Recenzja Sezonu 5

The Bear (2022)
Christopher Storer
Joanna Calo

Happy meal

Pierwsze sześć odcinków to nawałnica piętrzących się wyzwań, kłopotliwych zwrotów akcji. Storer nakrywa nimi do stołu, buduje oczekiwania na finał.
Happy meal
źródło: materialy promocyjne
Niewielu jest bohaterów telewizyjnych, którym kibicowałbym równie mocno, co pracownikom tytułowej knajpy z "The Bear". Na przestrzeni czterech sezonów zdążyłem poznać ich tak dobrze, że naprawdę trudno mi już postrzegać ich inaczej, jak ludzi z krwi i kości, zamiast postaci zrodzonych w umyśle Christophera Storera. Nie da się też ukryć, że sezon 4. odstawał nieco od poprzednich, czuć w nim było pewne zmęczenie materiału, brak kreatywnej iskry, która tak mocno wyróżniała zwłaszcza sezon 1. i 2. na tle konkurencji. Wobec tego, przed finałowym sezonem, apetyt miałem raczej umiarkowany. Owszem, interesowało mnie jak się to wszystko skończy, ale nie oczekiwałem takich emocji, jakie dostarczyły sezon 1. i 2., czy odcinki "Serwetki" i "Kruszony lód" z serii 4.

Intrygujący od samego początku okazał się pomysł, by akcja niemal całego sezonu działa się jednego dnia. Takie "The Pitt", ale w kuchni i to podczas najgorszego dnia, jaki w gastronomii można sobie wymarzyć. Chicago skąpane było w ulewnym deszczu, a wszystko, co mogło pójść nie tak – poszło. Kto przed sezonem 5. obejrzał majowy odcinek specjalny, ten wie, jak omawiany dzień zaczął się dla kuzyna Richiego, gdy ten zagapił się na światłach w porannym korku wspominając podróż z Mikey’em do Gary w Indianie. W samej knajpie też wydarzyło się kilka wypadków – zatkany odpływ, problem z wodą, Ted Fak szukający czegoś na dachu. Do tego awaria programu do rezerwacji, kurczące się zapasy w chłodni i brak środków na nowe dostawy. Brzmi jak świetny przepis – na tragedię.



Pierwsze sześć odcinków to nawałnica piętrzących się wyzwań, kłopotliwych zwrotów akcji. Storer nakrywa nimi do stołu, buduje oczekiwania na finał. Ten w zasadzie podzielono na dwie części: kulminację w odcinku 7 i pożegnanie z całą ekipą w 8. I choć z początku trudno było się w ten sezon zaangażować, tak te dwa ostatnie odcinki to prawdziwa uczta – zwłaszcza odcinek przedostatni, to jedna z najlepszych godzin telewizji tego roku.

"Karmel" to w zasadzie antyteza "Ryb", słynnego już odcinka świątecznego, w którym rodzinna kolacja zmienia się w festiwal traumy i cierpienia. To dzięki takim odcinkom "The Bear" osiągnął swój statut i to one sprawiły, że i tym razem na samym wejściu oczekujemy niechybnej tragedii. Napięcie nie ustępuje nam do końca, a Storer jako reżyser bardzo umiejętnie je podkręca. W tym garze (dosłownie) coś ciągle kipi, wybuch jest więc nieunikniony. Ale o ile "Ryby" były ilustracją eskalacji, "Karmel" jest traktatem o deeskalacji. Pokazuje bowiem jak daleką drogę przebyli wszyscy bohaterowie "The Bear", od Carmy’ego (Jeremy Allen White), który w tym sezonie ustąpił pola i oddaje znacznie więcej przestrzeni reszcie zespołu, zwłaszcza Sydney (rewelacyjna Ayo Edebiri) i Tinie (Liza Colón-Zayas), która stała się prawdziwym filarem restauracji.



Naprawdę wzruszająco ogląda się kilka rozmów między Syd i Carmym, czy między Carmym a Richiem, którzy w końcu nie skaczą sobie do gardeł, a traktują się z szacunkiem, profesjonalizmem i miłością. Ta ostatnia jest w zasadzie tematem tego sezonu. Miłość do rodziny, nie tej z krwi (choć też, w końcu to knajpa rodu Berzatto), a przede wszystkim tej wybranej, scementowanej wspólną pracą, tragediami i sukcesami.

Część może potraktować to jak spoiler, ale naprawdę serce rośnie, gdy bohaterów, z którymi cierpiało się przez tyle lat, w końcu spotyka coś dobrego, gdy mimo okoliczności dają radę, prą naprzód i wynajdują sposoby, jak z wady zrobić cnotę. Czy nie właśnie tego oczekiwać się powinno od dobrego finału telewizji? 
Nie zakończenia idealnego, a zasłużonego, wypracowanego w pocie i trudzie, oddającego nieco dobra i sprawiedliwości w świecie, w którym naiwnością jest oczekiwanie happy endów. A przecież one też się zdarzają.
1 10
Moja ocena sezonu 5:
9
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
Recenzja Sezonu 1 serialu The Bear
"The Bear" to prawdziwa uczta dla zmysłów i emocji, serwująca intensywną mieszankę dramatu, napięcia i... czytaj więcej