się z nią i porzucić. Natomiast w kolejnych epizodach bohater ukazuje, jak rozkochać w sobie osobę, która nie chce mieć z nami nic wspólnego. Na przykład dając jej codziennie kwiaty, będzie się czuła rozczarowana, kiedy ich nie dostanie. Kłamstwo powtarzane 1000 razy staje się prawdą, więc trzeba mówić o miłości, aż kobieta ulegnie.
1 10 6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
80% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (5 głosów).
Udostępnij: