Recenzja serialu

W garniturach (2011)
Kevin Bray
John Scott
Gabriel Macht
Patrick J. Adams

W prawniczej bajce

Seriali o prawnikach jest wiele. Kiedy pierwszy raz usłyszałam o nowej produkcji "W garniturach" nie robiłam sobie nadziei, że będzie się ona w jakikolwiek sposób wyróżniać spośród prawniczej ...
Seriali o prawnikach jest wiele. Kiedy pierwszy raz usłyszałam o nowej produkcji "W garniturach" nie robiłam sobie nadziei, że będzie się ona w jakikolwiek sposób wyróżniać spośród prawniczej masy. Już po obejrzeniu odcinka pilotażowego musiałam zrewidować ten pogląd.

Historia nie oszałamia oryginalnością, można również czepiać się jej pod względem wiarygodności. Mimo to posiadający pamięć fotograficzną młody geniusz, którego ambitne marzenia o zostaniu prawnikiem legły w gruzach z powodu kilku błędów z przeszłości od razu wzbudził moją sympatię. Zamiast piąć się po szczeblach prawniczej kariery, głównym zajęciem Mike'a Rossa (Patrick J. Adams) jest zdawanie za innych ludzi egzaminów do szkoły prawniczej oraz sporadyczne pomaganie swojemu najlepszemu kumplowi w jego nielegalnych interesach. Mike zupełnym przypadkiem pojawia się we właściwym miejscu i właściwym czasie, by załapać się na rekrutację nowych pracowników do jednej z najbardziej prestiżowych kancelarii w Nowym Jorku - Pearson Hardman. Również zupełnym przypadkiem dostaje pracę. Można by powiedzieć, że to nieco zbyt duże natężenie zbiegów okoliczności, jednak w tym wypadku jestem gotowa przymknąć oko na kwestię prawdopodobieństwa.

Mike otrzymuje rzadką szansę, by rozpocząć nowe życie. Wiadomo jednak, że wszystko, co od początku opiera się na kłamstwie, z reguły w końcu wychodzi na jaw. Mike będzie musiał połączyć ciężką pracę w zupełnie nowym dla siebie środowisku ze ścigającą go nielegalną przeszłą działalnością oraz ciągłym strachem, że jego sekret zostanie odkryty. Otóż o tym, że Mike nigdy nie ukończył Harvardu, co jest wymogiem wśród pracowników Pearson Hardman, nie mówiąc już o jakiejkolwiek innej szkole prawniczej, wie jedynie Harvey Specter (Gabriel Macht) - mentor Mike'a i jeden z najlepszych adwokatów w mieście. Pytanie brzmi - jak długo uda im się zachować ten fakt w tajemnicy przed szefostwem i resztą pracowników?

Nie moją rolą jest ocenianie, czy serial wiarygodnie przedstawia prawniczy świat. Uważam również, że nie jest rolą serialu rozrywkowego ukazywanie dokładnego odwzorowania rzeczywistej pracy prawnika - to sprawiłoby jedynie, że widzowie nieposiadający specjalistycznej wiedzy prawniczej zasnęliby przed ekranem, a tego nikt by nie chciał. Serial ten nie mógłby z pewnością służyć za podręcznik systemu prawnego w USA, nie mówiąc już o takich drobnostkach jak fakt, że prawdopodobnie nigdzie na świecie adwokaci nie są wożeni do pracy przez szoferów, jednak co z tego? Zamiast rzeczywistości mamy tu ciekawe sprawy, które nie nudzą i pozwalają przeciętnemu zjadaczowi chleba zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi, przystojnych aktorów, piękne widoki i świetny, dowcipny scenariusz. W ten sposób widz otrzymuje rozrywkę - co prawda zmuszającą do odrobiny intelektualnego wysiłku i w prawdziwie prawniczej oprawie, ale nadal rozrywkę.

Zawsze miałam wrażenie, że w serialach tematycznych jeśli twórcy za bardzo skupiają się na tym, by jak najlepiej dopracować stronę merytoryczną - czyli w tym wypadku sprawy, z którymi zmagają się pracownicy Pearson Hardman - odbija się to w pewien sposób na kreacji i głębi postaci. I odwrotnie - gdy postaci są dopracowane i interesujące, traci na tym aspekt merytoryczny. W tym serialu nie ma tego problemu - mimo solidnej i ciekawej strony merytorycznej zawierającej spectrum spraw z niemal wszystkich gałęzi prawa, postaci nadal nie są jedynie prawnikami, a przede wszystkim ludźmi z krwi i kości. Mają wady, zalety, marzenia i trudne chwile. Widać to już na przykładzie dwóch głównych bohaterów, których relacja jest jedną z najciekawszych relacji uczeń-mentor, z jaką od dawna było mi dane się zapoznać. Z całą pewnością jest to również zasługa bardzo dobrej obsady - aktorzy dobrani zostali z dbałością i kreują swoje postaci w sposób, który mnie przynajmniej całkowicie do nich przekonuje.

Do kogo skierowany jest ten serial? Powiedziałabym, że do każdego widza, który bardziej niż wybuchy i strzelaniny ceni sobie wojny na słowa i intelekt.
1 10
Moja ocena serialu:
8
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
91% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (163 głosy).
Udostępnij:
Gdy usłyszałem o nowym serialu "W garniturach", nie robiłem sobie większych nadziei. Ot, zwykły serial na dwa sezony z nieznanymi aktorami, który będzie kopiował i ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 88%
Prawnik ma ciężkie życie. Najpierw długie, trudne studia, a potem jeszcze nudna robota. Ba, nie tylko nudna, ale też bardzo czasochłonna i nieraz nieprzyjemna. Prawnicy ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 22%