Serial o niczym, w którym ilekroć nie ma pomysłu na scenariusz można wrzucić cokolwiek.
Na szczęście wciąż są książki napisane przed XXI wiekiem i muzyka z tegoż okresu.
Już w Czarnej Panterze zdobył to co mu się należało, ale niesłusznie został z tronu zrzucony.
Cieszę się, że tu wybrał inne kroki. Na pewno wolałem jego działania z filmu, ale cel ten sam. Może tym razem zasłużoną władzę utrzyma.
Odcinek zupełnie nic nie wnosi i sprowadza serial do bardzo niskiego, wręcz przedszkolnego poziomu. Gdyby go nie było to cały sezon zasługiwałby może nawet na 9.
To byłoby to nieoglądalne. Brak krwi i jakichkolwiek ran w filmie, gdzie są takie uderzenia i ciosy, w tym krawędzią tarczy, jest żałosne i niestrawne. Poza tym fabularnie nic ciekawego, te same idiotyzmy. A zmiana z Rogersa na Carter właściwie nic nie zmienia.
Malsymalnie 4. I to tylko za animację i fajne długie...