Moim zdaniem odcinek udany. Serial robi się (i dobrze) trochę "dojrzalszy" . Szkoda, że wraca Shawn. Nie wiem jak to wytłumaczą...
zgadzam się odcinek dobry, a shawn pewnie uciekł z pudła albo coś w tym stylu, akcja robi się coraz ciekawsza
W porównaniu do wcześniejszych sezonów to cały czas mizeria. Trzeba przyznać Verbanski rację gdy krytykuje związek Chucka i Sary, teraz oni wyglądają i zachowują się jak stare małżeństwo, jakoś nie czuć między nimi chemii. A i cały serial stracił jakby trochę energii. Może to przez to, że sezony 1-4 obejrzałem prawie na jednym oddechu, a na 5 musiałem poczekać, ale czuję że serial jakoś zwolnił, jest robiony na siłę. A może to świadomość tego że to ostatni sezon...
nameless - końcówka 4 odcinka ostatniego sezonu pokazuje, że czeka nas jeszcze dużo dobrego. pomijając cały motyw pt. charah to chyba najmocniejszy fragment całego serialu jeżeli chodzi o intensyfikację uczuć (spojler). w życiu nie kochałem casey'a tak mocno jak po tych paru ujęciach w trakcie akcji i na imprezie u bartowskich
Nie mam problemów z, jak to nazwałeś, wątkiem charah, wręcz przeciwnie w pierwszych 3 sezonach, cały serial i wątek romansowy był znakomity, ale teraz wydaje mi się że serial się zwyczajnie wypalił.
Był taki moment w 5 odcinku, że Gertrude pyta się Sary "w życiu robiłaś coś po za szpiegowaniem?" czekałem aż Sara nieśmiale odpowie "sprzedawałam kiełbaski" - w nawiązaniu do jej przykrywki z początków serialu... a tu pełna powaga, że nie nic innego nie robiłą :( ...
Kiedyś "Chuck" był jakiś lżejszy, bardziej komediowy niż sensacyjny, a teraz czuję jakby było na odwrót. Dlaczego dowiadujemy się, że Chuck był słynnym hackerem w 5 sezonie... to się wydaje całkowicie bez sensu. Mam jeszcze nadzieję że przez te 8 odcinków twórcy nadrobią, a nawet jeżeli nie to i tak będę uważał ten serial za bardzo dobry, a może nawet do niego wrócę (co mi się rzadko zdarza w przypadku seriali), ale skończony na 4 - i tak mocno mnie drażniącym - sezonie.
charah to nie mój wymysł - casey tak nazwał chucka i sarę w czasie rozmów z morganem (o jego niesamodzielności) ;) jeżeli już wchodzimy dalej w interpretację sezon 5 to, przynajmniej dla mnie, bomba na dużą skalę. zgrabnie i w starym stylu poprzednich sezonów poruszają ważne kwestie - już bez całego romans style (przy czym wcale by mi on nie przeszkadzał). na bazie paru przykładów widać fantastyczną gradację uczuć - Sarah w czasie rozmowy z Verbanski wierna po grób swojemu mężowi i jego, póki co, niespełnionemu marzeniu o własnym biznesie, casey oddający swoją wolność/ życie za wierność charah - piszę to, przed oczami stoją mi obrazy i uśmiecham się sam do siebie ;)
czy to faktycznie źle, że chuck uderza w nieco poważniejsze tony? jeśli w taki sposób jak w ostatnim sezonie - to zdecydowanie nie
Miałem lekką nadzieję, że cudem intersekt powróci... Myliłem się, choć przyjemnie się ogląda to już nie to samo.
Mam pytanie bo jestem do tylu z odcinkami...czy teraz nikt juz nie ma intersektu?
Wiec czuje, ze wkrotce sie to zmieni poniewaz "Chuck"- serial, nie osoba- bez intersektu to jak "half-chuck"
Raczej wątpię, czy w tym sezonie (który jest ostatnim) Chuck odzyska intersekt.. :/
Biorąc pod uwagę przyszłą konfrontację z Shaw'em coś musi mu pomóc...nie sądzę by Sarah była w stanie...to samo Casey.