Relacja

NETIA OFF CAMERA: W sądzie oraz w szkole

autor: /
https://www.filmweb.pl/article/NETIA+OFF+CAMERA%3A+W+s%C4%85dzie+oraz+w+szkole-117345
Jednym z najlepszych filmów, jakie można zobaczyć w Krakowie, jest indyjski "Proces" w reżyserii Chaitanyi Tamhanego, krytyczna opowieść o meandrach sądownictwa Indii. W programie festiwalu znalazł się również najnowszy film Francuza André Téchiné, "Mając 17 lat" ("Being 17"): opowieść o dolach i niedolach dojrzewania.

***

Walka z wiatrakami ("Proces", reż. Chaitanya Tamhane)

Franzowi Kafce proces służył za metaforę opresyjnej i pełnej absurdów kondycji ludzkiej. Hinduski reżyser Chaitanya Tamhane również piętnuje w swoim własnym "Procesie" potok niedorzeczności. Z tym, że debiutujący za kamerą twórca nie ucieka się do poetyki groteski czy konwencji snu na jawie. Wystarcza mu uważna obserwacja sali sądowej, nienachalny kinowy realizm w funkcji krytyki społecznej. Paradoksalnie: owo autorskie "oskarżam", wygłoszone w drodze spokojnego, cierpliwego wywodu, okazuje się bardziej dosadne, niż gdyby Tamhane wykrzyczał je ze złością.


Opanowana postawa reżysera znajduje odzwierciedlenie w zachowaniu jego głównego bohatera. To młody prawnik, który staje w obronie ludowego pieśniarza oskarżonego o nakłanianie w swoich protest songach do samobójstwa. Same zarzuty są niedorzeczne, brakuje świadków i dowodów, sprawa jednak wciąż się toczy, a sędziwy uliczny pieśniarz pozostaje w areszcie, czekając na rozstrzygnięcie bezsensownego procesu. Adwokat nie daje jednak ponieść się emocjom, ze spokojem stawia czoło kolejnym przeszkodom. Słucha, argumentuje, przytakuje – niezależnie od tego, jak bezsensowne bywają kolejne rewelacje pani prokurator albo decyzje sędziego. To nie tak, że mu nie zależy – wręcz przeciwnie. Prawnik ma jednak świadomość, że może coś wskórać jedynie na drodze cichej konsekwencji. W jednej ze scen widzimy go, jak wykłada na konferencji dotyczącej sądowych absurdów Indii. Jego przemowa zostaje przerwana, bo na rozgrzaną salę, gdzie brakuje powietrza, trzeba wwieźć… wiatrak. I jeśli szukać w "Procesie" jakiejś nośnej metafory, to chyba tylko takiej: adwokat toczy walkę właśnie z wiatrakami.

Bo "Proces" jest przede wszystkim opowieścią o wadliwym systemie. O indyjskim prawie, które nie zostało przystosowane do dnia dzisiejszego; które wciąż dźwiga postkolonialne brzemię; które obfituje w zdezaktualizowane – ale wciąż obowiązujące – wiktoriańskie ustawy sięgające XIX wieku. Tamhane pokazuje kraj pełen sprzeczności, w którym współistnieją rozmaite, niedające się pogodzić kulturalne modele. Widać to i słychać doskonale właśnie na sali sądowej, gdzie dźwięczą co najmniej trzy różne języki, a sędzia swobodnie może przełożyć sprawę na inny termin, bo powódka założyła bluzkę bez rękawów. 

Całą recenzję Jakuba Popieleckiego można przeczytać TUTAJ

***

Seventeen again ("Mając 17 lat", reż. André Téchiné)

Nowy film André Téchiné rozpoczyna się niczym jakiś zaginiony nowofalowy klasyk. Szybkie, roztrzęsione ujęcia natury – skąpane w słońcu drzewa, ośnieżone górskie zbocza – mają w sobie coś niezwykle świeżego i zmysłowego. Idealnie rymują się z tytułem, który przywołuje wiek siedemnastu lat. Młodzieńczo żywotna czołówka w mgnieniu oka dobiega jednak końca, a reżyser przerzuca się na tryb zwyczajowego francuskiego kina obyczajowego. Ktoś złośliwy powiedziałby, że Téchiné wrzuca autopilota. 



Oczywiście, jak większość francuskich reżyserów, Téchiné ma wielką łatwość w operowaniu tą formą. Potrafi brawurowo kreślić obyczajowe tło. Życie wygląda u niego faktycznie jak życie: sceny rozegrane w domach rodzinnych czy na szkolnych korytarzach mają w sobie gęstość i autentyzm nieosiągalne dla operujących w podobnych rejestrach telenoweli. Tym razem twórca proponuje historię niejednoznacznej więzi między dwoma kolegami z licealnej klasy.

Damien (Kacey Mottet Klein) pochodzi z bogatego domu; na ścianie sypialni ma plakat z Davidem Bowiem, a w uchu niebieski kolczyk. Może nie bryluje na WF-ie, za to z pasją recytuje wiersze Baudelaire'a na lekcjach francuskiego. Thomas (Corentin Fila) z kolei jest adoptowanym chłopakiem afrykańskiego pochodzenia. Podróż do szkoły i z powrotem codziennie zajmuje mu 3 godziny, a po lekcjach musi jeszcze pomagać rodzicom przy zarządzaniu gospodarstwem. Chce zostać weterynarzem, ale wiejskie obowiązki nie sprzyjają zdobywaniu wysokich stopni. Francuska szkoła narracji, jakiej hołduje Téchiné, doskonale nadaje się do takiego materiału, do takich bohaterów. Reżyser zajmująco śledzi, jak meandruje relacja Damiena z Thomasem: od rywalizacji w szkolnej ławce przez eksplozje wzajemnej agresji po cień seksualnej fascynacji. 

Problem w tym, że w "Mając 17 lat" meandruje nie tylko relacja. Téchiné sprawia wrażenie, jakby nie mógł zdecydować się, jaką historię chce sprzedać. 

Całą recenzję Jakuba Popieleckiego można przeczytać TUTAJ

Pobierz aplikację Filmwebu!

Odkryj świat filmu w zasięgu Twojej ręki! Oglądaj, oceniaj i dziel się swoimi ulubionymi produkcjami z przyjaciółmi.
phones