Oglądam sobie pierwszy odcinek, znając bardzo dobrze treść książki, bez zamiaru czepiania się jakichkolwiek różnic między oryginałem a adaptacją, a i tak coś mnie ładuje z liścia w pysk. Jak można obsadzić w rolach mamy i córki kobiety, które mogłyby być siostrami? Vic ma mieć 18 lat i gra ją kobieta w wieku 27 lat, a mamę gra 38-latka, która wygląda na 32 lata. Bardzo to psuje odbiór
Mam takie same odczucia, nie jestem w stanie odbierać Vic jako nastolatkę, aktorka jest zwyczajnie za stara do tej roli. A matka zdecydowanie za młoda, ojciec zresztą też.
A to ona jest nastolatką? Myślałem, że ma 21 lat, jakoś tak zrozumiałem po tym odcinku że szpitalem, gdzie była mowa że jest pelnoletnia. Na 18 to faktycznie nie wygląda...
ja sobie założyłem, że mama urodziła ją młodo i się dobrze trzyma. Pasowałoby to do obrazu rodziny z problemami :)
No ale to jest nawet powiedziane w fabule. Ze matka nie skończyła liceum bo zaszła w ciążę. A szczerze to mi to nie przeszkadza. Widzieliśmy w kinie gorsze konwersję wiekowe przypomnę Jakimowicz w młode wilki 1/2 grał 15latka :)
Też mnie to drażniło. Nawet uważam, że córka wyglądała starzej od matki, mimo że aktorka grająca córkę jest od niej o 11 lat młodsza. Która osiemnastka ma aż takie zmarszczki i dorosłe rysy? O dziwo, starsza aktorka wygląda lepiej niż młodsza. Ogromny dysonans miałam w scenach tych kobiet.