Dwie rzeczy w tym serialu są tylko dobre: muzyka i gra Woronowicza. A dwie najgorsze to drewniany duet aktorów nieudaczników czyli Kijowskiej i Kościukiewicza. Niektórzy zachwalają scenografię, która może w ogólnym formacie jest w porządku ale jest tam wiele wpadek. W tamtych czasach rower z felgami zamiast szprych? W...
więcejW oczywisty sposób nawiązuje do domniemanego spotkania z UFO w Emilcinie w 1978 r. W prześmiewczy sposób wplatano tu politykę i stan wojenny. Klimat PRL-u dobrze zachowany i okraszony świetną muzyką z epoki. Całość może się podobać.
A ja tak z innej beczki, skąd oni wzięli to imię rudowłosej żony Janka. Lenta?!!?!
"Lenta in 1 country Between 1984 and 2021, 1 girl was born with the Name Lenta The country where the first name Lenta is the most common is: Austria Gender of first name Lenta"
Muzycznie może troszkę tak, bo bracia Waglewscy skomponowali muzykę w podobnym, retro-futuro-electro-coś tam stylu. Aczkolwiek jeśli już chcieć do czegoś porównywać, to ja tutaj widzę zdecydowanie więcej inspiracji serialem Fargo, zwłaszcza jego pierwszym i drugim sezonem. Zresztą Kasper Bajon sam powiedział w...
Całkiem przyjemny serial, akurat na 2 świąteczne wieczory, zabawny, nawiązujący do - w sumie uroczej - historii rolnika z Emilcina (ci domniemani harcerze, których pan rolnikm podwozi :))), fajna muzyka, scenografie, może troszkę przestylizowany (ale w sumie, dlaczego nie? Zastanawiło mnie czy RELAXY oryginalnie...
Uwaga, uwaga - następnym razem proszę nie zapomnieć o tym, że w tamtych czasach słupki od znaków drogowych były biało-czerwone :)
Satyra z powrotem do PRL - czasy, które piszący te słowa pamięta doskonale. Świetna scenografia, ubiory, samochody z epoki, papierochy, które większość paliła nałogowo i wszędzie. Świetny obraz epoki i naprawdę sympatycznie mi się oglądało. Gra aktorska też niezła - nie ma się co czepiać - nie jest to arcydzieło...
Trudno nie patrzeć na ten miniserial jak na zmarnowaną szansę. Krótka opowieść komiksowa w "Relaxie" o rolniku z Lubelszczyzny była niepomiernie lepsza. Miała dwa kluczowe w tej historii elementy - była dużo zabawniejsza, a przy tym nie straciła atmosfery tajemniczości. I rolnik był bardziej autentyczny, i ufoludki...
Mieli taki fajny materiał wyjściowy, a stworzyli toporną i absurdalną niedorzeczność, która stoi w kolizji z faktami. Aczkolwiek należy zaznaczyć, że chociaż scenografia zasługuje na pochwałę.
Rozumiem, że chcąca awansować milicjantka wydała ojca swej córki. Nie wiem za to, skąd wzięła się przyniesiona do więzienia drewniana ręka po odkryciu szczątków ciała chłopca w jeziorze.
I czym miał być ten serial? Bo ani się nie uśmiałem, ani nie przestraszyłem. Na początku starałem się chociaż łapać klimat tamtych lat, lecz odpadłem...
Rozumiem motywacje wszytkich bohaterow. Władzy, Polgarta jego żony, Sokolika, ale nie bardzo mogę znaleźć odpowiedź na pytanie czego chciała w filmie Ostaszewska? Jakie były jej motywacje? Po co zrobiła ten reportaż?